Wiadomości

stat

Udana inauguracja Koncertów Promenadowych w Filharmonii Bałtyckiej

I Koncert Promenadowy otworzyła kantata  "Carmina Burana" Carla Orffa w wykonaniu Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej, Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego, Chóru Dziecięcego "Canzonetta" przy Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku pod dyr. Massimiliana Caldiego oraz solistów.
I Koncert Promenadowy otworzyła kantata "Carmina Burana" Carla Orffa w wykonaniu Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej, Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego, Chóru Dziecięcego "Canzonetta" przy Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku pod dyr. Massimiliana Caldiego oraz solistów. Łukasz Głowala/Trójmiasto.pl

Spektakularne wykonanie kantaty Carmina Burana oraz kompilacja najpopularniejszych arii operowych zainaugurowały w piątkowy wieczór cykl Koncertów Promenadowych w Filharmonii Bałtyckiej. Z powodu niesprzyjających warunków pogodowych obie części koncertu odbyły się pod dachem, jednak atmosfera, zarówno na scenie jak i na widowni, była gorąca od pierwszej do ostatniej chwili.



Piątkowy koncert nie tylko inaugurował gdańskie "Promsy", ale również stanowił zakończenie sezonu artystycznego 1016/17. A że każdemu finałowi należy się spektakularna oprawa, dyrekcja Filharmonii Bałtyckiej zadbała o to, aby program wypełniły kompozycje zarówno wartościowe jak i uwielbiane przez publiczność.

I Koncert Promenadowy otworzyło wykonanie jednego z najpopularniejszych i zarazem najbardziej niezwykłych dzieł muzyki symfonicznej XX wieku - kantaty "Carmina Burana". Ideą, jaka przyświecała jego twórcy - Carlowi Orffowi, było stworzenie tzw. Teatru totalnego, czyli synteza muzyki, śpiewu, poezji, tańca oraz gry scenicznej. Skomponowany w 1937 roku utwór ma formę kantaty scenicznej i rozpisany został na ogromny skład wykonawczy - orkiestrę symfoniczną z rozbudowaną sekcją instrumentów perkusyjnych (m. in. dwa zestawy kotłów, czy kastaniety), dwa fortepiany, chór mieszany (podzielony wewnętrznie na 8 głosów), chór chłopięcy oraz solistów (baryton, tenor, sopran).

Massimiliano Caldi - I dyrygent gościnny Orkiestry PFB oraz autor programu tegorocznych Koncertów Promenadowych.
Massimiliano Caldi - I dyrygent gościnny Orkiestry PFB oraz autor programu tegorocznych Koncertów Promenadowych. Łukasz Głowala/Trójmiasto.pl
Filharmonia Bałtycka własnego chóru nie posiada, dlatego do współudziału zaproszono Akademicki Chór Uniwersytetu Gdańskiego (dyr. Marcin Tomczak) oraz Chór Dziecięcy "Canzonetta" przy Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku (dyr. Teresa Pabjańczyk). Gdańskie chóry spisały się znakomicie, zachwycając słuchaczy efektowną interpretacją.

Na publiczności ogromne wrażenie robiła, oprócz wspomnianej - brawurowej interpretacji zarówno chórów jak i Orkiestry PFB, potęga brzmienia - orkiestra wystąpiła w rozbudowanym składzie, a z balkonu znajdującego się nad sceną śpiewało przeszło stu chórzystów. Niestety, organizatorzy nie udostępnili słuchaczom tłumaczeń pięknych tekstów kantaty, co bez wątpienia uatrakcyjniłoby odbiór muzyki. Przypomnę zatem, że Prolog "Fortuna Imperatrix Mundi" (Fortuna władczyni świata) mówi o niestałości ludzkiego szczęścia. Pierwsza część, "Primo vere" (Wiosna), opiewa uroki budzącej się przyrody. Część druga, "In taberna" (W gospodzie), to pochwała zabawy i uciech podniebienia, a trzecia, "Cour d'amours" (Dwór miłości), sławi miłość ziemską. Całość zamyka powrót do moralizatorskiego prologu, a więc słynnego "O Fortuna".

Nad tak olbrzymim aparatem wykonawczym trudno zapanować, jednak Massimiliano Caldi - I dyrygent gościnny PFB, ze swojej roli wywiązał się po mistrzowsku! Dyrygował "twardą ręką", trzymał wszystko w ryzach, dynamicznie przechodził z jednego numeru do kolejnego, a kiedy pojawiały się problemy z synchronizacją chóru i orkiestry, niezwłocznie przywracał równowagę.

Partie solowe wykonali Magdalena Witczak (sopran), Gabriele Ribis (baryton) oraz Ricardo Mirabelli (tenor). Dwoje pierwszych śpiewaków wokalnie wypadło nie najlepiej (sopranistka miała w miarę dobre dolne i środkowe rejestry, jednak w górnych brzmiała zbyt agresywnie, baryton natomiast śpiewał tak mało wyraziście i cicho, że niejednokrotnie brzmienie jego głosu przykrywała orkiestra). Włoski tenor natomiast bardzo dosłownie wziął sobie do serca ideę Carla Orffa i jak na "Teatr totalny" przystało , odegrał swoją rolę aktorsko - najpierw wprawiając publiczność w osłupienie, a chwilę później w zachwyt.

Podczas piątkowego koncertu głosy małych chórzystów brzmiały tak wspaniale i dziecięco, że niejednego melomana wprawiły w zachwyt.
Podczas piątkowego koncertu głosy małych chórzystów brzmiały tak wspaniale i dziecięco, że niejednego melomana wprawiły w zachwyt. Łukasz Głowala/Trójmiasto.pl
Niesamowitego uroku dodał również występ dzieci. Często zdarza się, że wykonywaną przez nie partię (szczególnie na nagraniach) realizują renomowane chóry chłopięce, które poprzez intensywną pracę nad emisją głosu tracą swój młodzieńczy urok. Podczas piątkowego koncertu głosy małych chórzystów brzmiały jednak tak wspaniale i dziecięco, że niejednego melomana (a z tego, co się dowiedziałam, to i  członków orkiestry) wprawiły w zachwyt!

Program drugiej części koncertu wypełniło wykonanie kompilacji najpopularniejszych operowych arii. Tutaj soliści (ci sami, którzy brali udział w wykonaniu kantaty) braki wokalne nadrobili wyrazistą grą aktorską, niejednokrotnie rozbawiając i kradnąc serca publiczności.

Oklaskom oczywiście nie było końca, a publiczność, w podziękowaniu za gromkie brawa i niekończącą się owację na stojąco, wysłuchała na bis słynnego "Libiamo, ne'lieti calici" z opery "Traviata" Giuseppe Verdiego.

Nie obyło się niestety bez wpadek organizacyjnych. Kiedy po zakończeniu części pierwszej poszłam pod scenę plenerową zobaczyłam, że zasłaniają ją zaparkowane samochody. Od jednej ze słuchaczek dowiedziałam się, że druga część koncertu jednak odbędzie się pod dachem. Wchodząc z powrotem do filharmonii usłyszałam, jak tę samą informację przekazuje pewna pani swojemu mężowi. On jednak odpowiedział:

- Jedziemy do domu. Gdyby miało być coś jeszcze, powiedzieliby o tym ze sceny.
Takich "niedowiarków" było najwyraźniej więcej, ponieważ podczas drugiej części koncertu frekwencja była niższa. Nie oznacza to jednak (przynajmniej zdaniem słuchaczy), że druga część była gorsza czy nudniejsza.

- Była znacznie lepsza od pierwszej - przekonywała swoją koleżankę nastoletnia słuchaczka, opuszczając mury filharmonii.
Moim zdaniem obie były ciekawe, a tworzący program Massimiliano Caldi doskonale odgadł, jakie są potrzeby i upodobania polskiej publiczności.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (27)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

25

sierpnia

Jazz Jam Session Sopot, Smak Morza

09

lipca

Stan Surowy Otwarty Gdańsk, Gdańska Galeria Miejska

01

lipca

Kazimierz Kalkowski wystawa... Gdańsk, Glaza Expo Design

Rozrywka

Deszczowe Cudawianki w Gdyni
Deszczowe Cudawianki w Gdyni
Rusza Open'er. Co warto wiedzieć?
Rusza Open'er. Co warto wiedzieć?

Kulinaria

Slow Fest, czyli przegląd trójmiejskiej gastronomii
Slow Fest, czyli przegląd gastronomii

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: muzyczny początek lata
Planuj tydzień: muzyczny początek lata