Wiadomości

stat

Art'n'Voices: "Muzyk bez płyty jest nikim"

Zobacz klip promujący utwór "Rosemary's Baby"

W najbliższą sobotę, 22 lutego, o godz. 19 w Akademii Muzycznej w Gdańsku odbędzie się koncert, podczas którego Art'n'Voices będzie promował swoją najnowszą płytę, zatytułowaną "Midnight Stories". Z Anną Rocławską-Musiałczyk i Tomaszem Chyłą - założycielami i członkami zespołu - rozmawiamy m.in. o tym, czy trudno wkupić się w łaski słuchaczy współczesną muzyką chóralną, czy da się wyżyć z muzyki i dlaczego muzyk bez płyty jest dzisiaj nikim.



Czy śpiewałe(a)ś kiedyś w jakimkolwiek chórze?

tak 76%
nie 24%
nie pamiętam 0%
zakończona Łącznie głosów: 55
Ewa Palińska: Jak zaczęła się wasza wspólna przygoda z Art'n'Voices? Kto wchodzi w skład zespołu?

Anna Rocławska-Musiałczyk: Oboje z Tomkiem jesteśmy muzykami, prywatnie przyjaźnimy się od lat. Zespół wokalny Art'n'Voices założyliśmy jeszcze podczas naszych studiów z dyrygentury chóralnej w Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. To była inicjatywa studencka. Nie wiedzieliśmy wtedy, że rozwinie się ona przez tyle lat do etapu, w którym jesteśmy obecnie. Przez Art'n'Voices przewinęła się spora grupa ludzi. Obecny skład tworzą osoby związane z trójmiejską sceną muzyczną oraz studenci i absolwenci Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Oboje jesteście dyrygentami. Nie dochodzi między wami do sporów kompetencyjnych?

Anna R-M: Wzajemnej współpracy uczymy się od lat. W naszym zespole właściwie każdy ma coś do powiedzenia, uczymy się wyciągania wniosków z różnych sytuacji i dochodzenia do kompromisów. Oczywiście często się różnimy w naszych koncepcjach, ale zawsze przyświeca nam wspólny cel - wypracowanie ciekawej i oryginalnej interpretacji.

Kursy muzyczne w Trójmieście


Tomasz Ch.: Z każdym rokiem stajemy się coraz bardziej dojrzałymi muzykami, którzy tworzą swój styl i często na próbach każdy z nas chce przeforsować swoją wizję. Ale, tak jak wspomniała Ania, najważniejsza jest ciekawa interpretacja.

Muzyka chóralna bardzo często kojarzona jest z nudnymi śpiewami starszych osób w kościołach. Z "jakimiś chórkami, co fałszują". Ja chcę, żeby nasza płyta otworzyła ludziom oczy i uszy na tę "ciekawą" chóralistykę. Chcę, żeby ludzie zamykali oczy i przenosili się w "nieznane" obszary świadomości.
Dla kogo śpiewacie?

Anna R-M:: Nasza muzyka jest skierowana do ludzi. Nie chcemy, aby była postrzegana tylko w naszym środowisku branżowym, muzycznym. Staramy się być przede wszystkim autentyczni i prawdziwi. Sztuczność nie ma szansy na to, aby dotrzeć do odbiorcy.

Tomasz Ch.: Ja uwielbiam łamać schematy i chciałbym dotrzeć z naszą muzyką do szerokiego odbiorcy! Muzyka chóralna bardzo często kojarzona jest z nudnymi śpiewami starszych osób w kościołach. Z "jakimiś chórkami, co fałszują". Ja chcę, żeby nasza płyta otworzyła ludziom oczy i uszy na tę "ciekawą" chóralistykę. Chcę, żeby ludzie zamykali oczy i przenosili się w "nieznane" obszary świadomości. Żeby nasze brzmienie czy harmonie, które wypracowujemy, im na to pozwalały.

Reakcja zwrotna ma dla was znaczenie?

Anna R-M: Oczywiście - śpiewanie koncertów to tak naprawdę papierek lakmusowy tego, nad czym pracowaliśmy na próbach. Zawsze po koncertach analizujemy to, co mówili nam słuchacze, jak reagowali na poszczególne utwory. Zdarza się, że kiedy reakcje słuchaczy nie są takie, jak się tego spodziewaliśmy, zmieniamy utarte pomysły. I pracujemy nad tym wspólnie, całym zespołem.

Powiedziałaś wcześniej, że chcecie wyjść z muzyką poza hermetyczne środowisko branżowe. Myślisz, że to możliwe w przypadku współczesnej muzyki a cappella, jaką zarejestrowaliście na swojej najnowszej płycie?

Anna R-M: Myślę, że ta płyta ma szansę dotrzeć do każdego odbiorcy i może przekonać słuchacza, przynajmniej tego mniej wyrobionego, że muzyka współczesna nie jest wcale tak niezrozumiała i trudna w odbiorze, jak większość z nas ją postrzega. Pomimo że płyta nosi tytuł "Midnight Stories. Contemporary Music of Polish Composers", nie powinna być kojarzona z powszechnie przyjętą opinią na temat muzyki współczesnej. Muzyka współczesna to bowiem nie tylko Festiwal Warszawskiej Jesieni i muzyka pełna konceptualizmu. Nasza płyta, dzięki wspaniałym, młodym kompozytorom, przynosi inny powiew świeżości, który nawiązuje do idei postmodernistycznych. Znajdziemy na niej wiele różnych stylów, nawiązań do neotonalności, elementów aleatoryzmu czy sonoryzmu, ale także usłyszymy silne nawiązania do tradycyjnych form muzycznych czy odniesień do muzyki filmowej. Dodatkowym wspólnym mianownikiem tej płyty jest jej tematyka - pomimo nawiązań do zmierzchu, nocy, powstałe kompozycje są bardzo kolorowe i w różny sposób rozwijają zagadnienie mary, snu czy kołysanki.

Zespół Art'n'Voices tworzą: Filip Czajkowski, Maria Krueger, Mateusz Warkusz, Marta Jundził, Tomasz Chyła (górny rząd, od lewej) oraz Szymon Duraj, Anna Rocławska-Musiałczyk i Małgorzata Priebe (dolny rząd od lewej).
Zespół Art'n'Voices tworzą: Filip Czajkowski, Maria Krueger, Mateusz Warkusz, Marta Jundził, Tomasz Chyła (górny rząd, od lewej) oraz Szymon Duraj, Anna Rocławska-Musiałczyk i Małgorzata Priebe (dolny rząd od lewej). fot. Michał Mazurkiewicz
Co wam daje śpiewanie w chórze?

Muzyk bez płyty jest dzisiaj nikim. Płyta jest kartą przetargową do tego, żeby istnieć na rynku.
Anna R-M: Większość naszego zespołu wyrasta z muzyki chóralnej, dlatego ta zespołowość śpiewania daje największą satysfakcję. Zespolenie głosów, praca nad wspólną barwą zespołu, szukanie wspólnej interpretacji - to wszystko bardzo nas integruje. Najwspanialszy jest etap, w którym nie myślimy już o warstwie technicznej utworu, ale wspólnie kreujemy muzykę i czujemy, jak odbiera ją publiczność. Każde wyjście na scenę, mimo że starannie przez nas zaplanowane, jest inne, nieprzewidywalne poniekąd. I to jest w tym wszystkim piękne, że kreując na scenie muzykę, ona pozostaje nieobojętna dla słuchaczy. Czasem pojawia się też wzruszenie. To jest niezwykłe.

Sytuacja na rynku muzycznym jest trudna i jeśli ktoś chce żyć z muzyki, musi czasem robić rzeczy, na które niespecjalnie ma ochotę. Na jakie ustępstwa, jeśli chodzi o muzykę, nigdy byście nie poszli?

Anna R-M: Trudne pytanie. Nie wiem, czy umiem na nie odpowiedzieć jednoznacznie. To wszystko zależy pewnie od sytuacji, w jakiej zostanie postawiony artysta. Na szczęście nie mieliśmy jako zespół takiej sytuacji, w której musieliśmy robić coś wbrew sobie. Przynajmniej nic takiego mi się nie przypomina. Częściej spotykam się z różnymi niekonwencjonalnymi sytuacjami sama, jako kompozytorka. W ramach zamówień kompozytorskich czasami ludzie proszą o utwór, który później na swój sposób zmieniają, skracają i tym samym tworzą jakby nową kompozycję na bazie moich pomysłów. To bardzo nie fair i staram się o tym mówić głośno. Z pewnością nigdy nie pójdę na ustępstwa wiążące się z czymś więcej niż muzyka. Jestem zdania, że artysta w swoim zawodzie powinien być przede wszystkim artystą. Tylko wtedy mamy szansę na obcowanie z prawdziwą sztuką.

Tomasz Ch.: Według mnie nie wolno dać się złamać w swoich postanowieniach muzycznych. To, jaką drogę wybrałeś i w którą stronę ta droga zmierza, jest zależne tylko od ciebie. Jeżeli zejdziesz z niej, to znaczy, że robisz coś wbrew sobie, a to uczucie jest najgorsze w byciu artystą. Każdy muzyk musi przecierać szlaki, budować swoją markę, ale najważniejsze, żeby w tym wszystkim unosiło się to widmo artyzmu.

Koncerty w Trójmieście


Czego słuchacie dla przyjemności, kiedy jesteście sami i macie chwilę relaksu?

Anna R-M: Dobrej muzyki! Dużo jeżdżę samochodem, a Spotify jest ogromny. Aktualnie słucham płyty "Live. Know. Love" Lorelei Ensemble. Zjawiskowe głosy i kompozycje.

Tomasz Ch.: To jedno z tych pytań, na które można odpowiadać godzinami. Ale może uściślę obszar muzyczny do chóralistyki. Uwielbiam słuchać zespołu Voces8. I jeżeli mam ochotę na ten rodzaj brzmienia, zawsze wybieram ich. Mam nadzieję, że uda nam się pójść w ich ślady i zrobić taki sam szum wokół nas.

Zobacz, jak powstawała płyta Midnight Stories

Po co muzycy w dzisiejszych czasach nagrywają płytę? Przecież i tak nie zarabiają na jej sprzedaży.

Anna R-M: Wydaje mi się, że płyta jest jakimś obrazem muzycznym artysty, który tworzy i jednocześnie pozostawia go na konkretnym etapie swojej drogi artystycznej. To trochę takie pozostawianie "śladów" artystycznych. Ma jednak nad koncertem tę przewagę, że zawsze możemy do niej wrócić, zawsze, kiedy czujemy taką potrzebę, możemy jej posłuchać, w różnych miejscach i w różnych sytuacjach, o każdej porze dnia i nocy. W dzisiejszych czasach, dzięki social mediom i portalom streamingowym, możemy z płytami dotrzeć do odbiorców na całym świecie. To niezwykle ważne i dające duże pole możliwości dla współczesnych muzyków.

Tomasz Ch.: ja może trochę pragmatyczniej. Muzyk bez płyty jest dzisiaj nikim. Płyta jest kartą przetargową do tego, żeby istnieć na rynku. Pokazać się krytykom i osobom z branży. Bez płyty zdecydowanie ciężej zagrać na festiwalach i zorganizować trasę koncertową. Kiedyś powiedział mi to dobry kolega. I dzisiaj w 100 proc. się z nim zgadzam.

Jak reagują ludzie niezwiązani z muzyką na wiadomość o tym, czym się zawodowo zajmujecie? Nie pytają, czy da się z tego wyżyć? O właśnie - czy da się wyżyć z muzyki?

Anna R-M: Reakcje są różne, ale najczęściej spotykam się ze zdziwieniem. Zawód muzyka jest specyficzny. To nie tylko przysłowiowa praca "od do". To coś więcej. Leonard Bernstein powiedział kiedyś, że nie mógłby przeżyć jednego dnia bez muzyki - bez grania, słuchania i myślenia o niej... Coś w tym jest - to nieustanna pasja. A czy da się z tego wyżyć? Jak widać - można.

Tomasz Ch.: My żyjemy i mamy się dobrze! Ja zawsze uświadamiam wszystkich, że z muzyką jest jak z każdym innym zawodem - żeby być top, to trzeba w to włożyć mnóstwo pracy i zaangażowania.

Płyta "Midnight Stories" zawiera 12 kompozycji. Są to utwory napisane w większości dla zespołu wokalnego Art'n'Voices przez czołowych kompozytorów polskich młodego pokolenia: Marka Raczyńskiego, Szymona Godziembe-Trytka, Michała Ziółkowskiego, Jakuba Szafrańskiego, Zuzanny Falkowskiej, Michała Malca czy naszego gdańskiego kompozytora Kamila Cieślika.

Na płycie Art'n'Voices znalazły się także trzy kompozycje Anny Rocławskiej-Musiałczyk, a wśród nich elektryzująca aranżacja utworu Krzysztofa Komedy "Sleep Safe and Warm" ("Rosemary's Baby").

Jednym z ciekawych utworów tej płyty jest "The Midnight Song" - utwór absolutnie wychodzący spod skrzydeł twórczych Art'n'Voices, bowiem tekst do niego stworzyła wchodząca w skład zespołu Marta Jundziłł, a muzykę Anna Rocławska-Musiałczyk. Kompozycja łączy w sobie elementy różnych technik kompozytorskich, a także nawiązuje w pewnym sensie do teatralności połączonej z ruchem.

Płytę zamyka bonus track Pawła Łukaszewskiego "Szczęśliwa Nocy". Utwór ten powstał, kiedy kompozytor miał 17 lat i - jak podkreślają artyści z A'n"V - ma nawiązywać do wczesnych lat Łukaszewskiego, który jest obecnie jednym z najwybitniejszych polskich twórców.

Opinie (138)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Jak dbać o związek, siedząc w domu?
Jak dbać o związek, siedząc w domu?
"Wszystko będzie dobrze": teledysk z Gdynią w tle. Polscy artyści łączą siły
Pozytywny teledysk z Gdynią w tle

Kulinaria

Okiem dietetyka: czym zastąpić mięso w diecie?
Czym zastąpić mięso w diecie?
Owoce, warzywa i kiszonki chętnie zamawiane do domu
Owoce i warzywa z dostawą do domu

Sprawdź się

Pierwszą sceną zawodową w Gdyni, wystawiającą spektakle jeszcze przed II wojną światową był: