Wiadomości

stat

Awanturnik czy odkupiciel - o "Płatonowie" Teatru Wybrzeże

Anna (Magdalena Boć) doskonale wie jak rozpalić Płatonowa (Michał Jaros) i nie waha się użyć do tego celu własnego ciała.
Anna (Magdalena Boć) doskonale wie jak rozpalić Płatonowa (Michał Jaros) i nie waha się użyć do tego celu własnego ciała. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Grzegorz Wiśniewski lubi tworzyć spektakle oparte na literaturze i pełnej zaangażowania grze aktorskiej. "Płatonow" spełnia oczekiwania jako przejmujący i precyzyjnie skonstruowany dramat ludzkich namiętności.



Dramat Michała Płatonowa rozgrywa się na kilku poziomach. Poznajemy go jako znudzonego dotychczasowym życiem na prowincji kobieciarza, który dla rozrywki stara się zawrócić w głowie każdej spotykanej kobiecie. Nic więc dziwnego, że po powrocie rzuca się w wir damsko-męskich zabaw i gier towarzyskich. Czekają tu na niego przebiegła i wyrachowana Anna oraz łatwowierna i romantyczna Sonia, a także naiwna do bólu Maria. Michał, przy biernym przyzwoleniu swojej prostolinijnej żony, Saszy, brnie w układy, z których nie można się wycofać bez konsekwencji.

Z jednej strony Płatonow jest chmurnym awanturnikiem o rosyjskiej duszy, przyciągającym kobiety swoją zagadkową osobowością, niepokornym charakterem i rozbrajającą naiwnością wiecznego małego chłopca. Z drugiej strony to cynik, kabotyn i egocentryk, którego dramat rozegra się w momencie, gdy zechce wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za swoje działania. To on wytycza rytm świata spektaklu i to wokół niego rozpięto misterną sieć intryg.

Reżyser Grzegorz Wiśniewski wątki poboczne ogranicza do minimum. Starszych bohaterów "Płatonowa" ujmuje w postaci właściciela majątku Głagoliewa (Robert Ninkiewicz), który wykorzystuje pozycję, by uzyskać dostęp do Anny. Jest on zbiorowym reprezentantem "starych" i majętnych wobec "młodych". Cały dramat, którego adaptację przygotował dramaturg Teatru Wybrzeże Jakub Roszkowski, z przydługiego utworu Antona Czechowa staje się żywym, skrzącym od dowcipu tekstem, precyzyjną mapą odniesień, dokładnie przeniesioną przez reżysera na scenę.

W pierwszym akcie przestrzeń spektaklu przypomina klub towarzyski z dwiema stylowymi kanapami i podświetlonym neonem w tle, w którym zaskakuje rozbity kościelny dzwon. W drugim akcie scenografia Barbary Hanickiej eksponuje rozbity dzwon i pęknięte drzewo z kościelnego krzyża. A Płatonow staje się bohaterem cierpiącym, przyjmując odpowiedzialność za swoje działania (noszące znamiona pokuty, czy też Chrystusowego odkupienia win). W tej zresztą warstwie inscenizacja jest mało przekonująca. Niemniej, kolejny raz Wiśniewski daje aktorom okazję do wykazania się warsztatem i umiejętnością budowania scen-perełek (tak było m.in. w "Słodkim ptaku młodości" czy "Zmierzchu bogów", które też realizował w Teatrze Wybrzeże).

Nieoczekiwanie najlepiej swoją szansę wykorzystują aktorzy drugoplanowi - świetna w roli introwertycznej Marii jest Katarzyna Z. Michalska, podobnie jak Piotr Biedroń, który jako brat Płatonowa Mikołaj najpierw daje się poznać jako bawidamek i błazen, by z czasem okazać się bohaterem, w którym jest najwięcej współczucia i empatii. Wspaniałe wejście w spektakl ma Michał Jaros jako Płatonow. Aktor wchodzi na scenę grając na saksofonie w trakcie wykonywanego przez cały zespół instrumentalnie i wokalnie wiersza "Nietoperze" Jana Brzechwy. Jednak bohater Jarosa to zlepek tylu pragnień, tęsknot i namiętności, że czasem nie wiadomo o co mu chodzi, a sam aktor zmaga się z tą postacią raz z raz lepszym, raz gorszym (finał spektaklu) skutkiem.

Sonia Katarzyny Dałek to przeciętna, cicha dziewczyna, nie rzucająca się specjalnie w oczy pomimo uwielbienia ze strony męża Sergieja (Piotr Chys) oraz zalotów Mikołaja i Płatonowa. Jednak to do niej należy najbardziej przejmujący fragment spektaklu, gdy jej miłość do Płatonowa niemal eksploduje na oczach widzów, a ona wtulona w nogi swojego ukochanego błaga go, by z nią uciekł. Na tym tle, drapieżna, zdystansowana i kalkulująca każdy ruch na zimno Anna dobrze zagrana przez Magdalenę Boć nie robi większego wrażenia.

"Płatonow" Teatru Wybrzeże jest spektaklem dużego rażenia. Czechowowskie dylematy stają się nieznośnie dotkliwe, a dzięki oderwaniu od epoki (bardzo owocna praca Roszkowskiego nad tekstem sztuki) także podejrzanie aktualne. To teatr psychologiczny wysokiej próby artystycznej, zaangażowany aktorsko i dość klasyczny w formie. Z pewnością wart zobaczenia.

Opinie (22) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

09

marca

Dobrze się kłamie Gdynia, Teatr Muzyczny

Rozrywka

2 mln zł na modernizację 10-letniej Ergo Areny
2 mln zł na modernizację Ergo Areny
Juwenalia Gdańskie 2020: dwa dni, dziesięć scen, ponad trzydziestu artystów
Juwenalia w Gdańsku: 2 dni, 10 scen

Kulinaria

Okiem dietetyka: żelazo w diecie dzieci i dorosłych
Okiem dietetyka: żelazo w diecie

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Co odpędzało wszelkie zło w czasach wpływów rzymskich, czyli pierwszych wiekach naszej ery?