"Osłabić", wydawnictwo Mamiko 2010, cena 12 zł. Na stronie www.grzegorzkwiatkowski.com już wkrótce dostępny będzie bezpłatny e-book tomu "Osłabić".
Trzeci tom Grzegorza Kwiatkowskiego przenosi nas do świata odczuć, przeżywania i poniżanej, spotwarzonej intymności. To spora zmiana w stosunku do agresywnej "Przeprawy" i wyrafinowanego, precyzyjnego "Eine Kleine Todesmusik". I chociaż "Osłabić" nie pozostawia obojętnym, to też nie angażuje tak, jak poprzednie książki Kwiatkowskiego. Dlaczego?
Stali czytelnicy poezji Kwiatkowskiego odnajdą w tej introwertycznej wypowiedzi wszystko, co składa się na nietypowy styl poety - duże wyczucie słowa, świetne opanowanie rytmu, interesująca wersyfikacja, uwrażliwienie na melodię frazy, gęste od znaczeń opisy, ujęte w kilku linijkach tekstu.
Kwiatkowski okrzepł, literacko dojrzał, ale też złagodniał. Używane przez niego frazy, choć lepkie od metafor, nie mają już tego ciężaru perwersji i profanum, co dawniej. Po zrzuceniu maski punkowego kontestatora, gładki język intelektualisty snuje pełną, raczej mniej niż bardziej, ciekawych dygresji, dość naiwną opowieść o dobrze i złu, moralności i rozdrożu, na którym wcześniej lub później stajemy.
Pozostaje on oczywiście na orbicie swoich zainteresowań - przyglądamy się różnym obliczom śmierci, zestawionej z narodzinami - przewodnia antynomia tomu zasadza się na grze tytułów czterech wierszy ("urodzić" I, II, III oraz "urodziły") wobec refrenicznego "powinien się nie urodzić".
Przy uważnej, kolejnej lekturze tomu, okazuje się, że podmiot liryczny - niczym początkujący Pan Cogito - zaprasza nas na filozoficzną pogawędkę, podczas której z pewną nieśmiałością, ostrożnie odsłania frapujące go kwestie. Zestawiając podstawowe przeciwieństwa, jak życie i śmierć czy piękno i brzydotę, stawia pomiędzy nimi czytelnika i pozostawia go samemu sobie. W poszukiwaniu nowej perspektywy potrafi nawet wykroczyć poza śmierć i przejść na jej stronę, dając głos trupom.
Początkujący czytelnik poezji Kwiatkowskiego zaatakowany zostanie pozornym chaosem jego wierszy i ich przenikliwym chłodem. Dość łatwo, jak sądzę, ulegnie pokusie zniechęcenia się mnogością podejmowanych tropów czy resentymentów. Bo też nieoczekiwanie "Kantor młodej polskiej poezji" piętrzy tym razem przed czytelnikiem coraz to nowe wymagania, przede wszystkim konieczność ponownej lektury. Bez niej rozczytywanie sensów i śródsensów zdaje się być cokolwiek nonsensowne. Pozornie, oczywiście.
Znajdziemy w "Osłabić" prawdziwą perełkę. Skażony pesymizmem i katastrofizmem wiersz "opuścił" to bezpretensjonalna, przenikliwa, zimna aż do bólu wiwisekcja emocji pewnej prostytutki. Takich momentów jest jednak w "Osłabić" za mało.
Grzegorz Kwiatkowski szuka sytuacji granicznych. Podprowadza czytelnika pod drzwi i zatrzymuje w progu, pozwalając zajrzeć do środka. Tak samo czyni w kolejnym wierszu i jeszcze następnym. Faktycznie drażni i uwiera, ale tylko do czasu, gdy oswoimy się z oglądanym widokiem. Mam poczucie, że Kwiatkowski jest jednym z najciekawszych młodych poetów w naszym kraju i sam właśnie doszedł do punktu granicznego, który musi przekroczyć. I tego kroku naprzód oczekuję w kolejnym jego tomie.
Nowy tomik to w pewnym sensie Twoje otwarcie się na "nowe". Dlaczego powstało "Osłabić"?
Grzegorz Kwiatkowski: Idę wciąż tą samą drogą. To wejście w trochę inną ulicę, w nieco inną przestrzeń. Badam inne terytorium - "Eine Kleine Todesmusik" było wielogłosem. "Osłabić" ma badać stany wewnętrzne.
Continuum wątków, myśli, tropów jest tutaj wyraźnie widoczne.
Tak naprawdę te trzy tomiki stanowią trylogię. "Przeprawa" była ostra, brutalna, młodzieńcza. "Eine Kleine..." buntuje się w sposób dojrzały, oficjalny i w jakimś sensie zalegalizowany. Natomiast "Osłabić" to demitologizacja samego siebie, łącznie z podważaniem sensu i celu własnych narodzin. Ten tom jest też na pewno antymęski. Obśmiewający męskość albo pokazujący jej okrucieństwo, a przy okazji ukazujący śmieszność oraz okrutność autora.
Na tle zamkniętego w silnej ramie formalnej "Eine Kleine...", "Osłabić" ma strukturę luźną, bardzo otwartą.
"Eine Kleine Todesmusik" jest rzeczywiście bardziej rozrywkowe i wybuchowe. "Osłabić" to album-koncept. To jest książka do tej pory najbardziej skomplikowana i hermetyczna. Ona się nie uśmiecha do czytelnika. Wymaga kilkukrotnej lektury. I nie daje z niej przyjemności. Zaryzykowałem, idąc właśnie tą drogą i nie żałuję.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.