Aktualnie brak w repertuarze trójmiejskich teatrów

Anna Bolena (13 opinii)

kasy:
58 763-49-06
Anna Bolena
3.6 14 ocen 1 10
Gaetano Donizetti
opera
libretto: Felice Romani


kierownictwo muzyczne: Janusz Przybylski
reżyseria: Werner Pichler
scenografia wg projektów Klausa Hellensteina
przygotowanie Chóru: Elżbieta Wiesztordt

premiera 23 października 2004 roku

czas trwania: 3h

oryginalna wersja językowa

streszczenie akcji wyświetlane nad sceną


„Sukces, triumf, obłęd; zdawało się, że publiczność wręcz oszalała” – tak Gaetano Donizetti opisywał w liście do żony prapremierowy wieczór „Anny Boleny”. Publiczność tę stanowili znawcy i wielbiciele sztuki operowej – mediolańczycy, którzy 26 grudnia 1830 roku zebrali się w Teatro Carcano, by poznać nowe dzieło cenionego kompozytora. Była to już jego 33 opera w dorobku, ale dopiero ona pasowała go na jednego z czołowych włoskich kompozytorów tamtego okresu. „Anna Bolena” szturmem zdobyła najpierw włoskie, a następnie światowe sceny. Z czasem jednak jej blask przyćmiły późniejsze dzieła Donizettiego: „Napój miłosny”, „Lukrecja Borgia”, „Łucja z Lammermoor”, „Córka pułku”, „Faworyta”, „Linda z Chamounix” czy „Don Pasquale”. Z początkiem wieku XX niewielu melomanów o niej pamiętało, a jeszcze mnie znało. Wskrzesiła ją na nowo w roku 1957, lubiąca występować w zapomnianych dziełach, Maria Callas. Wcieliła się wówczas w postać Anny Boleny na scenie mediolańskiej La Scali. Sukces, jaki wtedy odniosły i zapomniana opera i chimeryczna diva, nie zagwarantował jednak dziełu stałego miejsca w „żelaznym repertuarze”. Do dziś „Anna Bolena” pozostała repertuarową ciekawostką, pojawiając się niekiedy na światowych scenach, jako przerywnik pomiędzy nieśmiertelną „Carmen, „Toską”, „Traviatą”, „Cyganerią” i „Rigolettem”.
Anna Bolena to zitalizowana forma imienia Anny Boleyn – drugiej żony króla Anglii Henryka VIII. Władca ten w pamięci ogółu pozostał nie jako twórca potęgi swego kraju, ale raczej jako morderca dwóch spośród swych sześciu żon. Historia Anny Boleyn był wręcz wymarzonym materiałem na libretto XIX-wiecznej opery. Niewygasły w sercu sentyment do młodzieńczej miłości – szlachcica Henryka Percy’ego, królewskie zaloty, namiętny romans z potężnym władcą, pokonanie rywalki w postaci królewskiej małżonki, ślub z monarchą, panowanie, podczas którego Henryk VIII zerwał z papiestwem, ustanawiając kościół anglikański, w końcu - dworskie intrygi, które doprowadziły Boleyn do upadku. Opera Donizettiego ukazuje właściwie ostatnie chwile bohaterki. Król ma już romans z Joanną Seymour (w operze występuje jako Giovanna), i knuje intrygę, wykorzystując zakochanego wciąż w Boleyn Percy’ego i pazia Smetona (postacie historyczne). W wyniku sfingowanego procesu królewska małżonka zostaje skazana na ścięcie. Ta mroczna historia pozwoliła Donizettiemu i jego libreciście, Felice Romaniemu, na stworzenie wyrazistych postaci – dumnej i walczącej o swą pozycję Anny, okrutnego i władczego Henryka (w operze występującego jako Enrico), Joanny (Giovanny), w której ambicje biorą górę nad współczuciem i wyrzutami sumienia i dwóch nieszczęśliwie zakochanych – porywczego Percy’ego i sentymentalnego Smetona. Złożone relacje pomiędzy bohaterami stwarzały możliwość skomponowania nie tylko atrakcyjnych arii, ale przede wszystkim duetów, tercetów i scen zespołowych, które były lwim pazurem kompozytora. Ukoronowaniem partytury jest wielka finałowa scena obłędu tytułowej bohaterki. Twórcy zrezygnowali z ukazania samego momentu śmierci bohaterki. Uznali, że o wiele efektowniejsza muzycznie i scenicznie będzie nie scena ścięcia, ale szaleństwo Boleyn, prowadzonej na szafot. Obłęd bohaterek był zresztą bardzo popularnym chwytem w wieku XIX, gdyż dawał śpiewaczce ogromne możliwości do wokalnego popisu, wykorzystując ogrom skrajnych stanów emocjonalnych, ilustrowanych urozmaiconymi środkami wokalnymi (od lirycznej kantyleny po pełną furii koloraturę).

Inscenizacja Wernera Pichlera skupia się na ukazaniu degradacji głównej bohaterki, jej tragedii jako żony władcy i kobiety, a równolegle pokazuje sukces Giovanny, odniesiony kosztem rywalki. Przedstawieniu konfliktu służy wymowna scenografia- schody, jako symbol wspinania się i upadku. Cieszą oko bogate kostiumy, pieczołowicie wzorowane na kostiumach z epoki – początku wieku XVI.

Treść Akt I Król Anglii, Henryk VIII, kocha dwórkę swej żony- Joannę Seymour. Obiecuje jej małżeństwo i koronę. By pozbyć się Anny Boleyn, knuje intrygę. Sprowadza na dwór jej dawnego kochanka, Percy’a, licząc na to, że łączące ich niegdyś uczucie nie wygasło.


Akt II Dochodzi do spotkania dawnych kochanków – Percy zarzuca Annie, że poświęciła ich miłość dla dworskiej kariery. Wyjmuje szpadę, by popełnić samobójstwo. Widzący to paź Smeton, także zakochany w Boleyn, sądzi, że szlachcic chce ugodzić królową. Staje w jej obronie. Na scenę tę natrafia Henryk. Ma teraz pretekst, by oddać żonę pod sąd. Sędziowie unieważniają królewskie małżeństwo i skazują Boleyn na śmierć. Nie jest w stanie uratować jej życia nawet wstawiennictwo rywalki.

Opinie (13)

  • Wrażenia (opinia sprzed 15 lat)

    Jestem pod wielkim wrażeniem oery "Anna Bolena"w Operze Bałtyckiej. Najbardziej podobała mi wyrazista partia Jane Seymour w wykonaniu Moniki fedyk - Klimaszewskiej. Wykonane przez nią arie i duety przyprawiąły mnie o dreszcze. Zachęcam wszystkich do obejrzenia tego rewelacyjnego widowiska, bo warto.

    • 2 1

  • Ogór you bastard (opinia sprzed 15 lat)

    Nie sadze zeby Pan ogor znal sie na sztuce jezeli stwierdzil ze Pani Monika Fedyk nie jest godna aby wykonywala jedna z glownych partii opery Anna Bolena. Jezeli mielibysmy takich krytykow muzycznych jak pan to sztuka operowa zniknelaby z powierzchni ziemi.

    • 0 1

  • (opinia sprzed 15 lat)

    muszę przyznać,że zaskoczyła mnie ta opera.początek jest śmiertelnie nudny,nawet chodziły mi po głowie myśli typu "na co ja przyszełem".nie działo się kompletnie nic a i scenografia nie jest zachwycająca.
    lecz potem-akcja wspaniale się rozwija, pojawiają się kolejne dramatyczne wątki z życia królowej i jakoś inaczej odbiera się prostotę scenografii.zachwycił mnie II akt,kiedy anna bolena czekała w więzieniu na szafot.chór dworzan pocieszał ją śpiewając przepiękne "kawałki".równie dobrze prezentuje się scena obłędu wykonywana przez agnieszkę wolską.w spektaklu jest wspaniała gra świateł,efektowny ruch sceniczny,mnóstwo intrygi i mrocznych tajemnic oraz popisowych arii.polecam tą operę wszystkim-nie wychodźcie z Opery po pierwszym akcie bo naprawdę warto pomęczyć się przez pewien czas i na pewno wszyscy będziecie zachwyceni. nawet mojej mamie,która nie jest ogromną fanką opery Anna Bolena bardzo się podobała. macie mojego maila i piszcie do mnie o swoich wrażeniach,nie tylko z tego spektaklu

    • 0 0

  • widzę ciemność!widzę ciemność! (opinia sprzed 15 lat)

    Opinia oczywiście subiektywna ale ... .Anna Bolena to dla mnie taka "druga liga" podobnie jak i Ernani(mam na myśli opery Verdiego) ale nawet druga liga"made in Verdi" jest OK.Trudno powiedzieć kto będzie śpiewał w tym dniu.Obsada jest generalnie "przyjezdna"a wiec trochę lepszy poziom niż miejscowe telenty.Zyczę Tobie abyś nie trafiła na występ P.Moniki Fedyk.Ogólnie pozytywnie.Jest jednak "ciemna strona"-scenografia.Od jakiegos czasu Opera stała się poligonem doświadczalnym dla poczatkujących w tym zawodzie.Dzięki nim wyprodukowano już takie scenograficzne koszmarki jak:Księżniczka czardasza,Ernani,Wesele Figara,Zemsta nietoperza więc nastaw sie na muzykę bo wizualnie-porażka!

    • 0 0

  • la la la!!! (opinia sprzed 15 lat)

    drą sie jak niewiem co!!!!!uwaga, ostrzegam,trzeba przed spektaklem założyć nauszniki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • 0 0

  • Recenzja? (opinia sprzed 16 lat)

    Czy mogę liczyć na jakąś konkretną opinię na temat tej opery? Chciałabym się wybrać w marcu ale nie wiem czy warto?

    • 0 0

  • po premierze (opinia sprzed 17 lat)

    Przyjechalem na premiere specjalnie z Poznania... to byl cudowny wieczor! Dziekuje bardzo!

    • 0 0

  • Próba (opinia sprzed 17 lat)

    Istnieje. W teatrach jest taki zwyczaj, ze przeważnie próby generalne są dostępne dla publiczności. Najlpiej zadzownić kilka dni przed premierą do kasy i się spytać, czy próba generalna będzie otwarta.

    • 0 0

  • Próba? (opinia sprzed 17 lat)

    W jaki sposób udało Ci się obejrzeć próbę? Czy istnieje taka możliwość dla "zwykłych ludz"i?

    • 0 0

  • Próba generalna (opinia sprzed 17 lat)

    Co prawda była to niby tylko próba, ale nie mozna zapomniec, że jednak GENERALNA. Obśmiałam się do rozpuchu z totalnych wpadek aktorskich, głośno podpowiadającego suflera i dyrygenta śpiewającego partie, której solistka po prostu nie zdążyła sie douczyć. No ale to w końcu tylko próba. Do premiery był aż cały jeden dzień...

    • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pod patronatem

Nadchodzące premiery