All About Freedom: filmy na okrągło i świetna muzyka

Najnowszy artukuł na ten temat Nowy akcent All About Freedom
Co do wolności w twórczości artystycznej Jimi'ego Tenora nie można było mieć wątpliwości - artysta śpiewał, grał na kilku instrumentach i od pierwszych utworów swoim entuzjazmem zaraził publiczność.
Co do wolności w twórczości artystycznej Jimi'ego Tenora nie można było mieć wątpliwości - artysta śpiewał, grał na kilku instrumentach i od pierwszych utworów swoim entuzjazmem zaraził publiczność. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Filmy, filmy i jeszcze raz filmy plus muzyka, jako uzupełnienie rewelacyjnego festiwalu. Projekcje obrazów, których prawdopodobnie nie będzie można więcej w naszym kraju zobaczyć udowodniły, że Festiwal All About Freedom ma niezwykle ciekawy program, jakiego wcześniej na mapie Trójmiasta brakowało.



Druga edycja Festiwalu All About Freedom okazała się wydarzeniem niecodziennym, co najmniej z kilku powodów. Przede wszystkim ze względu na niezwykle interesujący i bogaty program filmowy, jaki w Trójmieście pojawia się niezwykle rzadko. Nie licząc Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych to właśnie podczas minionego tygodnia można było spędzać całe dnie na oglądaniu wartościowych produkcji.

Organizatorzy sprowadzili filmy fabularne i dokumentalne entuzjastycznie przyjęte na takich festiwalach jak Sundance, Cannes, Karlove Vary czy Rotterdam. To była prawdziwa uczta dla kinomanów i chyba mało kto mógłby narzekać na różnorodność prezentowanych obrazów.
Drugim atutem jest tematyka wyselekcjonowanych filmów, oscylująca bliżej lub dalej wokół wolności, czyli wartości wciąż bardzo mocno kojarzonej z Gdańskiem; czy były to przejmujące "Chiny w kolorze blue" o mieszkańcach Chin wykorzystywanych w firmie produkujących jeansy, czy opowieści o konflikcie w Darfurze, czy też historie postaci walczących o wolność, jak np. Anna Politkowska. Tematyce wolności można było przyjrzeć się bliżej przez pryzmat kina polskiego i wciągających opowieści w filmach z cyklu "Klasyka Wolności" dokumentujących sytuację społeczeństwa polskiego w okresie PRLu. Część była poświęcona także idolom, którzy stali się ikonami jak np. Patti Smith czy Ernesto "Che" Guevara, a na deser można było zobaczyć rewelacyjną serię filmów animowanych "Strachy Ciemności".

Różnorodność szła w parze z walorem edukacyjnym, bowiem prezentowana tematyka wolności nierzadko wciągała pomysłową fabułą dokumentów - wystarczy wymienić obraz Węgier zniewolonych przez Związek Radziecki we "Freedom's Fury", pokazanych przez pryzmat słynnego meczu piłki wodnej Węgry-ZSRR.


All About Freedom z powodzeniem ma szanse konkurować z innymi polskimi festiwalami, warto jednak poczynić kilka kroków, które zapewniłyby mu większą publiczność. Na pewno błędem było zbyt późne opublikowanie programu. Nikt z końca Polski nie przyjedzie na festiwal, o którym dowiaduje się tydzień przed jego rozpoczęciem. Program wrocławskich Nowych Horyzontów znany jest o wiele wcześniej, dzięki czemu widzowie są na niego przygotowani i mogą wybrać te filmy, które chcą zobaczyć podczas trwających tydzień pokazów.

Istotną wadą były również zbyt wczesne godziny projekcji: wyświetlanie filmów o godz. 12 nie do końca jest zrozumiałe. Jeśli jedna sala to za mało na pokazanie wszystkich projekcji o normalnej porze, warto by je wyświetlać także w innych miejscach - np. kinach Helikon i Kameralne, ale w późniejszych godzinach, tak aby więcej osób mogło się na nich pojawić.

Mimo minusów festiwal był nad wyraz udany. Uzupełnieniem niech będzie jego część muzyczna (na pierwszy dzień sprzedano wszystkie bilety). Pierwszego dnia największe wrażenie zrobił DJ Krush, fenomenalnie tworząc pełen mroku, muzyczny klimat. Równie dobrze wypadli Flykkiller z polską wokalistką Pati Yang - takiej energii i zaangażowania w jej wykonaniu może grupie pozazdrościć niejeden zespół.

Jednak wszystkim im show skradli Jimi Tenor, z którym grał zespół Kabu Kabu. Podczas ich występu energia płynąca ze sceny udzieliła się wszystkim słuchaczom. Tenor grał zarówno utwory piosenkowe jak i dłuższe, rozimprowizowane kompozycje, aby na koniec (po trzech bisach!) zamienić Parlament w jedną wielką dyskotekę, do której tańczyła cała sala. Lepszego zakończenia festiwalu nie można było sobie wyobrazić. Teraz pozostaje tylko czekać, co organizatorzy przygotują podczas kolejnej edycji.

Opinie (5) 1 zablokowana

  • Krush'em all!!!

    • 0 0

  • TENOR to była wisnia na torcie!!!!

    • 0 0

  • Piękne chwile

    Cudowna scena muzyczna - artyści dali z siebie wszystko, no może poza Vadimem. A Tenor - lepiej niż dwa lata temu w Sfinksie.
    Brawa dla organizatorów, że zaczynają tworzyć festiwal, który może rozwinąć się w faktycznie ogólnopolskie wydarzenie. Po banalnym i festynowym Festiwalu Solidarności to powiew świeżego powietrza.

    • 0 0

  • Szkoda, ze autor tekstu nie zwrócił uwagi na tzw. konkurs, który moim
    zdaniem najlepiej podsumowuje jak został przygotowany Festiwal.

    • 0 0

  • było srogo:)

    chociaz Vadim wywalił najzwyklejszego dj seta. za to Krush pozamiatał.

    A jeśli chodzi o Jimi'ego to chłop po prostu zmiótł mnie z powierzchni ziemi. Super energetyczny funk, trochę cięższych rifów, ogólnie..!!!

    Niech żałują ci co nie byli!!!

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku odbył się pierwszy pokaz "Pierścienia Nibelunga" w Gdańsku?