Amatorzy wystawiają spektakl - o "Miłości bliźniego" w Centrum Kultury w Gdyni

W spektaklu występuje aż dwadzieścioro uczestników warsztatów "W kaczych butach", którzy zdecydowali się wyjść na scenę i zaprezentować 40-minutowy spektakl.
W spektaklu występuje aż dwadzieścioro uczestników warsztatów "W kaczych butach", którzy zdecydowali się wyjść na scenę i zaprezentować 40-minutowy spektakl. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak / trojmiasto.pl

Prosty w formie, zrozumiały w treści i przesłaniu, pełen zaangażowania ze strony występujących. Amatorski spektakl uczestników warsztatów "W kaczych butach" pod tytułem "Miłość bliźniego", można uznać za udany.



Ciekawość zamienia się we frustrację "widzów", gdy okazuje się, że nie będzie tragicznego finału. Oburzona (Barbara Franczak-Kulig, w środku) da temu wyraz w płomiennym monologu.
Ciekawość zamienia się we frustrację "widzów", gdy okazuje się, że nie będzie tragicznego finału. Oburzona (Barbara Franczak-Kulig, w środku) da temu wyraz w płomiennym monologu. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak
Maryla Wolska (na zdjęciu) tworzy ciekawą postać, spokojnej starszej pani, która doskonale wie czego chce.
Maryla Wolska (na zdjęciu) tworzy ciekawą postać, spokojnej starszej pani, która doskonale wie czego chce. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak
Przedstawienie zrealizowane w Centrum Kultury w Gdyni to rezultat warsztatów prowadzonych przez aktorkę i animatorkę kultury - Magdalenę Bochan-Jachimek. W przedstawieniu wystąpiła grupa 20 amatorów w wieku od 19 do 67 lat. Z różnych powodów zdecydowali się oni wyjście na scenę i podzielenie się swoją pasją z publicznością.

Za tekst posłużyła im sztuka Leonida Andrejewa "Miłość bliźniego", napisana przez autora przeszło sto lat temu. W reżyserii Magdaleny Bochan-Jachimek to współczesna opowieść o pogoni za sensacją i grze na ludzkich emocjach. Kolejne osoby: turyści, emerytowane panie, rodzina z dziećmi czy ksiądz, a nawet policjanci widzą mężczyznę siedzącego na skale. Wszyscy spodziewają się, że skoczy i popełni samobójstwo. Policjanci zabezpieczają nawet teren, gdzie najprawdopodobniej spadnie ciało.

Spektakl rozpoczyna prawdziwy pochód bohaterów robiących zdjęcia telefonami komórkowymi temu samemu obiektowi, który urasta do rangi lokalnej sensacji i atrakcji turystycznej. Wszyscy oczekują na skok, by zobaczyć mężczyznę podczas lotu i sfotografować ciało. Wystarczy chwila nieuwagi by stracić dobre miejsce do obserwacji. Wśród czekających narastają różne, większe lub mniejsze, konflikty. Prawdziwe oburzenie pojawia się jednak dopiero w momencie, gdy okazuje się, że mężczyzna siedzący na skale wcale nie ma zamiaru skakać...

Przedstawienie Bochan-Jachimek wyraźnie zmierza w stronę przewrotnego zakończenia, podkreślającego małostkowość i zobojętnienie na ludzką krzywdę. Bohaterowie, którzy tak chętnie obejrzeliby samobójczą śmierć, są oburzeni faktem, że jej nie będzie. Jak najbardziej serio dają temu wyraz, choćby w monologu Oburzonej, odwołującej się do tytułowej miłości bliźniego i współczucia, które niedoszły samobójca miał wzbudzać.

Ta satyra na żądzę sensacji i śmierci - byle tylko znaleźć się w centrum wydarzeń i niczego nie przegapić - dobrze oddaje atmosferę i pozory uczuć znane z tabloidów. Reżyserka w klarowny sposób wydobyła przekaz sztuki, ukazujący przeciętnego mieszkańca społeczności jako pozbawionego skrupułów ale chętnie lansującego się w miejscach, gdzie coś się dzieje.

Spośród dwudziestki grających, największe wyróżnienie należy się najstarszej w tym gronie Maryli Wolskiej - jej dopracowana w szczegółach Wojownicza Dama buntuje się i jawnie domaga widowiskowego pokazu śmierci. Obserwacja takich zdarzeń stanowi jej hobby, bo "miła starsza pani" chwali się wcześniejszymi "obserwacjami". Równie mocno wybrzmiewa ironiczny w kontekście, nieco przerażający, cyniczny monolog Barbary Franczak-Kulig jako Oburzonej, ukazującej zdarzenie jako moralne naganne, bo rzekome przejawy miłości bliźniego zostały wykorzystane do celów komercyjnych. Wyróżnić można także Romana Włodkowskiego za rolę Księdza oraz Tomasza Waberskiego za rolę Męża Damy.

Prościutki w zamyśle tekst został konsekwentnie przedstawiony na scenie. To spektakl amatorów, co trzeba mieć na uwadze, oglądając przedstawienie. Jest to jednak również spektakl pełen szczerego zaangażowania, tworzony z pasji i potrzeby serca przez osoby, które przeważnie na co dzień z teatrem nie mają wiele wspólnego. Warto podkreślić prostą scenografię Aleksandry Kuleszy (w spektaklu grającej Policjantkę) - stworzoną z ławek wykonanych z towarowych palet i rozłożonego parasola ogrodowego oraz tabliczek reklamowych różnych przedsiębiorstw, w tym towarzystwa ubezpieczeniowego, serwującego ubezpieczenia na życie.

Ci, którzy chcieliby w kolejnych latach zmierzyć się na scenie ze sztuką i zagrać w teatrze, mogą wziąć udział w zajęciach w ramach warsztatów "W kaczych butach", które odbywają się w Centrum Kultury w Gdyni w każdą środę o godz. 18:30. Zajrzeć można także na prowadzony przez Bochan-Jachimek w CK Gdynia "Teatrzyk Bezwstydny" - rodzaj teatralnego jam session, którego najbliższa odsłona odbędzie się 5 czerwca o godz. 19.

Opinie (35)

  • Pozytywnie Zaskoczona! (1)

    Ja tam jestem pozytywnie zaskoczona! Nie rozumiem dlaczego redaktor tak stara się podkreślać amatorstwo. Było znacznie znacznie lepiej niż się większości wydawało. Ktoś nawet za nami powiedział, że to była bardzo dobra decyzja i opłacało się wyjść z domu. Aż mam sama ochotę spróbować własnych sił na warsztatach u pani Magdy.

    • 7 3

    • To ja chyba byłam na innym przedstawieniu

      To ja chyba byłam na innym przedstawieniu.
      Tylko ten pan w okularach z pistoletem utkwił mi w pamięci

      • 0 0

  • Co dalej?

    Trafiłem wczoraj troche z przypadku. 15 zl to zadna cena za tak ciekawe widowisko. Moja zona jest po za miastem przez weekend a jestem pewny, ze chetnie sie wybierzemy razem w przyszlosci bo bardzo by jej przypadlo do gustu. Ten chlopak z facebokiem bardzo przypominal mojego syna. Pozdrawiam Pawel.

    • 3 1

  • Warte obejrzenia,niby amatorzy a jednak gwiazdy,ludzie z pasją, to widać i to z nich emanuje,polecam.

    • 3 2

  • Rewelacja! Naprawde sie usmialem. Brawa dla calej 20 za to, ze chcieli podzielic sie z nami swoimi umiejetnosciami.Mi zaserwowali duza dawke kulturalnego wykwintnego dania. Szkoda ze tak krotko i szkoda ze jedna Pani nie miala dluzszych kwestii.:)

    • 2 2

  • Mi i zonie najbardziej podobala sie rodzinka z ojcem :)

    • 1 1

  • Polecam

    Byłam, widziałam, polecam. Cena nie odstrasza a spektakl naprawde interesujacy. Polecam :)

    • 1 2

  • polecam

    Byłam widziałam, super, amatorzy a jednak fajnie im to wyszło wybiore sie na pewno nastepnym razem.

    • 3 2

  • Proszę poprawić na zwisko Pani Barbary (1)

    Pod zdjeciem w nazwisku Pani Barabary wkradł się błąd literowy. Prawidłowa pisownia to Franczak. Dziekuję

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za zwrócenie uwagi. Treść została poprawiona.

    • 2 0

    • dziękujęzapoprawienie treści

      • 1 0

  • Spektakl godny polecenia

    • 3 1

  • POLECAM!

    Super sztuka w dobrym wykonaniu. Oby jak najwięcej takich inicjatyw!

    • 3 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Puck 10 lutego 1920 oczami świadków
Puck 10 lutego 1920 oczami świadków
wystawa
lut'20 13-30.05
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Carboland - wystawa
Carboland - wystawa
wystawa
wrz'20 4-30.05
g. 10:00
Gdynia, Muzeum Emigracji
Polskie Projekty. Polscy Projektanci
Polskie Projekty. Polscy Projektanci
wystawa
wrz'20 19-30.05
g. 11:00 - 18:00
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaka telewizja nagrała i wyemitowała musical "Lalka" w reż. Wojciecha Kościelniaka?