Wiadomości

stat

Barwne przygody Calineczki na 5-lecie Teatru Baabus Musicalis

Tytułowa bohaterka spektaklu "Calineczka" Sopockiego Teatru Baabus Musicalis (grana przez Lenę Julke) przeżywa szereg niespodziewanych przygód. Na szczęście, jak to w bajce, wszystko kończy się szczęśliwie.
Tytułowa bohaterka spektaklu "Calineczka" Sopockiego Teatru Baabus Musicalis (grana przez Lenę Julke) przeżywa szereg niespodziewanych przygód. Na szczęście, jak to w bajce, wszystko kończy się szczęśliwie. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Bajkę o przygodach maleńkiej dziewczynki mieszkającej w tulipanie zna niemal każde dziecko. Świętujący pięć lat istnienia Sopocki Teatr Muzyczny Baabus Musicalis bajkę tę wykonuje w Teatrze na Plaży z udziałem 30 dzieci, które dzięki doskonałej charakteryzacji, bajkowym kostiumom i pomysłowej inscenizacji zaskoczą nie tylko młodych widzów.



Calineczka to dziewczynka inna niż wszystkie, zaprzyjaźniona ze zwierzętami, funkcjonująca w ich świecie trochę jako dziwne zwierzątko niepodobne do nikogo. W interpretacji Jadwigi Kościk (współzałożycielki i reżyserki Teatru Baabus Musicalis) jej historię ujęto w ramy "bajki na dobranoc", którą swoim dzieciom opowiada Mama (grana z wdziękiem przez Lilę Wistubę). Dzieci (Gaja SkorowskaBruno Kalkowski) dowiadują się m.in., że Calineczkę z jej kwietnego ogrodu porywa Ropucha (Ola Branicka), upatrująca w niej żonę dla swojego syna.

"Polka niepodległa" Teatru Baabus Musicalis


W tym samym celu, po niespodziewanym ratunku, wysoko poniesie ją Chrabąszcz (Matylda Krawczykowska), który również zapragnie ją poślubić. Potem dziewczynka przy pomocy złego Pająka Łapmuchy (dowcipna rola Jasia Humięckiego) trafi do podziemnego świata Polnej Myszy (Gabrysia Nawrocka) i małomównego Kreta (Marysia Gryglewska). Tam spotyka również konającą z wycieńczenia Jaskółeczkę (Amelka Jachnicka).

Pomysłowe rozwiązania sceniczne pozwalają bez trudu przenieść akcję w kolejne miejsca, choćby do nory Polnej Myszy.
Pomysłowe rozwiązania sceniczne pozwalają bez trudu przenieść akcję w kolejne miejsca, choćby do nory Polnej Myszy. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Spektakl oparty na baśni Hansa Christiana Andersena uzupełniono typowymi dla Baabus Musicalis piosenkami, wykonywanymi zazwyczaj zbiorowo przez bohaterów kolejnych krain, w których znajduje się Calineczka. Grana przez utalentowaną Lenę Julkę tytułowa bohaterka to naturalna liderka przedstawienia, która w dowcipny sposób gra dziewczynę przerażoną swoim niespodziewanym powodzeniem u tych, którzy chętnie widzieliby ją na ślubnym kobiercu. Lena Julke panuje nie tylko nad zadaniami aktorskimi, ale też z wyczuciem "dyryguje" poczynaniami pozostałych aktorów na scenie.

"Wielka podróż Dorotki" w musicalu dziecięcym


Bardzo skromne możliwości techniczne sceny Teatru na Plaży nie ograniczyły scenograf Magdaleny Adamowskiej, która wykreowała bardzo efektowną, bajkową krainę, przystrojoną wielkimi łodygami kwiatków, "trawiastym" dywanem, elementami leśnego poszycia i ruchomą konstrukcją, która posłuży zarówno jako sypialnia dzieci, jak i "domek" chrabąszczy czy pająków. Dzięki umiejętnej grze świateł (praca Mateusza Gierca) bez trudu przenosimy się w różne rejony sceny. Dlatego, pomimo miniaturowych wymiarów sopockiej sceny, widzowie mają poczucie, że akcja dzieje się w wielu różnych przestrzeniach, a Calineczka wygląda naprawdę na malutką dziewczynkę, równą wzrostem stworzonkom, które napotyka na swojej drodze.

Zachwycają kostiumy Katarzyny Konieczki i charakteryzacja Ewy Terech, dzięki którym młodociani aktorzy przypominają bohaterów profesjonalnych produkcji filmowych.
Zachwycają kostiumy Katarzyny Konieczki i charakteryzacja Ewy Terech, dzięki którym młodociani aktorzy przypominają bohaterów profesjonalnych produkcji filmowych. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Wielkie brawa należą się także Katarzynie Konieczce, która inspirując się drzeworytami Gustave`a Doré stworzyła prześliczne kostiumy, oraz Ewie Terech, autorce niesamowitej charakteryzacji większości bohaterów. Dzięki nim, oprócz czapek-masek (Mysz Polna, Kret), część bohaterów zyskuje bajkowy, działający na wyobraźnię wygląd (dotyczy to chrabąszczy w chitynowych pancerzykach, pająków z dodatkowymi odnóżami czy leśnego duszka elfów). Calineczka w tiulowej różowej sukience wygląda pomiędzy nimi jak księżniczka na balu. Najbardziej olśniewają jednak kreacje żab - to prawdziwy kostiumowo-charakteryzatorski majstersztyk.

O "Misce specjalnej" Baabus Musicalis


Reżyserka ma do pomocy również Katarzynę Wyborską oraz Macieja Florka, którzy zadbali o choreografię poszczególnych piosenek (najciekawiej wypadają układy wykonywane przez pająki i chrabąszcze). Największe wrażenie na rówieśnikach aktorów na widowni robi jednak laserowa pajęczyna i "pajęcza niespodzianka". Całość zgrabnie zmierza od początku do finału, w którym Calineczka znajdzie się w radosnej Tulipanii, pełnej elfów, rybek i motyli. Nie można pominąć zasług grającego "na żywo" dziewięcioosobowego zespołu muzycznego, umieszczonego w rogu sceny. Dzięki temu podczas finałowej piosenki na scenie Teatru na Plaży znajduje się aż 40 osób.

Dzieci nie tylko grają, ale również tańczą i śpiewają, z czym również radzą sobie bardzo dobrze.
Dzieci nie tylko grają, ale również tańczą i śpiewają, z czym również radzą sobie bardzo dobrze. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Gra z mikroportami w wykonaniu małoletnich aktorów i rozbudowana inscenizacja powodują oczywiście szereg zabawnych wpadek i komplikacji, w których młodzi wykonawcy imponują opanowaniem. Wszystkie dzieciaki są niezwykle zdyscyplinowane na scenie. Błyskawicznie potrafią też same zmienić dekoracje, dzięki czemu spektakl nie ma przestojów i przez 90 minut akcja toczy się wartko. Imponujący rozmach inscenizacyjny "Calineczki" idzie w parze z dziecięcymi talentami i radosnym przesłaniem przedstawienia, które okazuje się godnym prezentem jubileuszowym teatru dla jego aktorów i publiczności.

Rozmowa z Jadwigą Kościk

Sopocki Teatr Muzyczny Baabus Musicalis ma już pięć lat. Jak to się wszystko zaczęło?

Jadwiga Kościk: Pomysł wziął się z serca. Razem z Izą Sokołowską-BoultonMagdą Adamowską "Bąbel" marzyłyśmy, aby stworzyć swoją przestrzeń w kulturze miejskiej, aby ją rozwijać i angażować w to dzieci i całe rodziny. Tym bardziej, że same miałyśmy dzieci i chciałyśmy stworzyć dla nich takie miejsce. Chodziło o to, by dzieci mogły się rozwijać bez presji, bez określania predyspozycji, o których mowa przy rekrutacji do szkół muzycznych czy baletowych. To nam się wtedy, pięć lat temu, udało. Ziściło się nasze marzenie, które miałyśmy jako mamy i jako artystki.

Założycielki Sopockiego Teatru Muzycznego Baabus Musicalis Jadwiga Kościk (po lewej) i Magdalena Adamowska.
Założycielki Sopockiego Teatru Muzycznego Baabus Musicalis Jadwiga Kościk (po lewej) i Magdalena Adamowska. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Macie w Baabus Musicalis prawie 80 dzieciaków - jak zapanować nad tak dużą liczbą dzieci jednocześnie i jak się w tym nie pogubić?

Nie ukrywam, że nie jest to łatwe. Jednak ta praca daje mi mnóstwo energii nawet wtedy, gdy jest trudno, bo nie ukrywam, że zapanować nad prawie 80-tką dzieciaków bywa bardzo trudno. Miewam słabsze dni, ale nawet jak taki się trafi, to dzieci naładowują mnie mnóstwem pozytywnych wibracji, uśmiechu i energii. Gdyby nie one, nie wiem, czy by się nam udało. Często rano przy kawie patrzę w kuchni na wielki kalendarz, na którym od poniedziałku do czwartku mam rozpisane kto z kim, gdzie i o której. Zajęcia mamy od rana do wieczora. Najmłodsza grupa wiekowa to dzieci w wieku 4-8 lat. Grupa starsza to 8-12-latki a najstarsza to 12-19 latki. Gdybyśmy z Magdą Adamowską razem się z tym nie mierzyły, to nie wiem, czy byłoby to możliwe, by zapanować nad wszystkimi próbami i zajęciami. Chociaż Magda codziennie pyta mnie "jaki mamy miesiąc?", więc to raczej ja jestem od kalendarza, a "Bąbel" od spajania wszystkiego w całość.

Przygotowaliście już jako Teatr Baabus Musicalis blisko dziesięć produkcji z udziałem dzieci i młodzieży. Początkowo były to tylko "Bajki Grajki", ale coraz częściej wykraczacie poza repertuar dziecięcy i sięgacie po tematy poważniejsze, bliższe dorastającym podopiecznym.

To konsekwencja tego, że nasze najstarsze aktorki zaczynały mając 10-12 lat, a teraz mają już po 16-17 lat, a najstarsza w naszym zespole Karolina, która doszła dwa lata temu, ma obecnie 19 lat. Miło jest patrzeć, jak się rozwijają i dojrzewają, a wraz z tym oni sami chcą poruszać istotniejsze tematy, co nas motywuje. Pamiętam, że pięć lat temu z Izą i Magdą obiecałyśmy sobie, że będziemy się zajmować tylko i wyłącznie bajkowym repertuarem, żeby stworzyć świat bajkowej rzeczywistości, kojąc serca i umysły dzieci. Młodzież daje nam dużo do myślenia i sugeruje, w którą stronę iść. Staramy się w miarę możliwości odpowiadać na ich potrzeby, bo są tak samo ważni, jak pozostali aktorzy naszego teatru. Podkreślam, że nie jest to łatwe zadanie, bo przyjmujemy wszystkich. I wszyscy nasi podopieczni występują na scenie, żeby mogli poczuć wiatr w żaglach. Bardzo wierzę w nasze dzieci i młodzież. Daje mi to mnóstwo wiary w to, że może być lepiej, że można coś zmienić na lepsze.

W waszych spektaklach małe dzieci często występują u boku nastolatków, a czasem też u boku dorosłych. Z pewnością trudno zapanować nad tak zróżnicowanymi aktorami.

Połączenie na scenie maluchów z młodzieżą jest bardzo trudne także z tego względu, że młodzież ma przed sobą testy gimnazjalne, matury, czasem już kurs prawa jazdy. Dlatego nasz grafik prób bardzo trudno zsynchronizować. Z tego względu nieraz musimy spotykać się rano. Przygotowując "Calineczkę" dzieci opuściły dużo zajęć szkolnych. Podczas przygotowań "Polki niepodległej" niełatwo nam było wkomponować się w zajętości Teatru na Plaży. Jednak chęci i dobra wola dzieciaków i ich wyrozumiałych rodziców pozwalają nam realizować te spektakle z nieustającym entuzjazmem.

Jak długo przygotowujecie spektakle?

Spektakle przygotowujemy przez około pół roku. Jesienią i wiosną organizujemy nabór do naszego teatru po warsztatach letnich i zimowych. Zależy nam przede wszystkim na wypracowaniu swobody ruchu scenicznego. Dzieci przeważnie nie mają problemu z wymową i ze śpiewem. Wychodzę z założenia, że wszystkie dzieci mają taki sam talent, tylko niektóre muszą mieć dłuższy rozbieg. Chodzi nam bardziej o orientację na scenie, bo przecież to nie tylko gra aktorska i śpiewanie czy pokazywanie swojego talentu, lecz także logistyka ruchu wszystkich obecnych na scenie. W "Calineczce", gdy Elfy huśtają się na huśtawce, to Jaskółka wybiegając ze swoim tekstem, musi poczekać, aż huśtawka znajdzie się z tyłu, by mogła przejść. Bardzo istotne jest, by to dobrze wyćwiczyć i opanować do tego stopnia, by podczas spektaklu wszystko się udało.

Dlatego czasem nasi aktorzy opuszczają szkołę lub mają dodatkowe treningi, ale potem, gdy oglądamy efekt na scenie, chyba wszyscy czujemy, że było warto. Zainteresowanie naszym teatrem po każdej premierze rośnie. I to jest chyba dla nas największa nagroda, gdy okazuje się, że wiele osób oglądając nasze przedstawienia chce w nich później uczestniczyć, a ich rodzice dzwonią dowiedzieć się, czy mogą przysłać do nas swoje dzieci. Czujemy, że wiele osób zaczyna wierzyć w nasz teatr tak samo mocno, jak my.

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

13

grudnia

Remcon 2019 Gdynia, SP 31

16

grudnia

Kabaret Neo-Nówka Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

16

grudnia

Dziadek do Orzechów - Narod... Gdynia, Gdynia Arena

Rozrywka

Makłowicz, Popielarz i Dymek uczą gotować w Trójmieście
Gotowanie z szefem kuchni w Trójmieście

Kulinaria

Makłowicz, Popielarz i Dymek uczą gotować w Trójmieście
Gotowanie z szefem kuchni w Trójmieście
Świąteczne piwa z browarów restauracyjnych
Świąteczne piwa z małych browarów

Planuj z nami tydzień

Polski rock, choinkobranie, giełda retro. Planuj tydzień
Planuj tydzień: choinkobranie, retro, rock

Sprawdź się

Najdłuższy festiwal teatralny w Trójmieście to: