Wiadomości

stat

Autorka bestsellerowej powieści erotycznej. Wywiad z Blanką Lipińską

"Nie namawiam ludzi, żeby rozmawiali o seksie ze wszystkimi i wszędzie, tylko żeby otworzyli się na swojego partnera" mówi Blanka Lipińska.
"Nie namawiam ludzi, żeby rozmawiali o seksie ze wszystkimi i wszędzie, tylko żeby otworzyli się na swojego partnera" mówi Blanka Lipińska. mat. prasowe / Adam Harry Charuk

"Nie zgadzam się na to, żeby kobiety akceptowały miałkość w swoim życiu erotycznym i chcę tą książką dać im przykład" mówi Blanka Lipińska, sopocianka, autorka bestsellerowej powieści "365 dni". Jej książka w zaledwie dwa miesiące po premierze uplasowała się na pierwszym miejscu listy bestsellerów Empiku. Sama autorka wzbudza nie mniej kontrowersji co jej dzieło. Blanka chętnie i otwarcie opowiada o seksie, a w rozmowie z nami zdradza, jaki ma w tym cel.



Aleksandra Wrona: Zaskoczyło cię, że twoja książka okazała się bestsellerem?

Czy czytasz literaturę erotyczną?

tak, bardzo ją lubię 15%
od czasu do czasu i tylko znane tytuły 20%
nie, taka lektura mnie nie interesuje 65%
zakończona Łącznie głosów: 625
Blanka Lipińska: Prawda jest taka, że tę książkę napisałam już cztery lata temu, jednak wtedy miała ona dla mnie funkcję terapeutyczną, dlatego nie wyobrażałam sobie, że miałaby ujrzeć światło dzienne. Później pojawiały mi się w głowie różne myśli na ten temat, ale dopiero pod koniec zeszłego roku dojrzałam do decyzji o jej wydaniu. Jako że jestem specjalistką od sprzedaży, postanowiłam zrobić to w najlepszy możliwy sposób. Wdrożyłam w życie plan, który przez te lata układałam i wybrałam wydawnictwo specjalizujące się w literaturze kobiecej, które miało duże możliwości promocji mojej książki.

Wspomniałaś, że książka powstała cztery lata temu. Co sprawiło, że zaczęłaś ją pisać?

Byłam w takim momencie mojego życia, kiedy brakowało mi czegoś, czego nie dostawałam w domu. Tak jak moja bohaterka, w dniu 29 urodzin wyjechałam na Sycylię i pewnego dnia wychodząc z hotelu dostałam "olśnienia". Czułam się, jakby ktoś wsadził mi w głowę tę książkę. Nie byłam w stanie jeść, pić, zwiedzać... Chciałam tylko siedzieć i pisać. Może jakaś siła wyższa uznała, że musi mnie uratować, bo dłużej nie wytrzymam w takiej sytuacji, w jakiej jestem? Wtedy czułam się strasznie, ale teraz wiem, że dostałam od losu duży prezent.

Dlaczego w końcu postanowiłaś ją wydać?

Po napisaniu książki dałam ją do przeczytania moim przyjaciółkom, a dziewczyny z miejsca pokochały tę historię i cały czas namawiały mnie, żeby ją wydać. W pewnym momencie moje życie diametralnie się zmieniło, cały zeszły rok spędziłam latając na kite'cie, praktycznie mieszkając w bazie Red Sea Zone w El Gounie. To był czas, kiedy przewartościowałam swoje życie, miałam dużo czasu na zastanowienie się nad tym, czego chcę i doszłam do wniosku, że nigdy nie pragnęłam sukcesu, który wiązałby się z diametralną zmianą, bo nie lubię zmian. Cenię sobie stagnację i poczucie bezpieczeństwa.

Po tym roku hulaszczego trybu życia zrozumiałam, że jako kobieta nigdy więcej nie chcę czuć się zależna od mężczyzny, a to poczucie mógł mi dać jedynie sukces.
Naprawdę? Wydajesz się być osobą, która uwielbia, kiedy wokół dużo się dzieje.

To prawda, że jestem żywiołem i uwielbiam, jak coś się dzieje, ale przede wszystkim lubię mieć poczucie bezpieczeństwa. Dopiero wtedy mogę być wariatką w innych aspektach życia. Jednym ze źródeł takiego poczucia jest np. praca. Może nie zawsze jest w niej świetnie, ale zapewnia takie minimum, żeby robić coś innego, bardziej szalonego. Po tym roku hulaszczego trybu życia zrozumiałam, że jako kobieta nigdy więcej nie chcę czuć się zależna od mężczyzny, a to poczucie mógł mi dać jedynie sukces.

Stąd decyzja o wydaniu książki?

Częściowo tak, ale zmotywowało mnie też to, że przez ten rok miałam dużo czasu, żeby rozmawiać z innymi kobietami i z przerażeniem odkryłam, że są one bardzo nieszczęśliwe w swoich związkach, a wszystko to sprowadza się niemal zawsze do seksu. Ile razy na pytanie o sprawy łóżkowe słyszałam, że "jakoś jest", a przecież jeśli uprawiamy seks, który nie służy prokreacji, to logiczne, że powinien on służyć wyłącznie przyjemności.

Często podkreślasz, że twoje pisanie ma nie tylko funkcję rozrywkową, ale też misję.

Pozwól, że zwrócę się bezpośrednio do czytelniczek - drogie panie, ile znacie przypadków, kiedy kobieta mówi do mężczyzny: "zrobimy to szybko i idę spać, bo boli mnie głowa"? A ile znacie historii, kiedy mówi to mężczyzna? No właśnie... Taka jest smutna prawda, kobiety często traktują seks jak przykry obowiązek. Sama też kiedyś byłam w tym miejscu. Kobiety wychodzą z założenia, że jeśli ona nie da facetowi, czego on chce, to on poszuka tego gdzieś indziej, więc trzeba takiego faceta za wszelką cenę zatrzymać, a ja się pytam - dlaczego? Nie zgadzam się na to, żeby kobiety akceptowały miałkość w swoim życiu erotycznym i chcę tą książką dać im przykład. Pamiętajmy tylko, że ja nie mówię tu o przypadkowych kontaktach seksualnych, ale o związkach, relacjach, emocjach. W momencie, kiedy nauczymy się być ze sobą szczerymi i pozbędziemy się wstydu, najpierw w rozmowie, później w łóżku, ten miałki seks zaczynie być fantastyczny.

Zobacz także: Przełamując tabu. O pierwszym Gdańsk Fetish Festival

"365 dni" to romans łączący w sobie elementy powieści sensacyjnej i erotycznej.
"365 dni" to romans łączący w sobie elementy powieści sensacyjnej i erotycznej. mat. prasowe
Myślisz, że ze względu na ten przekaz "365 dni" osiągnęło sukces?

W mojej książce piszę o tym, czego chce znakomita większość kobiet i wcale nie chodzi tu o dominację. Mężczyzna w moich książkach pełni rolę męską, a kobieta kobiecą. Mogę osiągnąć sukces, mogę być niezależna, ale są w moim życiu takie momenty, kiedy chcę zrobić wielkie oczy, rozpłakać się, rozłożyć ręce i powiedzieć: "nie umiem" i mieć pewność, że mężczyzna obok mnie jest na tyle silny, że udźwignie to za nas dwoje. Tego właśnie brakuje kobietom i to jest powodem sukcesu takich książek jak moja czy "Pięćdziesiąt twarzy Greya".

Często odzywają się do ciebie czytelniczki?

Pewnie! Najczęściej dostaję podziękowania za to, że napisałam dla nich tę książkę, że ta lektura zainspirowała je do oczekiwania więcej, walki z miałkością, zmian w życiu. Piszą też do mnie mężczyźni, którzy przeczytali książkę wspólnie z partnerkami: oni potraktowali ją jako poradnik, a one jako grę wstępną, więc oboje na tym skorzystali.

Nie zgadzam się na to, żeby kobiety akceptowały miałkość w swoim życiu erotycznym i chcę tą książką dać im przykład. W momencie, kiedy nauczymy się być ze sobą szczerymi i pozbędziemy się wstydu, najpierw w rozmowie, później w łóżku, ten miałki seks zaczynie być fantastyczny.
Nie myślałaś nigdy o tym, żeby napisać coś typowo dla mężczyzn?

Zauważyłam, że mężczyźni mają problem z przyjmowaniem konstruktywnej krytyki, szczególnie w sprawach seksu. Bardzo łatwo ich urazić, a wtedy przestają nas słuchać, wpadają w kompleksy albo się obrażają. Nagrałam na Facebooku dwa filmiki, w pierwszym radziłam paniom, jak zaspokoić oralnie mężczyznę, pod tym filmem wypowiadało się mnóstwo panów, ale kiedy wypuściłam film o tym, jak zaspokoić kobietę, komentarzy od mężczyzn było jak na lekarstwo. Dlaczego? Bo mówię o nich!

Skoro jesteśmy już przy komentarzach, to jak radzisz sobie z hejtem?

Nie czytam go. Mam taką umowę z moim chłopakiem, że nie czytamy tych komentarzy.

Nie wierzę, że da się zupełnie od tego odciąć.

Pisząc tę książkę nie myślałam o innych, tylko o sobie, dlatego nie zastanawiałam się nad jej odbiorem. Teraz myślę o tym w ten sposób - podoba ci się książka? Super! Nie podoba się? Też super! Nie jestem niedzielnym rosołem mamusi, żeby wszyscy mnie lubili. Jeśli to, co robię nie odpowiada ludziom, których znam, niech zerwą ze mną znajomość, a jeśli hejtuje mnie ktoś, kogo nie znam, to czemu mam się przejmować jego zdaniem? Na początku, kiedy jeszcze czytałam wszystkie komentarze, miałam ochotę od razu na nie odpowiedzieć, ale wiem, że jeśli zacznę to robić, to nigdy nie skończę, a nie mam na to czasu ani ochoty. Chcę przeznaczać mój czas na seks, związek, pracę, pisanie książek, spotkania z przyjaciółmi, a nie na odpowiadanie hejterom.

Skąd wzięło się twoje zainteresowanie literaturą erotyczną?

Czytam od niedawna i tylko literaturę erotyczną. Pewnie nie świadczy to o mnie dobrze, ale wychodzę z założenia, że książka ma mnie relaksować. Moja przygoda z książkami zaczęła się od lęku przed podróżami samolotem. Znajomy psychiatra polecił mi, żebym zajęła czymś głowę, a że wtedy triumfy popularności świecił Grey, postanowiłam sprawdzić, dlaczego. Później przekonałam się, że to jedna z gorszych książek z tego gatunku, ale pozwoliła mi przetrwać lot i wkręcić się w czytanie. Wychodzę z założenia, że nie wszystko musi nas stymulować do intelektualnego rozwoju, są aktywności, które mają nas odmóżdżyć i zrelaksować. Dlaczego siostry Kardashian mają miliony obserwatorów? Przecież one nic nie robią! Nie wszystko w życiu musi służyć rozwojowi - od rozwoju jest praca, literatura piękna, polityka, wiadomości, kanały naukowe... Nie musimy dążyć do tego, żeby być drugim prof. Miodkiem. Możemy być sobą i jeśli mamy ochotę odmóżdżyć się przy siostrach Kardashian czy książce Lipińskiej, to droga wolna.

Zobacz także: Nieprzyzwoite prezenty - co kupujemy najczęściej?

W listopadzie będzie miała miejsce premiera twojej kolejnej książki. Zdradzisz nam coś więcej?

Książka będzie kontynuacją losów bohaterów z pierwszej części. Znajdziemy tam dużo zwrotów akcji, czytelnik na pewno nie będzie się nudził. Poprzednia książka zakończyła się wiadomością o ciąży, więc pozostaje pytanie, co z tą ciążą dalej, czy pojawi się dziecko, a jeśli tak, to jakim ojcem będzie Massimo? Nie odpowiem na te pytania, ale mogę zapewnić, że druga część będzie nawet lepsza niż pierwsza, trochę bardziej dojrzała. Nie zmieni się na pewno mój styl, bo chociaż niektórzy zarzucają mi, że mam składnię mistrza Yody, to lubię pisać tak, jak mówię, taka jestem. Główna bohaterka dalej będzie "niezrównoważona psychicznie", a jeśli ciąża okaże się prawdą, to hormony jeszcze bardziej uwydatnią jej cechy. Myślę, że druga część zaskoczy wiele osób, nawet te, które zarzucają mi, że moja książka jest przewidywalna.

Kojarzona jesteś głównie ze swoją książką, ale przecież to nie jest jedyne, czym się zajmujesz. Z czego jeszcze składa się świat Blanki Lipińskiej?

Seks nie jest całym moim światem i choć jest w moim życiu dużą przyjemnością, to powiedziałabym, że daje mi podobną radość jak sport. Ogromną wartością dla mnie jest poczucie bezpieczeństwa, dlatego dużą częścią mojego życia jest mój partner Maciej, który daje mi ogromny spokój i wsparcie w tej całej burzy, jaka się wokół mnie rozpętała. Teraz nie mam na nic czasu, ale w życiu sprzed książki moją wielką pasją był kitesurfing. To sport, który złamał mi nogę, trwale mnie uszkodził, ale pokazał też, że umiem być zawzięta, dzięki czemu łatwiej było mi osiągnąć sukces.

Jestem też terapeutką hipnotyzerką, choć to bardziej pasja niż praca. Lubię też dbać o moje ciało, kocham sport i kiedy miałam na niego czas, to chodziłam na siłownię, jeździłam na rolkach, próbowałam tańca towarzyskiego, sportów walki, żeglarstwa... Moje życie kręci się wokół bliskich mi osób, jestem altruistką, kocham kochać i być kochaną. Uwielbiam uszczęśliwiać osoby, które kocham. W domu jestem gotującą fajną kluską, która najchętniej schowałaby się pod pachę swojego faceta i już nigdy nie wylazła. Taka właśnie jest Blania, ale w mediach widzicie jedynie Blankę, która "z buta" wjechała do polskiego show-biznesu i bez żenady mówi o seksie.

Jakie są twoje marzenia?

Wierzę, że w momencie, kiedy ja i moja książka uzyskamy odpowiedni status, będę mogła zmienić świat. To może brzmieć górnolotnie, ale na razie mam małe spektrum rażenia, a wiem, ilu osobom już pomogłam. Kiedyś Michalina Wisłocka miała marzenie, żeby Polacy nauczyli się mówić o seksie, a Lech Wałęsa miał marzenie o innej Polsce - skoro zwyczajni ludzie mieli wielkie marzenia, to ja też ośmielam się takie mieć. Marzę o tym, żeby ludzie nauczyli się ze sobą rozmawiać. Polacy mają tak dużo tematów tabu - nie rozmawiamy o seksie, pieniądzach, o tym, czego nie potrafimy, nie umiemy prosić o pomoc, boimy się szczerości. Nie namawiam ludzi, żeby rozmawiali o seksie ze wszystkimi i wszędzie, tylko żeby otworzyli się na swojego partnera. Kiedy nauczymy się rozmawiać o seksie, pracy, pieniądzach, czymkolwiek trudnym, to łatwiej przyjdzie nam przekonanie się do tego, że warto być szczerym. Ktoś musi w tym kraju zrobić pierwszy krok, żeby inni zobaczyli, że się da. I tego sobie życzę, choć wiem, że brzmi to jak piękna utopia.

Zobacz także: Ostatnia randka w czerwonym pokoju. Recenzja filmu "Nowe oblicze Greya"

Opinie (224) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

"Być jak Dobiesław". Nowy serial internetowy z Gdyni
Nowy serial internetowy z Gdyni

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pizze, zupy i burgera
Jedzenie na telefon: testujemy dania
Zaglądamy do kuchni Olivia Star Top
Zaglądamy do kuchni Olivia Star Top

Sprawdź się

Gdzie odbyły się pierwsze edycje Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych - dzisiejszej wizytówki Gdyni?