Wiadomości

stat

Tango Astora Piazzolli na trzy głosy - o "Tangu 3001" Teatru Boto

"Tango 3001" to pełna emocji i tęsknoty opowieść o miłości i straconych złudzeniach.
"Tango 3001" to pełna emocji i tęsknoty opowieść o miłości i straconych złudzeniach. fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl

Zmysłowe, namiętne, pełne emocji kompozycje Astora Piazzolli doczekały się już dziesiątek interpretacji. Po raz drugi zmierzyły się z nimi artystki "Tanga 3001" - pierwszej teatralnej premiery Teatru Boto w Sopocie. To udany powrót do spektaklu, który w nieco bardziej rozbudowanej wersji powstał w Teatrze Muzycznym w Gdyni pod nazwą "Tango Nuevo".



Agnieszka Castellanos-Pawlak, Renia GosławskaMagdalena Smuk pod okiem reżysera Giovanny'ego Castellanosa pięć lat temu przygotowały futurystyczny spektakl "Tango Nuevo". Trójka kobiet w oryginalnych, dość upiornych charakteryzacjach, znajdowała się na opuszczonym dworcu w Buenos Ares - gdzieś na końcu świata, gdzie nikt nie zagląda. Tam wykonywały pełne pasji kompozycje Astora Piazzolli, tańczyły męski taniec malambo, śpiewały o miłości w tęsknych, pełnych uczucia songach.

Znów jesteśmy w 3001 roku. Tym razem jednak zamiast wymyślnych kostiumów i stylizacji, obserwujemy trzy kobiety w "zwyczajnych" ubraniach, podkreślających też charakter bohaterek. Jedna ubrana jest w klasyczną kobiecą sukienkę, druga w elegancki, obcisły kostium, trzecia nosi się "po męsku", z koszulą włożoną w spodnie.

Pełne napięcia, niespokojne kompozycje Astora Piazzolli po raz drugi zostały zinterpretowane w śpiewie i tańcu przez trio: Agnieszka Castellanos-Pawlak (po lewej), Renia Gosławska (w środku) i Magdalena Smuk (po prawej).
Pełne napięcia, niespokojne kompozycje Astora Piazzolli po raz drugi zostały zinterpretowane w śpiewie i tańcu przez trio: Agnieszka Castellanos-Pawlak (po lewej), Renia Gosławska (w środku) i Magdalena Smuk (po prawej). fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl
"Tango 3001" to powrót do tamtego repertuaru, do tamtych kompozycji i układów oraz do... świata bez mężczyzn. Bo "Tango 3001", podobnie jak jego poprzednik, jest spektaklem zbudowanym nie tyle w pewnej opozycji do mężczyzn, co spektaklem o ich braku oraz związanej z tym tęsknoty za mężczyznami i pełnej trzaskających jak ogień w kominku, gorących emocji - zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Kolejne utwory w interpretacjach aktorek pełne są żalu, goryczy, smutku i melancholii. Czerń kostiumów, w którą ubrane są aktorki, można by zinterpretować jako czerń żałobną.

Jednak wątła, ledwie zauważalna nić dramatyczna spektaklu nie jest tu szczególnie istotna. "Tango 3001" to przede wszystkim zestaw elektryzujących, poruszających, dopracowanych układów taneczno-muzycznych, z przejmującym wokalem trzech uzupełniających się artystek. Świetnie brzmią w wielogłosie śpiewane po polsku "Jestem Maria" (w oryginale "Yo Soy Maria") czy "Te miasta" ("Ciudades"), wykonywane przez wszystkie aktorki.

Każda z nich ma również miejsce na spektakularny popis solowy. I tak własny minispektakl spod znaku dojrzałej piosenki aktorskiej prezentuje Renia Gosławska w pełnym pasji "Idź, Nina" ("Vamos, Nina"). Agnieszka Castellanos-Pawlak w swoich interpretacjach jest z kolei najbardziej kobieca, świetnie wypada choćby w "Balladzie dla wariata" ("Balada para un loco"). Magdalena Smuk wykonuje natomiast zapadające w pamięć, skrzące od emocji i złości porzuconej kochanki efektowne "Che, tango che". Wszystkie razem na scenie dobrze się uzupełniają, są wyraziste, ale nieprzerysowane, w czym spora zasługa reżysera.

Dużym atutem spektaklu są figury z tanga nuevo oraz niezwykle efektowne malambo (na zdjęciu).
Dużym atutem spektaklu są figury z tanga nuevo oraz niezwykle efektowne malambo (na zdjęciu). fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl
Spektakl Teatru Boto praktycznie nie posiada scenografii. Za rekwizyty służą tu jedynie dwa krzesła i pozytywka. Również warstwę choreograficzną zredukowano do minimum, stawiając na efektowne figury tanga nuevo lub bardzo widowiskowe malambo. Ten minimalizm przynosi bardzo dobre rezultaty - artystki łatwo tworzą intymną atmosferę kobiet połączonych wspólnymi doświadczeniami, naznaczonych cierpieniem. Przez dużo bardziej kameralną przestrzeń niż Scena Kameralna Teatru Muzycznego (gdzie grane było "Tango Nuevo"), mocniej oddziałują na widzów.

Całe przedsięwzięcie - jako typowy remake, czy wręcz powtórka przedstawienia w nowej scenograficznie (i nieznacznie przearanżowanej na potrzeby Teatru Boto) odsłonie - obarczone było pewnym ryzykiem. Spektakl "Tango Nuevo", pomimo bardzo ciepłego przyjęcia przez recenzentów, nie zrobił wielkiej kariery w Teatrze Muzycznym. Wydaje się, że offowa przestrzeń i druga próba zaprezentowania niespokojnych, przenikliwych, jazzujących kompozycji Astora Piazzolli wszystkim wychodzi na dobre. Artystkom, które mierząc się drugi raz z twórczością Piazzolli prezentują ją bardziej dojrzale, oraz widzom, mającym bohaterki "Tanga 3001" dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (4)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

29

czerwca

Jacek Fota | PKiN & Some Th... Gdańsk, Sztuka Wyboru

30

czerwca

Wrzeszczańskie Dni Muzyki O... Gdańsk, Parafia Wojskowo-Cywilna pw. Matki Odkupiciela

26

sierpnia

Jazz Jam Session Sopot, Smak Morza

Rozrywka

Deszczowe Cudawianki w Gdyni
Deszczowe Cudawianki w Gdyni
Rusza Open'er. Co warto wiedzieć?
Rusza Open'er. Co warto wiedzieć?

Kulinaria

Slow Fest, czyli przegląd trójmiejskiej gastronomii
Slow Fest, czyli przegląd gastronomii

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: muzyczny początek lata
Planuj tydzień: muzyczny początek lata