Naukowcy z Perugii prześwietlają najsłynniejszy gdański obraz, czyli "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga. Pytanie tylko, czy był on jedynym autorem tego dzieła? Naukowcy podejrzewają, że malarz bazował na istniejących wcześniej rysunkach.
- Kiedy ostatni raz byłeś/łaś w Muzeum Narodowym?
-
jeszcze za czasów szkolnych
42% -
nieadawno z dzieckiem/dziećmi
8% -
niedawno, bo bardzo interesuję się malarstwem/sztuką
27% -
nigdy, ale się wybieram
15% -
nigdy, i nie zamierzam tam iść
8%
łącznie głosów: 404
- To najlepsze laboratorium w Europie i jedno z nielicznych na świecie - mówi Wojciech Bonisławski, dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku. - Obraz nie niszczy się w transporcie, bo to laboratorium przyjeżdża do niego. Poza tym stosuje wyłącznie nieinwazyjne metody badania obrazu.
Jakie wątpliwości chcą rozwiać badacze? Przede wszystkim chcą mieć pewność, czy Hans Memling rzeczywiście od początku do końca sam namalował swoje dzieło. Wiele wskazuje jednak na to, że pracował już na gotowym szkicu, którego nie musiał być autorem.
- Istnieją dowody, że Memling przykrył warstwami farby szkic, rozbudował też postaci, zmieniając im karnację i bardziej je zhumanizował - mówi prof.Iwona Szmelter z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, koordynatorka badań.
Także same postacie wzbudzają wiele emocji. Pewne jest, że wszystkie kobiety na obrazie noszą twarz jednej, rudowłosej piękności. Czy była to kochanka mistrza lub osoba mu bliska? Podobnych pytań jest jednak mnóstwo.
Włoscy naukowcy nad "Sądem Ostatecznym" będą pracować do soboty. Całkowity koszt projektu badawczego pokrywa Unia Europejska.
Do zakończenia badań pracę naukowców można śledzić on-line, za pomocą kamery w Muzeum Narodowym.






















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.