Wiadomości

stat

Almodóvar w wersji pop. Recenzja "Cafe Luna" Teatru Miejskiego

Na potrzeby spektaklu foyer Teatru Miejskiego zamieniło się w knajpkę "Cafè Luna", w której trzy samotne kobiety pod okiem zmęczonego barmana (Maciej Sykała) prowadzą niekończące się rozmowy o mężczyznach swoich marzeń.
Na potrzeby spektaklu foyer Teatru Miejskiego zamieniło się w knajpkę "Cafè Luna", w której trzy samotne kobiety pod okiem zmęczonego barmana (Maciej Sykała) prowadzą niekończące się rozmowy o mężczyznach swoich marzeń. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl

Pierwsza w tym sezonie premiera Teatru Miejskiego w Gdyni pozwala na szybką powtórkę z twórczości Pedro Almodóvara. W wypowiedziach bohaterów i przede wszystkim w piosenkach odnajdziemy liczne aluzje lub bezpośrednie odwołania do filmów tego reżysera. Jednak to nie dlatego "Cafè Luna" jest udaną inauguracją nowego sezonu.




Pomysł autorki sztuki Anny Burzyńskiej na "Cafè Luna" jest bardzo prosty i mało oryginalny. W podrzędnym barze siedzą trzy przyjaciółki w różnym wieku, które w oparach alkoholu wspominają swoje dawne miłości i wyczekują nowych. Poznajemy jeden wieczór z ich życia, ale to tak, jakbyśmy znali je wszystkie, bo chętnie nam o nich opowiedzą. Oczywiście swoje losy, zawiedzione nadzieje, niespełnione pragnienia i wygasłe namiętności, przybliżają nam w kilkunastu piosenkach, z których część znamy doskonale z filmów Pedro Almodóvara, a część brzmi jakby znajomo. Każda z nich doczekała się nowej aranżacji Piotra Salabera i została napisana przez Burzyńską właściwie na nowo, na bazie utworów z filmów hiszpańskiego reżysera. Stąd ich podobieństwo od oryginalnych wersji jest zróżnicowane.

Bardzo dobrze w roli Rosity prezentuje się Beata Buczek-Żarnecka.
Bardzo dobrze w roli Rosity prezentuje się Beata Buczek-Żarnecka. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl
Sam pomysł na snucie nostalgiczno-sentymentalnej opowieści przeplatanej piosenkami, gdyńskiej publiczności powinien skojarzyć się z letnią produkcją Miejskiego "W kręgu namiętności - Tango Piazzolla". Tam też w podrzędnej knajpce pewna dziewczyna marzyła o lepszym świecie, co wyrażone było głównie w piosenkach. Teraz kompozycje Piazzolli zastąpiły utwory różnych twórców, dla których wspólnym mianownikiem są filmy Almodóvara na przestrzeni całej jego dotychczasowej kariery. Zarówno tamto przedstawienie na Scenie Letniej, jak i nowy kameralny spektakl, grany we foyer Teatru Miejskiego, przygotowane są przez niemal identyczny zestaw realizatorów.

Sztukę Burzyńskiej tak jak wtedy wyreżyserował Józef Opalski, niezwykle efektowne kostiumy są ponownie zasługą Zofii de Ines (która przygotowała także oszczędną, ale wystarczającą scenografię - aranżację lokalu, z efektownym lustrem weneckim i pomostem, przedzielającym widownię na dwie części), zaś ruch sceniczny ułożyła Anna Iberszer. Tyle, że tekst Burzyńskiej jest dużo lepszy niż wtedy, a aranżacje muzyczne Piotra Salabera niekiedy przewyższają oryginalne i są idealnie skrojone na potrzeby "Cafè Luna".

Elżbieta Mrozińska, jako zbuntowana "harleyówa" Carmela, śpiewa najbardziej przejmująco.
Elżbieta Mrozińska, jako zbuntowana "harleyówa" Carmela, śpiewa najbardziej przejmująco. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl
Józef Opalski miał więc za zadanie nadać tej opowieści odpowiedni rytm i stworzyć klimat przywodzący na myśl filmy twórcy "Volver", co z pomocą śpiewających aktorów dobrze się udaje. Świat rozczarowanych, niedowartościowanych i niekochanych kobiet, znajdujących się na życiowym zakręcie, to przecież jeden z lejtmotywów twórczości Almodóvara. Drugim, zaczerpniętym do spektaklu wprost z twórczości Hiszpana, jest transgresja płciowa, umożliwiająca niezwykle efektowne wprowadzenie na scenę jednego z bohaterów.

Trzy zmęczone, podpite i sfrustrowane damy to też trzy zupełnie inne osobowości. Carmela (Elżbieta Mrozińska) w skórzanym wdzianku i t-shirtem z trupią czachą to typ dziewczyny harleyowca, który zresztą jest jej marzeniem. Bianca (Olga Barbara Długońska) jest z kolei zwykłą dziewczyną z przedmieścia, jedną z ulubionych bohaterek Almodóvara. Jednak to Rosita w wykonaniu Beaty Buczek-Żarneckiej jest z tej trójki zdecydowanie najciekawsza, a jej energia i styl bycia najbardziej przypomina filmowe bohaterki hiszpańskiego reżysera. Każda z pań ma swoje pięć minut podczas śpiewu, gdzie nie ma sobie równych Elżbieta Mrozińska (świetne "W teatrze" z "Kobiety na skraju załamania nerwowego" i "Nie zostawiaj mnie..." - rozsławione przez Edith Piaf i Jacquesa Brela, a wykorzystane też w "Prawie pożądania"). Pozostałe aktorki również śpiewają dobrze, a najlepiej wypadają wszystkie razem w brawurowej "Modlitwie" (z "Kwiatu mojego sekretu").

Do ich poziomu dostraja się także Olga Barbara Długońska czyli sceniczna Bianca (po prawej).
Do ich poziomu dostraja się także Olga Barbara Długońska czyli sceniczna Bianca (po prawej). fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl
Reżyser nie ustrzegł się sporej wpadki. Wejście na scenę Ricarda ze świetnie wykonaną przez Rafała Kowala piosenką "Wspomnienie" (z "Wysokich obcasów") jest bardzo dobrze wyreżyserowanym, kulminacyjnym momentem całego przedstawienia, po którym temperatura spektaklu mocno spada. Potem już co by się na scenie nie wydarzyło, wejścia Ricarda nie przebije. Aktor, choć na scenie przebywa może z kwadrans, od razu staje się gwiazdą spektaklu, aktorsko przyćmiewając koleżanki i zawłaszczając uwagę widzów dla siebie. Z kolei "rewiowe" układy choreograficzne Anny Iberszer w wielu piosenkach są przesadnie rozbudowane i raczej przeszkadzają aktorkom podczas śpiewu.

Dociekliwi w tekście Anny Burzyńskiej odnajdą wiele aluzji do poszczególnych filmów Almodóvara (przywołano też chyba wszystkie ich tytuły poza najnowszą "Juliettą"). "Cafè Luna" to z pewnością Almodóvar w wersji pop - efektowny, łatwy i przyjemny. Może też przesadnie banalny, zwłaszcza pod koniec przedstawienia, bo to oczywiście bardzo spłycona wizja twórczości hiszpańskiego reżysera. Niemniej, gdyńska premiera jest sprawnie skrojonym spektaklem muzycznym, z dobrze wykonanymi piosenkami w bardzo udanych aranżacjach.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (22)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17

lipca

Kino na Szekspirowskim Gdańsk, Teatr Szekspirowski

20

lipca

Enemef: Minimaraton Sicario Gdańsk, Multikino Gdańsk

27

lipca

No Limits - SOS czyli Summe... Sopot, Teatr BOTO

Rozrywka

Niespodziewane zaręczyny na Długim Targu
Taneczne zaręczyny na Długim Targu
Czy Opener potrzebuje gdyńskich milionów?
Gdynia powinna dokładać do Opener'a?

Kulinaria

Nowe lokale: dziczyzna, bezglutenowe i domowe jedzenie
Nowe lokale w Trójmieście. Co oferują?
Okiem dietetyka: najlepsze pudełka na jedzenie
Okiem dietetyka: pudełka na jedzenie

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: teatry plenerowe, koncerty i pikniki rodzinne
Planuj tydzień: warto wyjść z domu