Wiadomości

Akrobatyczne Cztery Pory Roku w wykonaniu Teatru Mira-Art

Teatr Mira-Art to ścisła polska czołówka teatrów akrobatycznych. "Four Seasons" jest jego najlepszym spektaklem. Na pierwszym planie Oriana Dobrowolska.
Teatr Mira-Art to ścisła polska czołówka teatrów akrobatycznych. "Four Seasons" jest jego najlepszym spektaklem. Na pierwszym planie Oriana Dobrowolska. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Akrobatyczny Teatr Tańca Mira-Art w gościnnych progach Teatru Muzycznego w Gdyni zaprezentował premierę "Four Seasons" z muzyką inspirowaną "Czterema porami roku" Antonia Vivaldiego. Widowisko bardzo udanie łączy taniec i akrobacje z uniwersalną opowieścią o życiu kobiety.



Gdyński Teatr Mira-Art rzadko przygotowuje autorskie produkcje. Związane jest to przede wszystkim z tym, że formacja Miry Kister-OkońKrzysztofa Okonia z racji akrobatycznych umiejętności swoich tancerek (z których większość odnosiła sukcesy w gimnastyce artystycznej) skupia się na oprawie artystycznej różnych widowisk oraz ofercie komercyjnej, rzadko znajdując czas i środki na realizację własnych produkcji. Tym razem udało się pogodzić jedno i drugie.

Spektakle w najbliższym czasie w Trójmieście


Ujmują sceny rodzinne z udziałem najmłodszej adeptki sztuki akrobatycznej, kilkuletniej Joasi Wianeckiej (na zdjęciu wspólnie z Agatą Karwat).
Ujmują sceny rodzinne z udziałem najmłodszej adeptki sztuki akrobatycznej, kilkuletniej Joasi Wianeckiej (na zdjęciu wspólnie z Agatą Karwat). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
"Four Seasons" swój tytuł zawdzięczają angielskiej nazwie "Czterech pór roku" Antonio Vivaldiego, zaprezentowanych podczas spektaklu w oryginalnej aranżacji Artura Guzy. Temat jednak potraktowano metaforycznie, bowiem widzowie przyglądają się losom kobiety od narodzin, przez dojrzewanie, fascynacje damsko-męskie, pierwsze życiowe rozczarowania, życie rodzinne i zawodowe, aż po ostatnie dni. Pory roku z kompozycji Vivaldiego luźno skorelowano tu z porami życia, które podlega nieustannym zmianom.

By je zaprezentować, twórcy spektaklu sięgają po kilka bardzo teatralnych środków. Przede wszystkim na wielkiej, kilkumetrowej spirali z lewej strony sceny przez cały czas spektaklu widzimy postać kobiety (Katarzyna Donner), która w różnych jej punktach zatrzymuje się, wykonując - na ile to możliwe - ewolucje zbliżone do tych, które obserwujemy w innych punktach sceny. Ta metafora kobiecego życia, wyrażona poruszaniem po spirali, skontrastowana zostaje z linearnie opowiedzianą historią życia kobiety.

Od początku na scenie znajdują się cztery zwisające z góry na podnośnikach i związane na dole przezroczyste foliowe szarfy. W nich początkowo znajdą się tancerki. Pierwsze sceny zobrazują dzięki temu życie płodowe, pierwsze ruchy, wzrost i rozwój młodego organizmu. Scena ta kończy się tańcem w powietrzu (aerial silk).

Kolejne etapy życia ubrano w dużo bardziej zaawansowaną teatralnie niż we wcześniejszych produkcjach formę. Dzięki temu spektakl rozgrywa się nie tylko w powietrzu, ale też na deskach sceny. Przykładowo podczas beztroskiej dziecięcej zabawy na trzepaku (wykorzystano trzyosobowy trapez) trzy tancerki wykonują ewolucje w powietrzu, a czwarta bawi się na ziemi, rysując kredą pola do gry. Co jakiś czas następuje zmiana i jedna z dziewcząt zastępuję tę, która zejdzie z trapezu.

Zespołowi Mira-Art udaje się w niezwykły sposób wykorzystać przestrzeń Nowej Sceny Teatru Muzycznego, dlatego co chwila w górę na podnośnikach podnoszone są nowe elementy scenografii widowiska. Są to zarówno metalowa konstrukcja stanowiąca łoże kochanków (scena łóżkowa w pomysłowy, zmysłowy sposób i ze smakiem zostaje przedstawiona przez duet Monika Raszke-Strużyk - Artur Cichuta), jak i podwieszone dwa metry nad sceną krzesła podczas sceny w korporacji. Największe wrażenie robią jednak sceny rodzinne na kołach cyrkowych (aerial hoop) z najmłodszą aktorką widowiska, kilkuletnią Joasią Wianecką, która wspólnie z Agatą KarwatKacprem Matuszewskim gra kochającą się rodzinę.

Scenariusz spektaklu (autorstwa Krzysztofa Okonia i Miry Kister-Okoń) wyróżnia się konsekwencją i dbałością o szczegóły. Bardzo udana choreografia to zasługa Miry Kister-Okoń (choreografia akrobatyczna) i Iwony Runowskiej (sekwencje na scenie). Piękne kostiumy są z kolei zasługą Miry Kister-Okoń i Katarzyny Donner. Wizualizacje przygotowała Katarzyna Józefowicz. W połączeniu z muzyką Artura Guzy daje to bardzo dobre efekty, ponieważ spektakl nie jest zbudowany tak jak większość widowisk akrobatycznych, w których wszystko, co dzieje się pomiędzy kolejnymi popisami artystów, ma znaczenie drugorzędne.

Recenzja spektaklu Teatru Mira-Art - "Przygody Sinbada"


W "Four Seasons" najważniejsze są teatralizacja i spójność przekazu, dlatego dramaturgia poprowadzona jest konsekwentnie, bez przestojów. Dlatego widowisko Miry-Art ujmuje kunsztem artystów, tańczących zarówno w powietrzu, jak i na deskach sceny, plastyką ruchu oraz teatralną dojrzałością. Wszyscy artyści występujący w spektaklu (poza wymienionymi wcześniej to także Anna Czarniecka, Oriana Dobrowolska, Marta Jasińska, Zuzanna KlajmanKornelia Lis) spisują się świetnie, tworząc wspólnie zgrany kolektyw. Dlatego "Four Seasons" Teatru Mira-Art jest perełką, która jak najczęściej powinna gościć w gdyńskim Teatrze Muzycznym i nie tylko.

Opinie (17)

  • Wspaniały, bardzo poruszający spektakl. Dopracowany pod każdym względem. Polecam

    • 15 0

  • Wspaniałe przedstawienie!!! Wielkie gratulacje dla twórców i artystów!!!

    • 16 0

  • światowy poziom , ruszajcie w Świat (1)

    Reżyser o dużej wrażliwości stworzył grający na uczuciach widza spektakl o uniwersalnych treściach. Dzięki aktorom o umiejętnościach akrobatycznych na najwyższym światowym poziomie widzowie zostają zahipnotyzowani przepięknym spektaklem. Muzyka wciska w fotel , a reszta wyciska łzy . Ruszajcie w Świat , bo Polska to dla Was za mało!!!!!!!!!!!

    • 11 0

    • ja bym prosiła

      o występy w Trómieście.
      Premiera spektaklu w Teatrze Muzycznym i na premierze koniec? Więcej nie będzie?

      • 2 0

  • Kiedy i gdzie można jeszcze zobaczyć to przedstawienie?

    • 6 0

  • Ten niesamowity spektakl trzeba zobaczyć, hipnotyzuje widza od pierwszego dźwięku i obrazu. Pasja i profesjonalizm autorów i wykonawców!!!!!! Genialne!!!!!

    • 13 1

  • Nie da się opisać słowami....

    To trzeba zobaczyć, wysłuchać, poczuć i przeżyć! Czegoś takiego w Polsce chyba jeszcze nie było? Gdynio masz kolejny piękny skarb.... Klasowe umiejętności czy technika to jedno, ale emocje aktorów i piękna, poruszająca historia którą opowiadają to prawdziwa wartość tego spektaklu... polecam!!!

    • 11 0

  • Tylko (3)

    dlaczego tytuł po angielsku? To ma coś symbolizować?

    • 5 0

    • (2)

      Żeby pod takim samym tytułem wystawiać na zagranicznych scenach.

      • 2 2

      • Jezioro Łabędzie

        wystawiają na całym świecie i wszędzie tytuł jest tłumaczony na język kraju, w którym się to wystawia. Swan Lake używa się tylko w krajach anglojęzycznych.

        • 1 0

      • We Wloszech

        chyba będzie Quattro Stagioni

        • 0 0

  • Mi osobiście nie przydało do gustu.

    Fragmenty taneczne faktycznie ciekawe, ale niektóre akrobacje wyglądały topornie, pozbawione płynności.

    • 0 6

  • Metafizyczne przeżycie (1)

    Teatr Mira-Art odsłonił kolejny wymiar swoich umiejętności scenicznych. Szereg urzekająco pięknych akrobatycznych ewolucji składa się na poruszającą do głębi opowieść o cyklu istnienia człowieka. Wraz z doskonale skomponowaną muzyką (Artur Guza) spektakl tworzy idealnie dopracowaną całość. Czekam z niecierpliwością na ogłoszenie kolejnych terminów pokazów "Four Seasons" w repertuarze Teatru Muzycznego, ponieważ zainteresowanie ze strony potencjalnych widzów jest ogromne.

    • 10 0

    • To w końcu muzyka Vivaldiego ?

      Czy Artura Guzy

      • 0 0

  • Super

    Kyrk przyjechał ale bez pudelków

    • 0 7

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Gdańszczanin w programie "Down the road"
Gdańszczanin w "Down the road"

Kulinaria

Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Obiady do domu. Zamów i spróbuj nowych rzeczy
Zamów obiady do domu

Sprawdź się

Zgodnie z planami miejskimi, obecna siedziba CSW Łaźnia miała pełnić bardzo oryginalną funkcję. Jaką?

 

Najczęściej czytane