Rytmy Afryki oczami tancerki z Gdańska

Taniec afrykański jest pełen ekspresji. Można wyróżnić wiele jego rodzajów, jednak wszystkim towarzyszy rytmiczne bicie bębnów i na co dzień niespotykanych instrumentów.
Taniec afrykański jest pełen ekspresji. Można wyróżnić wiele jego rodzajów, jednak wszystkim towarzyszy rytmiczne bicie bębnów i na co dzień niespotykanych instrumentów. mat. prasowe/Maja Kurant

Afryka to dla niej miejsce, które kojarzy się ze słońcem, muzyką, tańcem, a także kolorowymi strojami. Zakochana w tamtejszych brzmieniach i klimatach gdańszczanka Maja Kurant "po taniec" i muzykę wyruszyła specjalnie do Gwinei. Opowiedziała nam o swojej wyprawie i magii afrykańskiej kultury.



Wystawy w Trójmieście


Czy uczysz się jakiegoś tańca?

Zobacz wyniki (263)
Zafascynowana kulturą Afryki, tancerka afro z Gdańska, Maja Kurant odbyła kilka fascynujących podroży. O swoich subiektywnych doświadczeniach zdobytych podczas wizyt opowie 18 lutego podczas spotkania online z cyklu "Na krańcach świata", organizowanego we współpracy z Plamą Gdańskiego Archipelagu Kultury.

Mateusz Groen: Jakie były twoje początki z tańcem afrykańskim?

Maja Kurant: Zakochałam się w afro od pierwszych warsztatów, tj. prawie osiem lat temu. Afryka jest dużym kontynentem z dużą różnorodnością muzyczną. To, co ja poczułam, to rytmy Afryki Zachodniej. Jest mnóstwo rodzajów tańca, a charakterystycznym dla Gwinei są m.in. rytmy z rodziny dununba, czyli "taniec silnych mężczyzn", albo dla kontrastu guine fare - "taniec kobiet". Nikt nie ma jednak problemu z tym, by tańce te były tańczone przez obie płcie.

Afrodance jest dla mnie najbardziej pierwotną formą tańca. W końcu tańczymy go boso - w kontakcie z ziemią, stabilnie - nisko na kolanach, a jednak lekko. Przede wszystkim zaś - w ciągłej, wzajemnej uważności na rytm i djembe solistę, który akcentuje, podbija i dzieli sekwencje tańca. To taniec pełen energii, ekspresji, z ciekawym flow.

Czytaj też: Muzyka gdańszczanina w kampanii Victorii Beckham

Jaki był cel twojej wyprawy do Afryki?

Pojechałam "po taniec", uczyć się u boku świetnych nauczycieli, a jak zwykle przywiozłam dużo więcej. Mieszkałam u cudownych ludzi, dotknęłam różnic pomiędzy stolicą Konakry a sielskim rytmem wioski oddalonej od cywilizacji. Poznałam wodza, szamana i dyrektora szkoły tej wioski, ale przede wszystkim spędziłam godziny nad rzeką tętniącą prawdziwym życiem.

Czy uważasz, że w tańcu odbija się kultura regionu?

Taniec towarzyszy ludziom w najważniejszych dla nich momentach, nie może go zabraknąć na weselach, zaręczynach, inicjacjach, narodzinach czy pogrzebach.

Wyjechałaś na wyprawę sama?

"[...]Spędziłam godziny nad rzeką tętniącą prawdziwym życiem." -opowiada Maja.
"[...]Spędziłam godziny nad rzeką tętniącą prawdziwym życiem." -opowiada Maja. mat. prasowe/Maja Kurant
Nie, było nas ośmioro, mała grupa zaprzyjaźniona z zespołem City Bum Bum z Łodzi. To oni podróżują do Afryki od ponad 10 lat i przyjaźnią się z rodzinami cudownych artystów, z którymi byli w stanie zorganizować ten wyjazd. Nie wyobrażam sobie tej wyprawy bez nich!

Czy w Trójmieście można nauczyć się tańca afrykańskiego?

Przez lata prowadziliśmy zajęcia gry na bębnach i tańca afrykańskiego w Gdańskiej Scenie Muzycznej GAK. Obecnie pozostają tylko warsztaty - głównie wyjazdowe i festiwale, tj. Noc żywych Bębnów w Łodzi czy Freaky Afryki we Wrocławiu.

Gdzie możemy doszukiwać się kolebki tańca afrykańskiego?

Gwinea na pewno jest jedną z kolebek tańca Afryki Zachodniej, jest jeszcze Mali, Burkina Faso czy Senegal, z którego pochodzi dynamiczny sabar. To jednak zupełnie inna jakość.

Pstryk i jest. Aparaty natychmiastowe i polaroidy wciąż popularne



Czy wyjazd zmienił coś w twoim myśleniu?

Rok wcześniej byłam w Senegalu. Zrobiliśmy sobie tygodniowego "tripa" do Dakaru, ale głównie czas spędziliśmy w rajskiej wiosce Abene położonej nad oceanem. Zjeżdżają się tam ludzie z całego świata, chcący uczyć się tańca i muzyki afrykańskiej, stąd wioska ma charakter wakacyjny. Podczas tej wyprawy dotknęliśmy bardziej codziennego życia.

Czytaj też: Nowa epka od zespołu Byty. Elektronika w sensualnym wydaniu

Co jest kluczowe podczas takiej podróży?

Przede wszystkim ludzie. Bez Nory i Wojtka z City Bum Bum ten wyjazd by się nie odbył. Oni czują się w Afryce jak u siebie, a Afrykańczycy traktują ich jak swoich. Wojtek ma nawet przydomek "Mamady Keita z Polski".

City Bum Bum w Gwinei:

Opinie wybrane


wszystkie opinie (58)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Kolekcja dzieł Mariana Mokwy
Kolekcja dzieł Mariana Mokwy
wystawa
cze 16-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku otwarto na Dolnym Mieście łaźnię, obecnie siedzibę Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia"?