Wiadomości

stat

Baśń, codzienność i urok Sopotu w "Mewie na patyku"

artykuł historyczny
Wyprawa na narty rodziny Szymborskich, Sopot, 1947 r.  (ze zbiorów Andrzeja Szymborskiego). Zdjęcie z książki "Mewa na patyku".
Wyprawa na narty rodziny Szymborskich, Sopot, 1947 r. (ze zbiorów Andrzeja Szymborskiego). Zdjęcie z książki "Mewa na patyku". mat.promocyjne/Muzeum Sopotu

Przybyli z rozmaitych stron kraju: z Wilna, Lwowa, Warszawy, Krakowa, Gdyni, Kościerzyny, Poronina. To tylko niektóre z miejscowości, z których do Sopotu dotarli po wojnie jego późniejsi mieszkańcy - dziś sopocianie. Byli w różnym wieku, z różnorodnym bagażem doświadczeń i wspomnień. "Każdy był obcy i każdy był swój". To właśnie ich życiorysy posłużyły za kanwę książki pt. "Mewa na patyku" autorstwa Barbary Caillot i Aleksandry Karkowskiej.



To niezwykłe wydawnictwo, poświęcone powojennym losom mieszkańców Sopotu, zostało wydane przez Muzeum Sopotu wraz z Oficyną Wydawniczą Oryginały. Oryginały to małe wydawnictwo założone w 2015 roku przez autorki - Aleksandrę KarkowskąBarbarę Caillot, które wcześniej stworzyły już razem podobne publikacje: "Banany z cukru pudru" (poświęcone warszawiakom) i  "Na Giewont się patrzy"(o góralach). To właśnie te tytuły posłużyły za wzór dla "Mewy na patyku".

Niedawno autorki wydały również zeszyt (także kolejny w swej karierze, bo były już zeszyty i notatniki innego rodzaju np. bananowy, wakacyjny, tatrzański itd.) - "B jak Batory", przybliżający czytelnikom historię słynnego transatlantyku, a w maju planowane jest wydanie książki na ten temat pt. "Marsz, marsz Batory".

Przeczytaj także: "B jak Batory". Wydano zeszyt o słynnym transatlantyku

"Mewa na patyku" - okładka książki
"Mewa na patyku" - okładka książki mat.promocyjne/Muzeum Sopotu
Publikacja "Mewa na patyku" jest w jakimś sensie artystycznym pokłosiem programu "Sopocianie", realizowanego od 2010 roku przez sopockie muzeum. Projekt ten ma na celu - jak czytamy na jego stronie internetowej - zbieranie dokumentacji archiwalnej i fotograficznej, zapisów dźwiękowych i filmowych, a także przekazów ustnych, które pomogą dokonać zapisu biografii sopocian.

Te historie, życiorysy i wspomnienia to gotowy materiał na książkę, jednak nie było łatwo zdecydować, jaka to ma być książka, jak mówi w jej krótkim wstępie dyrektor Muzeum - Karolina Babicz-Kaczmarek. Publikacja historyczna, popularnonaukowa czy tradycyjne biografie, a może coś nieszablonowego? Padło - zrządzeniem przypadku, jak się okazuje - na to ostatnie. Na szczęście, bo dzięki temu Sopot zyskał piękną publikację, którą nie zanudzi nikogo, a z pewnością zainteresuje wszystkich - nie tylko sympatyków kurortu czy znawców i pasjonatów historii.

Wieczory literackie w Trójmieście


"Mewa na patyku" obejmuje swym zasięgiem wspomnienia i fotografie sopocian z lat 1945-1960. To niewielki wycinek w historii życia miasta i jego mieszkańców, jednak - jak nietrudno się domyślić - materiał, jaki zgromadziło Muzeum w projekcie "Sopocianie", jest przeogromny, dlatego nie mogło obyć się bez cezury czasowej. Poza zabawnymi anegdotami i wzruszającymi wspomnieniami z życia codziennego bohaterów tuż po wojnie, książka wzbogacona została fotografiami, autentycznymi rysunkami dzieci, listami, archiwaliami (dokumenty, etykiety, menu z "Orbisu" w Grand Hotelu itp.) oraz wycinkami z gazet. Wszystko to razem tworzy niesamowity i wyjątkowy konglomerat, który oddaje swoistego ducha tamtych czasów i osobliwy klimat powojennego Sopotu.

Trzeba przyznać, że formuła, na jaką zdecydowały się pisarki (choć autorki nie są pisarkami, bo jedna jest ekonomistką, a druga dziennikarką) bardzo dobrze się sprawdziła. W efekcie dostajemy do rąk coś na kształt albumu - ni to pamiętnik, ni to dziecięcy zeszyt właśnie - szata graficzna podkreśla ten zamysł, by książka przypominała dawny zeszyt lekcyjny jakiegoś dziecka. Mamy więc mnóstwo podkreśleń i szlaczków wykonanych kolorowymi kredkami, różnego rodzaju ozdobniki i drobne rysunki, jednak nie jest to ani infantylne, ani też nie narzuca się swoją formą, raczej stanowi tło do opowiadanych historii - zarówno tych w słowie, jak i tych w obrazie (w fotografiach).


Sam tytuł książki jest też taką grą słów i skojarzeń - odnosi się bowiem do legendarnych lodów "Mewa", które sprzedawane były onegdaj w formie lodów na patyku (powstało wówczas mnóstwo wierszyków na ich cześć np. "Lody mewa na śniadanie, kto poliże, zaraz wstanie!" czy "Lody, lody, lody Mewa, bo wiaaaaatr powiewa!"). Podobno były to w tamtych czasach najsłynniejsze (a może jedyne?) lody trójmiejskich plaż, a także pierwsze w kraju lody na patyku. Skrócenie sformułowania do "Mewa na patyku" daje mnóstwo innych możliwości interpretacyjnych i wieloznaczność odczytań. Mewa wszak to najpopularniejszy ptak bałtycki, a patyk to jedna z ulubionych zabawek dzieci (przynajmniej kiedyś).

Recenzje książek z Trójmiasta


25 stycznia na promocję książki i spotkanie z autorkami "Mewy...", które odbyło się w Muzeum Sopotu, przybyła tak liczna widownia, że brakło dla wielu osób krzeseł - publika zajęła więc na stojąco przylegający przedsionek i drugie pomieszczenie. Rozmowę z autorkami i przybyłymi przeprowadziła reporterka i pisarka, sopocianka - Magdalena Grzebałkowska. Był to strzał w dziesiątkę, bo Grzebałkowska w sposób lekki, a jednocześnie wnikliwy, z typowym dla siebie poczuciem humoru - niczym wodzirej poprowadziła nas po zakątkach tej publikacji i dawnego Sopotu, którego już nie ma, ale ocalał we wspomnieniach sopocian - bohaterów "Mewy...".

Autorki przyznały, że dla nich liczyło się to, by pokazać nie tylko same fotografie i tekst, ale by poza tą warstwą dokumentalną znalazło się miejsce także na baśń. Że ich praca przypominała układanie puzzli - dobierały słowa i obrazy niczym układankę. Że dla nich najważniejsze jest życie codzienne bohaterów, historia mówiona, a resztę zostawiają historykom. Że chciały bardzo "wejść w skórę sopocian". I myślę, że to im się udało. A co najważniejsze - będzie ciąg dalszy.

Opinie (30) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

27

kwietnia

Oliwskie Święto Książki Gdańsk, Oliwski Ratusz Kultury

01

maja

01

maja

Rozrywka

Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż dookoła świata. Wywiad z Katarzyną Kozłowską
Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż
Jesteś mieszkańcem? Zjesz taniej w niektórych restauracjach
Zjesz taniej w niektórych restauracjach

Kulinaria

Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Jesteś mieszkańcem? Zjesz taniej w niektórych restauracjach
Zjesz taniej w niektórych restauracjach

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Etruski lew wykonany z bursztynu jest jednym z cenniejszych eksponatów muzeum...?