Wiadomości

stat

Teatr od kuchni: "zielony" spektakl inny niż wszystkie?

Teatr Muzyczny pożegnał w październiku musical "Spamalot, czyli Monty Python i św. Graal". Motyw przewodni z tego spektaklu posłużył za podstawę ostatniego Koncertu Sylwestrowego.
Teatr Muzyczny pożegnał w październiku musical "Spamalot, czyli Monty Python i św. Graal". Motyw przewodni z tego spektaklu posłużył za podstawę ostatniego Koncertu Sylwestrowego. fot. Piotr Manasterski / Teatr Muzyczny

W nowym cyklu "Teatr od kuchni" opisujemy zwyczaje, mody i zagadnienia związane z teatrem, znane w środowisku, ale już niekoniecznie mniej "wtajemniczonym" widzom. W pierwszej odsłonie przyglądamy się "zielonym" spektaklom, czyli pożegnalnym przedstawieniom przed zejściem tytułu z afisza. W kolejnym odcinku (za miesiąc) dowiecie się, jak reżyserzy oglądają swoje spektakle i jak odbierają je podczas premiery.



Co to jest "zielony" spektakl i co się podczas niego może wydarzyć? To forma rozstania z tytułem, który schodzi z afisza. Aktorzy i cały zespół realizatorski, niekiedy po konsultacjach z reżyserem, bardzo chętnie przygotowują nieco zmienioną, pełną żartów (zwłaszcza wyłapywanych przez kolegów i osoby znające dobrze spektakl), wersję przedstawienia. Jednak nie każdy spektakl zyskuje takie pożegnanie.

- "Zielone" spektakle organizowane są w trzech sytuacjach: gdy zdejmowany jest spektakl, który cieszy się dużym zainteresowaniem publiczności, taki, w którym sami aktorzy lubią grać albo gdy kończy się licencja przedstawienia lub jego wznawianie z różnych przyczyn jest niemożliwe bądź nieopłacalne. Zazwyczaj do uroczystego pożegnania tytułu dochodzi wtedy, gdy wszystkie opisane sytuacje mają miejsce jednocześnie - wyjaśnia Marzena SzymikTeatru Miejskiego w Gdyni.
Ostatnim spektaklem Teatru Miniatura, który został pożegnany "zielonym" spektaklem był, jak dotąd, "Piotruś Pan" w reż. Jerzego Jana Połońskiego i Jarosława Stańka.
Ostatnim spektaklem Teatru Miniatura, który został pożegnany "zielonym" spektaklem był, jak dotąd, "Piotruś Pan" w reż. Jerzego Jana Połońskiego i Jarosława Stańka. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Takich przedstawień z różnych przyczyn nie ma zbyt wiele. Sporo spektakli schodzi z afisza "po cichu". Dzieje się tak m.in. dlatego, że - o ile nie wchodzi w grę kosztowna licencja, a scenografia nie zajmuje zbyt wiele miejsca w teatralnych magazynach - nawet te bardzo rzadko grane spektakle można po pewnym czasie przywrócić do repertuaru. Niekiedy realizatorzy rezygnują z wesołego pożegnania tytułu, gdy wiąże się z nim jakieś zdarzenie, które przywołuje w zespole złe wspomnienia (np. śmierć aktora). Gdy jednak wiadomo, że tytuł nieodwołalnie schodzi z afisza, aktorzy i cały zespół realizatorski chętnie żegnają go w wyjątkowy sposób.

- Bardzo jest nam przykro, gdy spektakl schodzi z afisza, dlatego staramy się ten moment jakoś rozweselić. Zazwyczaj reżyser prosi nas, by żartów nie było zbyt wiele, żeby były czytelne bardziej dla nas niż dla widzów. Chodzi o to, by widzowie odbierali ten spektakl podobnie jak inne, chociaż dla nas jego charakter jest inny - tłumaczy Karolina Trębacz, solistka Teatru Muzycznego w Gdyni.
To właśnie Teatr Muzyczny w największym stopniu kultywuje tradycje "zielonych spektakli", wyraźnie je w repertuarze oznaczając jako "pożegnanie z tytułem". Przykładów nie trzeba szukać daleko. W październiku ubiegłego roku po raz ostatni zagrano musical "Spamalot, czyli Monty Python i Święty Graal" w reżyserii Macieja Korwina (pożegnanie z tą produkcją stało się również myślą przewodnią tegorocznego Koncertu Sylwestrowego).

Najświeższym pożegnanym spektaklem w Trójmieście jest produkcja Teatru Wybrzeże - "Podróże Guliwera". Spektakl zszedł z afisza w grudniu 2016 roku.
Najświeższym pożegnanym spektaklem w Trójmieście jest produkcja Teatru Wybrzeże - "Podróże Guliwera". Spektakl zszedł z afisza w grudniu 2016 roku. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Znających gdyński "Spamalot" zaskoczyć mogła choćby postać Krwiożerczego Królika, strzegącego wskazówki do miejsca, gdzie znajduje się Święty Graal. Miał on dwa wcielenia, a jednym z nich była facjata Kudłatego, bohatera "Avenue Q" (oryginalny Krwiożerczy Królik pojawił się tylko podczas braw). Innym novum był imponujący rybi ogon Pani Jeziora podczas lamentu Divy "Co się stało z moją rolą". Bywalcy spektaklu wyłapać mogli jednak dużo więcej drobnych, zabawnych zmian w stosunku do poprzednich przedstawień.

- Część żartów wymaga dokładniejszego przygotowania i zaplanowania, jednak wiele powstaje spontanicznie, w ostatniej chwili. Rybi ogon wypatrzyłam w naszym magazynie kostiumów i pomyślałam, że będzie pasował do Pani Jeziora - śmieje się Karolina Trębacz.
Tradycja "zielonych" spektakli podtrzymywana jest nie tylko w Teatrze Muzycznym. Takie przedstawienia zdarzają się również m.in. w Teatrze Wybrzeże. W grudniu pożegnano "Podróże Guliwera". Niebawem z afisza zejdzie kolejny tytuł.

- Przedstawienia z różnych przyczyn się starzeją. Po latach grania zmienia się wartość i kontekst spektaklu, przy wieloletniej eksploatacji aktorzy zmieniają się i dojrzewają w swoich rolach. Co jakiś czas żegnamy się jednak z przedstawieniem. Najbliższy "zielony" spektakl czeka nas w lutym i będą to "(g)DZIE-CI FACECI" - mówi Adam Orzechowski, reżyser i dyrektor Teatru Wybrzeże.
W marcu (18.03) pożegnany zostanie "Shrek" w reżyserii Macieja Korwina.
W marcu (18.03) pożegnany zostanie "Shrek" w reżyserii Macieja Korwina. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Dowcipy, jakie robią sobie nawzajem realizatorzy spektakli, nie ograniczają się do zmian kwestii aktorskich.

- W 2015 roku żegnaliśmy "Piotrusia Pana" w reżyserii Jerzego Jana Połońskiego i Jarosława Stańka i było bardzo wesoło. Niania Wendy nieoczekiwanie złożyła rodzicom dziewczynki wymówienie, piraci mieli na sobie damskie ciuchy, jeden z nich chodził nawet na szpilkach, zaś Kapitan Hak walczył z Piotrusiem Panem parasolem zamiast szpady. Z kolei akustyk podmienił melodię w jednej z piosenek - wspomina Agnieszka Kochanowska z gdańskiego Teatru Miniatura.
Choć takie pożegnania nie zdarzają się zbyt często, w 2017 roku czeka nas kilka podobnych wydarzeń. Najszybciej, bo 26 lutego po raz ostatni zagrany zostanie muzyczny spektakl Teatru Wybrzeże - "(g)DZIE-CI FACECI" w reż. Adama Orzechowskiego. Z kolei 18 marca z afisza Teatru Muzycznego zniknie "Shrek" w reżyserii Macieja Korwina. Wiele wskazuje również na to, że "zielonym" spektaklem pożegnana zostanie również "Piaf" w reż. Jana Szurmieja w Teatrze Miejskim w Gdyni.

Bez względu na to, czy widziało się spektakl czy nie, warto uwzględnić wizytę na pożegnalnym pokazie. Atmosfera takiego wydarzenia zawsze jest szczególna.


Co robi aktor w trakcie spektaklu kiedy nie gra, gdzie mieszkają przyjezdni artyści, jak dbają o zdrowie, by zawsze być w formie i jak przeżywają swoje premiery reżyserzy? Wszystko to i jeszcze więcej zdradzimy w cyklu "Teatr od kuchni". Co miesiąc nowy odcinek.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 7)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.