fot. Maciej Kosycarz/ KFP
Historia Opery Leśnej to m.in. Ostseebad Zoppot, poprzez konkurencyjną dla Bayreuth "świątynię germańskiego ducha", wybrzmiewającą najpierw gigantycznymi inscenizacjami oper Wagnera, trochę później zaś nazistowskimi okrzykami indoktrynowanej tam w okresie letnim młodzieży niemieckiej
Opera Leśna w Sopocie to miejsce o niezwykłej historii. W 100. rocznicę powstania ma o niej przypomnieć koncert Polskiej Filharmonii Kameralnej i książka, która podczas koncertu będzie prezentowana.
Zaczęło się od tego, że na początku ubiegłego wieku gdański kapelmistrz Paul Walther Schäffer wędrował ze swymi skrzypcami po tutejszych lasach, w poszukiwaniu odpowiedniej akustycznie lokalizacji dla teatru na świeżym powietrzu. Idealnym miejscem okazała pięknie położona dolina w Sopocie. Wkrótce zagościły tam pierwsze inscenizacje i koncerty, po jakimś czasie wybudowano charakterystyczną infrastrukturę Opery Leśnej, a na jej terenie, już w latach '90, wzniesiono także siedzibę Polskiej Filharmonii Kameralnej.
I właśnie tam, 20 września o godz. 18, w ramach cyklu "Salon Muzyczny" odbędzie się koncert jubileuszowy z okazji 100. rocznicy powstania Opery. Orkiestra Polskiej Filharmonii Kameralnej pod batutą Andrzeja Straszyńskiego wykona wybrane utwory muzyczne, które na przestrzeni stulecia rozbrzmiewały w tym miejscu. W partiach solowych usłyszymy krakowską sopranistkę Magdalenę Barylak i pianistę Bogdana Kułakowskiego - rektora gdańskiej Akademii Muzycznej.
Gośćmi specjalnymi wieczoru będą Wojciech Fułek - wiceprezydent Sopotu i autor książki "Od Huzarów Śmierci do Eltona Johna", oraz Paweł Huelle, który udostępnił na potrzeby tego wydawnictwa fragment swojej niepublikowanej powieści, oraz ozdobił książkę przedmową. Występy artystów przeplatane będą rozmowami o burzliwej historii amfiteatru, która w imponujący faktograficznie sposób została w dziele Fułka opisana.
Historia to rzeczywiście fascynująca - od plenerowej atrakcji Ostseebad Zoppot, poprzez konkurencyjną dla Bayreuth "świątynię germańskiego ducha", wybrzmiewającą najpierw gigantycznymi inscenizacjami oper Wagnera, trochę później zaś nazistowskimi okrzykami indoktrynowanej tam w okresie letnim młodzieży niemieckiej, po przystosowywanie Waldoper dla potrzeb nowej, powojennej rzeczywistości, w postaci występów zespołu pieśni i tańca Armii Czerwonej, na które ściągano autokarami 15 tysięcy osób z całego województwa. I wreszcie - po ideę Władysława Szpilmana, aby w Operze Leśnej zorganizować festiwal piosenki.
Konstrukcja Opery jest już mocno sfatygowana i nie odpowiada zapotrzebowaniom współczesności, jej remont był konieczny i nieuchronny. W przeddzień prac budowlanych, które z pewnością w znacznym stopniu zmienią jej oblicze, warto wybrać się tam na koncert i zatrzymać się nad historią legendarnego miejsca, będącego świadkiem i areną ciągłej zmienności, która przez cały dwudziesty wiek targała nie tylko Gdańskiem, Sopotem, czy Polską, ale i całym światem.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.