Wiadomości

stat

Bez drugiego dna - o "Fałszywej nucie" Izabeli Żukowskiej

Izabela Żukowska prowadzi śladami komisarza Franza Thiedtke podczas literackiej gry miejskiej.
Izabela Żukowska prowadzi śladami komisarza Franza Thiedtke podczas literackiej gry miejskiej. Andrzej

Gdańsk w przededniu drugiej wojny światowej, czasy jego świetności w okresie Hanzy i Trójmiasto dziś. W tych realiach Izabela Żukowska umieściła akcję i losy bohaterów swojej najnowszej książki, "Fałszywa nuta".



Autorka, Izabela Żukowska, znana jest trójmiejskim czytelnikom głównie za sprawą serii kryminalnej o komisarzu Franzu Thiedtkem, czyli z książek: "Teufel", "Gotenhafen" i "Nad miastem anioły", rozgrywających się w Wolnym Mieście Gdańsku i jego okolicach, w latach 30. i 40. ubiegłego stulecia. To samo miejsce i czas akcji znalazły się w jej najnowszej powieści pt. "Fałszywa nuta" - podobnie jak debiutancki "Teufel" rozgrywa się ona w głównej mierze przededniu drugiej wojny w Gdańsku. Jednak nie tylko, ale o tym za chwilę.

Recenzje książek z Trójmiasta


Żukowska jest muzykologiem, autorką słuchowisk, od lat związana z Polskim Radiem, obecnie z radiową Jedynką. To wykształcenie i zainteresowania muzyczne pisarki dały znać o sobie w "Fałszywej nucie". Jak zresztą sugeruje już sam tytuł i okładka książki - rzecz dotyczyć będzie muzyki. Tak główny wątek, jak i bohaterowie związani są ze światem muzyki. Muzyka stanowić będzie dla nich cały świat, a dla niektórych będzie wręcz ważniejsza niż życie bliskich oraz ich własne, poniekąd w imię słów: "Muzyka jest moim zbawieniem". Nawet wybuchająca wojna nie stanie się przeszkodą do dalszej pracy, komponowania i chęci uratowania dziedzictwa muzycznego w postaci zapisu nutowego oraz oryginalnych instrumentów z różnych stron świata (kolekcja Volkera Lewenharta).

Przeczytaj także: Teufel tkwi w szczegółach

Gdańsk w przededniu II wojny światowej, czasy Hanzy i dziś. W tych realiach umieściła akcję swojej najnowszej książki Izabela Żukowska.
Gdańsk w przededniu II wojny światowej, czasy Hanzy i dziś. W tych realiach umieściła akcję swojej najnowszej książki Izabela Żukowska. mat.promocyjne wydawnictwa
Kompozycja powieści została podzielona na dwie części, jednak tak naprawdę rozgrywa się na trzech planach czasoprzestrzennych. Pierwsza część dzieje się w Gdańsku w 1939 roku tuż przed wybuchem wojny i po jej rozpoczęciu. Poznajemy wówczas główną bohaterkę - młodą Lisę Keller, pochodzącą z kaszubskiego Chmielna, a mieszkającą kątem u ciotki w Gdańsku. Marzeniem Lisy jest kariera śpiewaczki, ale póki co, pracuje ona w dzielnicowym lokalu typu Stammkneipe pana Saubera w Schidlitz (na Siedlcach), śpiewając dla gości przy akompaniamencie pianina pana Femke.

Któregoś dnia w lokalu zjawia się Siegfried Lewenhart, znany dyrygent i dyrektor Teatru Miejskiego. Tak zaczyna się cały szereg zdarzeń, których konsekwencje poznamy dopiero na ostatnich kartach utworu, choć autorka nie wyjaśnia czytelnikom wszystkich tajemnic do końca.

Druga część przenosi nas w czasy zupełnie współczesne, w świat niemal "filmowy", niczym ten z agentem 007 w roli głównej, z tą małą różnicą, że Bondem jest kobieta, a mianowicie - bohaterka o jakże śpiewnym imieniu - Melody. To agentka, rzeczoznawczyni, a jednocześnie muzykolożka i muzyk w jednym, o "słuchu absolutnym", "jedna z najlepszych specjalistek w swoim zawodzie", trudniąca się odnajdowaniem skradzionych lub zaginionych instrumentów oraz ich oceną - sprawdzaniem ich oryginalności. Melody Fine (jej prawdziwe nazwisko to Katarzyna Chruścicka) w tym celu podróżuje po świecie - na kilku kartach powieści pokonuje setki kilometrów - od Monte Carlo przez Paryż, Londyn, Sztokholm (gdzie spotyka się z rodziną Lisy Keller), Brukselę, Kopenhagę, aż po Stambuł i wreszcie Trójmiasto.

Trzeci plan powieści zanurza nas w przeszłość i dotyczy losów muzyka, lutnisty i kompozytora z Lejdy - Florinusa de Groot, który za namową tajemniczego pielgrzyma spotkanego w jednej z karczm w Wittenberdze przybywa do Gdańska. Tak zaczyna się historia jego bytności w "mieście, o którym mówiono w Europie, że jest bogate i dumne i dorównuje wspaniałością Antwerpii czy Lubece, a może nawet je swym majestatem przewyższa". Jak można się domyślać chodzi o czasy, gdy Gdańsk przynależał do Hanzy, był on bowiem największym z miast hanzeatyckich tej części Europy. Prawdopodobny czas akcji to XV/XVI wiek, co sugeruje wspomniany rozwój druku (prasa drukarska i drukarnia ojca Florinusa) oraz cumujące w porcie gdańskim statki: kogi, holki i trzymasztowa karaka.

Przeczytaj także: TOP 10 kryminałów z Trójmiasta. Co warto przeczytać?

Autorka z dużą swobodą zagłębia się w tę jakże barwną epokę i bardzo udanie oddaje jej charakter: opisuje zarówno ówczesny wygląd miasta, jak i zwyczaje jego mieszkańców (w tym posądzenie bohatera o czary) tamtych czasów - narracja prowadzona jest w sposób lekki, a jednocześnie nasycony fachowym nazewnictwem i faktami (podobnie zresztą dzieje się w części pierwszej, gdzie wplecione zostały niemieckie nazwy ulic i miejsc, co dodaje utworowi specyficznego kolorytu). I to jest niewątpliwie największa siła tej książki - jej tło historyczne oraz zanurzenie się w realia i klimat dawnych czasów.

Tak jak pozostałe powieści tej autorki, tak samo "Fałszywa nuta" ma w sobie coś z kryminału (śledztwa bohaterki w drugiej części), trochę z powieści historycznej (opowieść o Florinusie de Groot z Lejdy) oraz elementy powieści obyczajowej i romansu (relacja Lisy i Siegfrieda). Wszystkie te komponenty dość sprawnie są przeprowadzone i zgrabnie ze sobą połączone, a jednak coś sprawia, że ogólna ocena tej powieści nie wypada jedynie pozytywnie.

Z jednej strony bowiem nuży nadmiar wątków, które zgrabnie, co prawda, spaja główny motyw (muzyka), "klątwa" utworu Florinusa (nie poprowadzona niestety do końca, czyli do drugiej części), a także postać "tajemniczego" pielgrzyma, który zmienia swe wcielenia, stając się esesmanem zabijającym starego Lewenharta, a na końcu występuje jako pomocnik sprzedawcy w stambulskim antykwariacie oraz nosi wdzięczne imię Shaytan...

Przeczytaj także: Rodzinne sekrety skryte w mroku przeszłości - o książce "Skazy" Izabeli Żukowskiej

Szkoda, że skoro autorce zależało na diabelskiej personie, która manipuluje bohaterami i wodzi ich na szatańskie pokuszenie, ona sama nie pokusiła się o stworzenie mniej przewidywalnej i ciekawszej sylwetki diabła. Tymczasem już w pierwszej scenie z pielgrzymem czytelnik odczuwa ostry zgrzyt. Nieciekawie wypada również konfrontacja Melody z Szatanem (czy jak kto woli Shaytanem).

Wieczory literackie w Trójmieście


Z drugiej strony - mimo wspomnianej wielowątkowości, nadmiaru opisywanych zdarzeń i niektórych ciekawych zabiegów, włącznie z pierwiastkiem "metafizycznym" (sam pomysł stworzenia postaci biesa jest interesujący) - książce wydaje się czegoś brakować.

Po namyśle można stwierdzić, że to trochę tak, jakby autorce udało się wymyślić fabułę, naszkicować postaci, a nawet wiarygodnie oddać historyczne realia, przemycić nieco z dziejów Gdańska, napisać o tym, co się zdarzyło, ale zbyt powierzchownie, pobieżnie, bez zagłębiania się w psychologię postaci. Innymi słowy brak książce drugiego dna. Wielka szkoda, bo potencjał miała niezły.

Opinie (2)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20

maja

24

maja

Tydzień Białoruski: Nie ma ... Gdańsk, Gdański Teatr Szekspirowski, Instytut Kultury Miejskiej

Rozrywka

Nielegalny alkohol w kilku sopockich klubach
Nielegalny alkohol w 3 sopockich klubach
Noc Muzeów bez większych tłumów
Noc Muzeów bez większych tłumów

Kulinaria

Krepy, pankejki i naleśniki. Naleśnikarnie w Trójmieście
Ciekawe naleśnikarnie w Trójmieście
Nowe lokale: makaron, krepy i Hawaje
Nowe lokale: makaron, krepy i Hawaje

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: przed nami czas pełen atrakcji
Planuj tydzień: czas pełen atrakcji

Sprawdź się

W którym roku odbył się pierwszy pokaz "Pierścienia Nibelunga" w Gdańsku?