Wiadomości

stat

Bardzo udany Gdański Festiwal Muzyczny

Ramy VI edycji Gdańskiego Festiwalu Muzycznego wyznaczyły koncerty z muzyką Jana Sebastiana Bacha. Podczas inauguracji wysłuchaliśmy Pasji wg św. Jana (wersja 1725), a finał uświetniło wykonanie Wielkiej mszy- h-moll.
Ramy VI edycji Gdańskiego Festiwalu Muzycznego wyznaczyły koncerty z muzyką Jana Sebastiana Bacha. Podczas inauguracji wysłuchaliśmy Pasji wg św. Jana (wersja 1725), a finał uświetniło wykonanie Wielkiej mszy- h-moll. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Zakończoną w ubiegłą sobotę VI edycję Gdańskiego Festiwalu Muzycznego trzeba zaliczyć do udanych. Wysoki poziom artystyczny, urozmaicony i niezwykle atrakcyjny program oraz zachwyt publiczności, licznie uczestniczącej w festiwalowych koncertach, są tego najlepszym dowodem.



Podczas wykonania Pasji wg św. Jana na scenie pojawiło się tylko dwóch solistów - Thomas Hobbs (Ewangelista) oraz Matthias Lutze (Jezus). Pozostałe partie solowe (również arie) wykonali (i to znakomicie) członkowie chóru, co świadczy o wysokiej klasie tego zespołu.
Podczas wykonania Pasji wg św. Jana na scenie pojawiło się tylko dwóch solistów - Thomas Hobbs (Ewangelista) oraz Matthias Lutze (Jezus). Pozostałe partie solowe (również arie) wykonali (i to znakomicie) członkowie chóru, co świadczy o wysokiej klasie tego zespołu. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
Krzysztof Herdzin jest tak uznanym i zapracowanym muzykiem, kompozytorem, aranżerem, producentem, dyrygentem, etc., że nie ma czas na życie celebryckie. Mieliśmy zatem niebywałe szczęście, że udało mu się zaprezentować własne kompozycje i zagrać podczas festiwalu dwukrotnie - w Gdańsku i Pruszczu Gdańskim.
Krzysztof Herdzin jest tak uznanym i zapracowanym muzykiem, kompozytorem, aranżerem, producentem, dyrygentem, etc., że nie ma czas na życie celebryckie. Mieliśmy zatem niebywałe szczęście, że udało mu się zaprezentować własne kompozycje i zagrać podczas festiwalu dwukrotnie - w Gdańsku i Pruszczu Gdańskim. fot. Krzysztof Herdzin
Myślą przewodnią tegorocznej edycji Gdańskiego Festiwalu Muzycznego było ukazanie wzajemnych relacji między muzyką klasyczną, jazzem i sztuką improwizowaną, co ma ścisły związek z działalnością muzyczną Włodzimierza Nahornego - rezydenta festiwalu. Kompozycje Nahornego, których mogliśmy posłuchać podczas trzech koncertów (w Gdańsku, Gdyni i Sopocie), znakomicie oddawały ideę imprezy. Motywy z utworów Chopina, Karłowicza, Szymanowskiego czy Maciejewskiego pojawiały się w postaci oryginalnej oraz przetworzonej, harmonika klasyczna łączyła się z jazzową. Uwagę przykuwały brawurowe improwizacje zarówno samego mistrza, jak i towarzyszących mu muzyków wchodzących w skład Nahorny Sextet. Wśród wykonawców należy również wymienić publiczność, która zachęcona przez Dorotę Miśkiewicz wspólnie z artystką zaśpiewała "Życzenie" Chopina.

Nie mniejszych emocji dostarczył koncert z muzyką Krzysztofa Herdzina. Tym razem publiczność mogła zaobserwować skrajnie różny rodzaj relacji między klasyką i jazzem, wykonano bowiem kompozycje klasyczne skomponowane przez znakomitego jazzmana. Czym były inspirowane, nie trzeba się było domyślać, ponieważ opowiedział o tym ich twórca, który również wspólnie z Barock Quartet wykonał na fortepianie inspirowany twórczością m.in. Chopina i Czajkowskiego utwór "Chopiniana Con Delizia". W programie znalazły się także "Bajkowe opowieści", w których partię solową wykonał Paweł Gusnar, jeden z nielicznych saksofonistów klasycznych.

Dużej dawki dobrego jazzu inspirowanego klasyką dostarczył również występ Polskiej Filharmonii "Sinfonia Baltica" pod dyr. Bohdana Jarmołowicza, z udziałem dwóch znakomitych solistów: pianisty Filipa Wojciechowskiego oraz saksofonisty Henryka Miśkiewicza.

Największym zainteresowaniem publiczności cieszyła się gala operowa z udziałem artystów Teatru Marińskiego z Sankt Petersburga. Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej poprowadził pierwszy dyrygent gościnny tego teatru Fabio Mastrangelo, a jedne z najpiękniejszych arii z oper m.in. Verdiego, Donizettiego czy Rossiniego wykonali soliści: sopranistka Julia Nowikowa, tenor Dimitri Woropajew oraz baryton Edem Umerow. Koncert nie rozpoczął się najlepiej - orkiestra grała chaotycznie i nierówno, soliści śpiewali niepewnie, górne dźwięki na ściśniętym gardle, tenor posiłkował się falsetem. Z każdym kolejnym numerem było jednak lepiej, a momentem przełomowym okazało się "Sempre libera" I aktu "Traviaty" Verdiego, brawurowo wykonane przez Nowikową oraz śpiewającego zza sceny Woropajewa.

Od tego momentu zaczęło się szaleństwo estetyczne - artyści śpiewali rewelacyjnie, pełna zachwytu i uznania publiczność każdy kolejny utwór nagradzała gromkimi brawami i okrzykami. Fabio Mastrangelo dyrygował bardzo widowiskowo, ekspresyjnie, niestety bardziej pod publikę niż z korzyścią dla orkiestry. Gdańscy filharmonicy pokazali jednak, że są grupą niezwykle zgraną i wybrnęli z tej trudnej sytuacji znakomicie. Wielkie brawa dla solistów orkiestrowych z grupy instrumentów dętych drewnianych (obój, flet), oraz kwintetu smyczkowego.

Podczas VI edycji Gdańskiego Festiwalu Muzycznego usłyszeliśmy również dwa wielkie dzieła Jana Sebastiana Bacha. Festiwal zainaugurowała "Pasja wg św. Jana" (wersja z 1725 r.) w wykonaniu renomowanej belgijskiej orkiestry barokowej Il Gardellino oraz chóru Cappella Amsterdam pod dyr. Daniela Reussa. Na scenie pojawiło się tylko dwóch solistów - Thomas Hobbs (Ewangelista) oraz Matthias Lutze (Jezus). Pozostałe partie solowe (również arie) wykonali (i to znakomicie) członkowie chóru, co świadczy o wysokiej klasie tego zespołu.

Podczas koncertu finałowego usłyszeliśmy "Wielką mszę h-moll" w wykonaniu Capeli Bydgostiensis oraz Polskiego Chóru Kameralnego pod. dyr. Jana Łukaszewskiego. Chór, jak to ma w zwyczaju, wystąpił wzorcowo. Dobrze zaprezentowali się również soliści: Ewelina Siedlecka - sopran (rewelacja!), Ewa Marciniec - alt, Aleksander Kunach - tenor, Artur Janda - bas. Capella Bydgostiensis była na straconej pozycji - pamiętając występ Il Gardellino sprzed tygodnia, trudno było zachwycać się występem orkiestry z Bydgoszczy. Warto również wspomnieć o Pawle Huliszu - znakomitym trębaczu, który kilka dni wcześniej podczas koncertu Cappelli Gedanensis w Dworze Artusa fenomenalnie zagrał na trąbce naturalnej, a podczas koncertu finałowego zasilił szeregi Capeli Bydgostiensis.

Udanych koncertów na tegorocznej edycji Gdańskiego Festiwalu Muzycznego było znacznie więcej, jak chociażby recital Ewy Pobłockiej poświęcony pamięci Witolda Lutosławskiego w setną rocznicę jego urodzin. Na uznanie zasługuje również fakt, że w programie festiwalu obok występów renomowanych gwiazd corocznie znajduje się miejsce dla utalentowanych młodych wykonawców, którzy dopiero wypracowują sobie renomę (recital Anny Szałuckiej).

Tradycyjnie również mogliśmy posłuchać muzycznych premier, zarówno utworów współczesnych kompozytorów gdańskich (Nowe Brzmienia Gdańskie), jak i dawnych, pochodzących ze zbiorów PAN Biblioteki Gdańskiej (prapremierowe wykonanie utworów J.V. Medera w wykonaniu Cappelli Gedanensis pod dyr. Romualda Szyszko).

W programie festiwalu znalazła się również ciekawa propozycja dla miłośników muzyki współczesnej (utwory m.in. Brittena, Koszewskiego, czy Bacewicz w wykonaniu Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyr. Moniki Stefaniak). Z ciekawą ofertą programową festiwalu miała okazję zapoznać się publiczność z wielu pomorskich miast, w których również organizowano koncerty. I choć zdarzały się również słabsze występy (np. izraelskiego flecisty Anatoly Kogana, który z Cappellą Gedansensis wykonał Koncert fletowy e-moll op.57 S. Mercadante) to jednak VI edycję Gdańskiego Festiwalu Muzycznego możemy uznać za udaną - zachwyt publiczności, licznie uczestniczącej w festiwalowych koncertach, jest tego najlepszym dowodem.

Opinie (18) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22

listopada

Tydzień Filmu Niemieckiego ... Gdańsk, Kino Żak

26

listopada

Osiecka, Młynarski, Przybora Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

26

listopada

Basia Gdańsk, Stary Maneż

Rozrywka

Roboty z odzysku. Recenzja filmu "Terminator: Mroczne przeznaczenie"
Recenzja filmu "Terminator: Mroczne ..."
Świetny koncert Lao Che w Starym Maneżu
Koncert Lao Che w Starym Maneżu

Kulinaria

Jemy na mieście. W Skrzydlarni jest tanio, smacznie i szybko
W Skrzydlarni jest tanio, smacznie i szybko
Restauracja Cyrano et Roxane kończy działalność
Cyrano et Roxane kończy działalność

Planuj z nami tydzień

Nie tylko Święto Niepodległości. Planuj tydzień
Nie tylko Święto Niepodległości

Sprawdź się

Najdłuższy festiwal teatralny w Trójmieście to: