kalendarz

maj»
PnWtSrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 

wiadomości kulturalne

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Wulkan Eyjafjallajokull ich nie pokonał. Czyli o inauguracji Gdańskiego Festiwalu Muzycznego

Tego koncertu nie wolno było przegapić. A podczas tegorocznego Gdańskiego Festiwalu Muzycznego, takich momentów będzie więcej.

fot. Łukasz Unterschuetz/ trojmiasto.pl

Tego koncertu nie wolno było przegapić. A podczas tegorocznego Gdańskiego Festiwalu Muzycznego, takich momentów będzie więcej.

Chmura wulkanicznego pyłu nie zdołała na szczęście wpłynąć na program tegorocznej edycji Gdańskiego Festiwalu Muzycznego, ale miała pośredni wpływ na obraz otwierającego go koncertu.



Zaszczyt zainaugurowania festiwalu przypadł arcyzdolnemu Szwajcarowi Gilles'owi Vonsattel. Młody pianista jest triumfatorem wielu znaczących turniejów, z Międzynarodowym Konkursem Muzycznym w Genewie w roku 2006 na czele. Jego zainteresowania nie koncentrują się wyłącznie na wirtuozowskiej spuściźnie romantyzmu, z powodzeniem podejmuje się także interpretacji dzieł barokowych oraz muzyki najnowszej, co najwyraźniej znajduje odbicie w jego wizjach dzieł romantycznych, tak było w każdym razie z wykonanym przed gdańską publicznością Koncertem fortepianowym a-moll op. 54 R. Schumanna.

Vonsattel od pierwszego dźwięku zachwycił niezwykłym podejściem do niemal wszystkich aspektów interpretacji, począwszy od dynamiki, skończywszy na artykulacji. Jego gra była cudownie przejrzysta, praktycznie pozbawiona użycia pedału - wszelkie legata, a nawet połączenia kontrastujących artykulacji rozgrywały się głównie pod palcami artysty, co pozwoliło odkryć zupełnie nowe piękno dzieła Schumanna.

Podobnie było z realizacją czasu - szwajcarski pianista w bezpretensjonalny sposób przekraczał tradycyjne pojmowanie rubat w tego typu muzyce. Jego muzyczny oddech pozbawiony był emocjonalnej gwałtowności, bliżej mu było raczej do pełnego błogiej przyjemności upajania się wiosennym powietrzem.

Pewien problem sprawiła mi gra towarzyszącej Vonsatell'owi Orkiestry Symfonicznej PFB. Było w niej wiele dobrego, zarówno jeśli chodzi o intonację jak i barwę (świetna współpraca oboju, klarnetu i fagotu), czasem jednak zaskakiwała niewymuszonymi błędami i - przede wszystkim - permanentnym opóźnieniem w stosunku do solisty.

Najprościej byłoby obciążyć za to odpowiedzialnością dyrygenta, Kaia Bumanna, ale nawet jeśli pokazywał zespołowi wejścia tutti nieco wolniejsze od tempa, w których kończył pianista, to muzycy w większości wypadków wchodzili w tempie jeszcze wolniejszym, nie mówiąc już o tym, że uderzająca była różnica w witalności pomiędzy przebiegami realizowanymi przez Vonsattel'a, a dość leniwie realizowanym przez kwintet akompaniamentem, w którym każda odpowiedź była odrobinę spóźniona i zagrana niepewnym dźwiękiem.

Myślę jednak, że w całokształcie orkiestra wypadła całkiem nieźle, a wspomniane usterki można zrzucić na karb braku czasu na zrozumienie intencji solisty, bowiem przez utrudnienia w ruchu lotniczym, wywołane chmurą pyłu znad Islandii, Gilles Vonsattel zdołał dotrzeć na jedną tylko próbę przed koncertem.

Ostatnio trójmiejska publiczność notorycznie zaskakiwała mnie świetną frekwencją na koncertach, zjawiając się tłumnie nie tylko na wydarzeniach o sporej chwytliwości medialnej, ale i na tych, których najważniejszym atutem była wartość artystyczna. Tym razem zaskakujące było więc, że stosunkowo niewielka ilość melomanów zainteresowała się inauguracją największego lokalnego festiwalu poświęconego muzyce poważnej.

Na wnioski jest jednak jeszcze zbyt wcześnie - być może był to zbieg okoliczności, być może publiczność zaplanowała sobie po prostu obecność podczas innych punktów tegorocznego programu, ostatecznie przed nami jeszcze kilka naprawdę ciekawych koncertów. Z podsumowaniem poczekajmy więc na koniec Gdańskiego Festiwalu Muzycznego, póki co zachęcam zaś, by jeszcze raz zerknąć w jego program, bo myślę, że można znaleźć w nim wiele wydarzeń wartych uwagi.

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 7)

zgłoś do moderacji opinię 4355486 2010-04-25 15:29 Nie znam się na muzyce

a chciałbym wybrać się na jakiś koncert symfoniczny. Mógłby mi ktoś polecić coś z repertuaru?

combinator

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4355488 2010-04-25 22:27

typowo islandzki wyraz :)
Ale nazwa fajna !

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4355489 2010-04-28 15:32 Słaba reklama

Bardzo słabo jest ten festiwal reklamowany,to ,że odbywa się w innych miastach też ciężko się dowiedzieć.Wczoraj byłem w Gdyni w Kościele Franciszkanów i też było mało ludzi ,a koncert był cudowny.Nic na portalach trójmiejskich,a szkoda szczególnie na koncertach darmowych było by bardzo dużo.Ktoś zawalił sprawę.Na następny raz trzeba o tym wcześniej pomyśleć.jurek

jurek

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4355490 2010-05-07 16:08 tylko byl Schumann?

taki krotki koncercik?

a moze autor s.wesolowski woli albo musi milczec?
i inni tez wola przemilczec?bo tak lepiej,wygodniej,a raczej -mozna sie narazic?tak?

Johannes Brahms

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4355491 2010-05-07 16:12 beznadziejne!

beznadziejne te zdjecia!
zreszta podobnie bylo z wulkanicznym koncertem!Jaki wulkan?Eyjafjallajkull?
moze sie naucze!

Johannes Brahms zza swiatow!

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4355492 2010-05-08 09:44 "Najprosciej byloby obciazyc za to odpowiedzialnoscia dyrygenta........

a kogoz innego?przeciez powszechnie wiadomo,ze jaki dyrygent,taka orkiestra!
Mozna przypuszczac ze dolaczone do artykulu zdjecie pochodzi z omawianego koncertu,wiec wystarczy popatrzec zeby stwierdzic jaka niemoc przedstawia prowadzacy dyrygent i nie ma co sie dziwic,ze orkiestra nie moze zaufac.
Tlumaczenie o ilosci prob to najzwyklejsza dziecinada,przeciez chyba orkiestra filharmonii jest orkiestra profesjonalna?czy moze szkolna?Sluchaczy to nie powinno interesowac i nie interesuje,melomani przychodzacy na koncerty,jakie by one nie byly,czy festiwalowe czy inne oczekuja czegos wiecej i wymagaja czegos wiecej!

fot.art.

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4355493 2010-05-08 11:51 czyj to obowiazek?

chyba do obowiazku dyrygenta nalezy chociazby przygotowanie orkiestry.Czyzby muzycy orkiestry nie wiedzieli co maja grac?nie mieli nut zeby cwiczyc?Przeciez tutti orkiestry to bylo tez udawanie a nie granie,wiec prosze nie obrazac nas stalych melomanow Olowianki jakimis miernymi,nienormalnymi tlumaczeniami.
Nie wspomne juz o poziomie wykonania III Symfonii Brahmsa,bo kazdy uczestnik tego koncertu bardzo dobrze wie jak bylo.

muzyk

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

dodaj swoją opinię