Wiadomości

stat

Apokalipsa według Teatru Novogo Fronta


Katastroficzną wizję świata zaprezentował trójmiejskim widzom Teatr Novogo Fronta. Podczas godzinnego przedstawienia zeszliśmy do piekła, by przyjrzeć się z bliska największym bolączkom współczesnego człowieka.


Dawno nie widziałam spektaklu tak intensywnie nasyconego mistyczną symboliką. Gęste od odniesień do Biblii, żydowskiej kabały i antycznej mitologii sceny, oparte na perfekcyjnie poprowadzonym ruchu z pogranicza tańca nowoczesnego, akrobatyki cyrkowej i pantomimy, dały wstrząsający efekt.

Już pierwsza scena budzi niepewność interpretacyjną. Widzimy człowieka stojącego u bramy. Na scenie towarzyszą mu ubrani w czarne mundury żołnierze, kobieta trzymająca książkę i klucz oraz groteskowy błazen. Kim jest bohater próbujący przekroczyć bramę? Być może to biblijny Łazarz, stojący u brzegu starożytnego Archeonu, może to wojenny kolaborant współpracujący z hitlerowskim wojskiem, a może wreszcie marzący o wiedzy człowiek, oraz jego nieodłączny towarzysz, przybyły wprost z karty tarota, Głupiec.
Dochodzi do zbrodni. Drzwi zostają otwarte. Apokaliptyczna wizja świata, której stajemy się świadkami, zmienia swój kształt równie szybko, jak obraz w dziecięcym kalejdoskopie. Zrujnowane ulice miasta, lotnisko, obóz koncentracyjny, dyskoteka, nocny pościg i przesłuchanie. A wszystko to uzupełnione czysto abstrakcyjnymi, przepięknymi obrazami, prezentującymi raczej stany psychiczne bohaterów, niż konkretną sceniczną akcję.

Na tak zarysowanym tle pojawia się figura Chrystusa. Nagi, biały niczym śnieg, wniesiony zostaje na scenę. Szybko staje się jeszcze jednym bohaterem wydarzeń. Ubrany w żołnierski mundur powtórzy los innych bohaterów sztuki. Jednocześnie zrobi wszystko, by wskrzesić śmiertelnie zranionego Łazarza. Na próżno. Scena, kiedy przy dźwiękach kościelnego dzwonu, wraz z innymi postaciami, upada, by w nieskończoność, aż to utraty tchu, podnosić się i upadać ponownie, to najbardziej wzruszający moment spektaklu. Okazuje się, że wskrzeszenie nie jest możliwe. Nic nie narodzi się na nowo. Nie ma ratunku.

Zamiast oczekiwanego zbawienia na scenie pojawi się jeszcze jedna tarotowa postać - wisielec. Jako symbol ludzkiej beztroski i pełnego zadowolenia konformizmu dopełnia wizji apokaliptycznej katastrofy. A co robi Jezus? Zostawia pogrążonych w szaleństwie bohaterów. Z walizką w ręku otwiera drzwi do żakowskiego klubu, wsiada do czekające na parkingu samochodu i odjeżdża.


Zwischenmensch, Teatru Novogo Fronta to spójna wizualna całość oraz niezwykle poruszająca opowieść o człowieku. Swoboda, z jaką artyści sięgają po kulturowe symbole, to coś więcej niż zabawa religijną konwencją. To próba odnalezienia w wielu kulturowych opowieściach jednego, wspólnego archetypowego wymiaru ludzkiej egzystencji. Myślę, że próba udana.

Opinie (2)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

października

All About Freedom Festival Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności

20

października

Scenariusz dla trzech aktorów Gdynia, Teatr Muzyczny

21

października

Mała rzecz a cieszy Gdynia, Teatr Muzyczny

Rozrywka

Hevelka, Michał Szpak i pokazy ognia. Planuj tydzień
Planuj tydzień: najciekawsze wydarzenia
Imprezy dla fanów piwa: darmowa Hevelka i Trójmiejskie Bitwy Piwne
Imprezy dla fanów piwa

Kulinaria

Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni. Nie wszyscy szanują regulamin
Rodzice robią problemy w kociej kawiarni
Jesień w trójmiejskich restauracjach
Jesień w trójmiejskich restauracjach

Planuj z nami tydzień

Hevelka, Michał Szpak i pokazy ognia. Planuj tydzień
Planuj tydzień: najciekawsze wydarzenia

Sprawdź się

Czym był i do czego służył WILKOM?