Wiadomości

stat

Bajki księżniczek. Spektakl osadzonych w gdańskim Areszcie Śledczym

W spektaklu "Bajki księżniczek", będącym wynikiem 5-miesięczych warsztatów, wystąpiło siedem osadzonych w Areszcie Śledczym w Gdańsku. Po raz pierwszy w historii zezwolono osadzonym na zagranie spektaklu poza gmachem aresztu. Twarze zostały celowo zamazane.
W spektaklu "Bajki księżniczek", będącym wynikiem 5-miesięczych warsztatów, wystąpiło siedem osadzonych w Areszcie Śledczym w Gdańsku. Po raz pierwszy w historii zezwolono osadzonym na zagranie spektaklu poza gmachem aresztu. Twarze zostały celowo zamazane. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl

Jest ich wiele, mieszkają w wysokiej wieży strzeżonej przez smoka, który broni do nich dostępu, ale też nie pozwala im się wydostać. Rzeczywistość kobiet osadzonych w Areszcie Śledczym w Gdańsku przybliżył w formie bajki spektakl "Bajki księżniczek" z udziałem osadzonych, którym wyjątkowo pozwolono zagrać przedstawienie w Teatrze Gdynia Główna, a później spotkać się z rodzinami.



Na pomysł, by przyjrzeć się sytuacji osadzonych kobiet poprzez niemal półroczne warsztaty, jego autorka Małgorzata Polakowska wpadła kilka lat temu. Wcześniej realizowała już spektakle z osadzonymi. Tym razem jednak po raz pierwszy udało się nakłonić władze Aresztu Śledczego w Gdańsku, do udzielenia zgody na opuszczenie przez osadzone murów aresztu. Przedstawienie zagrano w Teatrze Gdynia Główna przy zachowaniu oczywistych w tym wypadku środków ostrożności.

Spektakl powstał w oparciu o fakty z życia osadzonych (tak jest m.in. z opowieścią o mrówkach, które "hoduje" jedna z nich, czy o gołębiu, którego również starała się trzymać w celi). Dowiadujemy się, że każda z księżniczek zastała zamknięta w wieży, bo zrobiła coś złego. Bajkowa metafora pozwala uczestniczkom projektu zarówno na łagodne opowiedzenie o sytuacji odizolowania, gdzie przeważnie nic się nie dzieje, a na podstawie zapachu fantazjuje się na temat wymyślnych lub zupełnie zwyczajnych potraw. Ta formuła pozwala też zagrać osadzonym, noszącym jako księżniczki papierową koronę, przedstawienie dla własnych dzieci - głównych adresatów spektaklu. Jednak oprócz rodzin i bliskich, spektakl mogli zobaczyć chętni, którzy zgłosili się po bezpłatne wejściówki.

Spektakl zapowiadaliśmy w naszym kalendarzu imprez.

Oprócz garści informacji o sytuacji "księżniczek" zamkniętych w wysokich wieżach, osadzone opowiedziały o powodach, dla których do wieży trafiła jedna z nich (twarz uczestniczki projektu jest celowo zamazana).
Oprócz garści informacji o sytuacji "księżniczek" zamkniętych w wysokich wieżach, osadzone opowiedziały o powodach, dla których do wieży trafiła jedna z nich (twarz uczestniczki projektu jest celowo zamazana). fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
- Jakieś 5-6 lat temu przeczytałam artykuł o osadzonych z Lubińca, które mają tam teatr i zakochałam się w tym pomyśle. Dwa poprzednie projekty, które zrealizowałam z osadzonymi, były krótkotrwałe i skupione na efekcie - spektaklu. Tym razem chciałam bardziej dotknąć tej materii, bliżej poznać osoby osadzone i nauczyć grupę osadzonych etosu grupy teatralnej. Chciałam by z widowni rezonowały emocje. Najlepiej służy temu miłość, a skoro kontakt z dziećmi ułatwia resocjalizację, wszystkie klocki poskładały się same. Udział w zajęciach był dobrowolny. Zgłosiło się 15 osób, a panie początkowo nie wiedziały czemu ma ten projekt służyć i że jego celem jest to, by wystąpiły przed swoimi dziećmi. Zostały tylko te, dla których dzieci były największą motywacją - mówi Małgorzata Polakowska.
Kulminacyjnym elementem spektaklu jest zagrana w konwencji "teatru w teatrze" i inspirowana rzeczywistymi zdarzeniami opowieść o jednej z księżniczek, która bardzo chciała dojrzeć w napotkanym Żabim Królu swojego królewicza. Obiecał jej, że weźmie z nią ślub, jeśli przyniesie mu kosztowności. Dlatego wynosiła złote monety z domu swoich rodziców. Dla Żabiego Króla wciąż było ich jednak zbyt mało. Więc księżniczka przynosiła coraz więcej kosztowności pomimo przestrogi, że za złe uczynki spotka ją kara. Gdy wyniosła z domu wszystkie kosztowności Żabi Król wcale nie okazał się, niestety, królewiczem z bajki. Wraz z wykradzionym rodzicom księżniczki skarbem rozpłynął się we mgle...

- To była praca na bardzo dużych emocjach. Wszystkie dziewczyny są przed wyrokami, poza tym są wrażliwymi kobietami, więc często mierzyliśmy się z nieprzewidywalnymi sytuacjami. Któraś była akurat po widzeniu, któraś po rozprawie, a jeszcze inna otrzymała list od bliskich. Musiałam wciąż dostosowywać się do tej sytuacji na nowo. To nie są dziewczyny otwarte, skłonne do opowiadania o sobie. Pomimo mojego dużego doświadczenia w pracy z amatorami, ja też potrzebowałam czasu, by się ich nauczyć. Gdy mi zaufały, było już łatwiej - mówi Ewa Ignaczak, reżyserka spektaklu.
Małgorzata Polakowska, pomysłodawczyni spektaklu "Bajki księżniczek" ze swoimi podopiecznymi.
Małgorzata Polakowska, pomysłodawczyni spektaklu "Bajki księżniczek" ze swoimi podopiecznymi. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Cała siódemka występująca w spektaklu (ósma osadzona wypadła z obsady na trzy dni przed spektaklem z powodu kary dyscyplinarnej) stanęła na wysokości zadania. Osadzone opowiedziały bajkę i - co chyba najważniejsze - stanowiły dla siebie na scenie prawdziwe wsparcie. Gdy jedna zapominała tekstu, druga jej podpowiadała.

- To nie jest moje pierwsze spotkanie z Gosią Polakowską. Wcześniej też brałam udział w jej projekcie i wiedziałam, co taki występ daje. Nie ukrywajmy, dzięki niemu miałyśmy szansę wyjść na moment z celi, ale też miałyśmy okazję, by poznać inne osoby, które tak naprawdę najczęściej znamy ze słyszenia jedna przez drugą. Spektakl to jedyny moment, gdy jesteśmy razem, na wolności, a nie w 24-godzinnym zamknięciu. Jego przygotowanie i występ jest przez nas traktowany bardziej jako zabawa niż jako ciężka, mozolna praca. Jest to o tyle proste, bo wiemy, że możemy na siebie liczyć. Jak trzeba podpowie jednym słowem i już wiemy co dalej - mówi Ania, jedna z księżniczek "Bajek księżniczek".
Tekst autorstwa Sandry Szwarc powstawał w toku prób z osadzonymi i jest w dużej mierze oparty na ich historiach. Podczas przedstawienia widać było, że zarówno kontakt z publicznością, jej reakcje, jak i sam fakt gry, sprawia "księżniczkom" dużą przyjemność.

- Nie widziałyśmy, że to będzie takie wydarzenie. Spodziewałyśmy się, że zagramy dla osadzonych i na tym koniec. Ale dzięki otwartości dyrekcji zakładu i teatru, umożliwiono nam występ tutaj. Było to bardzo kuszące, bo takich możliwości w rzeczywistości penitencjarnej - którą staramy się też pokazać w spektaklu - właściwie nie ma. Trzeba sobie w życiu przewartościować pewne sprawy i zmienić, choć odrobinę, spojrzenie na kobiety, które trafiają za kratki. Jeśli możemy, każda po kawałku, coś zrobić i pokazać siebie jako normalnych, wartościowych ludzi, to myślę, że warto to robić - dodaje Kamila, inna z bohaterek "Bajek księżniczek".

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (40)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

22

października

22

października

22

października

Otwarcie Galerii Gdańsk itd. Gdańsk, CSW Łaźnia

Rozrywka

Dwie imprezy dla komputerowców z przeszłości
Dwie imprezy dla komputerowców
Zobacz egzotyczne motyle w Galerii Metropolia
Zobacz egzotyczne motyle we Wrzeszczu

Kulinaria

Pizzeria Gdynianka kończy 30 lat
Pizzeria Gdynianka kończy 30 lat
Gdyński szef kuchni w finale międzynarodowego konkursu
Sukces gdyńskiego szefa kuchni

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: koncerty i moc kulinarnych wrażeń
Planuj tydzień: koncerty i kulinaria