Skąd pomysł na to, by zorganizować Festiwal R@port i to właśnie w Gdyni?
Gdynia jest miastem, które jak się okazało, bardzo lubi festiwale, co widać po Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych - imprezie bardzo zasłużonej i już należącej właściwie do historii. Postanowiliśmy uzupełnić panoramę gdyńskich festiwali (która obejmuje również przeglądy muzyczne, jazzowe) o festiwal teatralny. Wydaje mi się, że Gdynia, jako miasto z dynamiczną historią i właściwie zawsze nowoczesne - znakomicie nadaje się na miejsce istnienia festiwalu właśnie sztuk współczesnych. Z drugiej strony jest też tak, że jeszcze jako dyrektor Polskiego Teatru we Wrocławiu, wiele lat temu, byłem jednym z organizatorów Festiwalu Sztuk Współczesnych, który istniał we Wrocławiu i miał bardzo długą tradycję, lecz zniknął na początku lat 90., z tego powodu, że polska dramaturgia współczesna miała się wtedy znacznie gorzej i brakowało sztuk, które by można było pokazać. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Mamy wręcz wysyp polskiej młodej dramaturgii, w teatrach pokazywanych jest bardzo wiele sztuk współczesnych, wzbudzają one duże zainteresowanie i jest to chyba dobry moment, by dokonać raportu ze stanu rzeczy, przeglądu tego, co się dzieje w Polsce, jak ta nowa dramaturgia się rozwija, a jednocześnie żeby to skonfrontować z tradycją - stąd właśnie Gombrowicz, jako punkt odniesienia pierwszego festiwalu, a teraz Tadeusz Różewicz.
Jaka jest formuła festiwalu?
Prezentujemy dwa zasadnicze nurty: jeden to nurt związany z twórcą, do którego się odnosimy, w tym roku jest to Różewicz, drugi to konkurs - w tym roku będziemy mieć 10 konkursowych przedstawień reprezentujących najważniejsze kierunki programowe występujące w polskiej współczesnej dramaturgii.
A kto wybierał konkursowe spektakle i dlaczego wybór padł akurat te przedstawienia?
Festiwal ma w jakimś sensie autorski wymiar, odpowiedzialność biorę na siebie... Ale tu pracuje wiele osób, jest kierownik literacki - Joanna Puzyna-Chojka która oglądała również te przedstawienia i bardzo wiele spraw nam podpowiedziała, są konsultanci, ale ostateczna decyzja należała do mnie, do dyrektora festiwalu.
Czy to wypada, by teatry, spektakle stawały w szranki konkursowe?
Oczywiście. To jest znakomita sprawa, że można zrobić taki przegląd. A fakt, że wiąże się on z konkursem nie jest najważniejszy, najistotniejsza jest szansa pokazania publiczności tak szerokiej panoramy spektakli. W ciągu kilku dni mamy okazję zobaczyć znakomite przedstawienia, oglądać na żywo świetnych aktorów, często znanych tylko z telewizji czy filmów.
Skoro mamy konkurs, to co jest nagrodą i kto ją przyzna?
Jury liczy pięć osób, są to: Tadeusz Nyczek, Jacek Sieradzki, Mariusz Grzegorzek, Michał Walczak i prof. Jan Ciechowicz. Nagroda jest jedna - za najciekawszy spektakl, przyznawana teatrowi, chociaż wszystko w rękach jury, więc mogą zdarzyć się sensacje!
Czy ten festiwal skierowany jest do mieszkańców trójmiasta, czy bardziej jest okazją do spotkania środowiska teatralnego?
Już poprzednia edycja pokazała, że przede wszystkim jest to festiwal dla mieszkańców Trójmiasta, mieliśmy świetną frekwencję, w tym roku chyba będzie podobnie - na niektóre spektakle nie ma już biletów.
Z każdej strony słychać narzekania, a Pan mówi, że jest zainteresowanie teatrem?
Ogromne! Odczuwamy to na co dzień, nasze spektakle również spotykają się ze znakomitą frekwencją. Myślę, że mamy w tej chwili do czynienia z powrotem widzów do teatru. Mówiliśmy o sytuacji z początku lat 90, kiedy był zdecydowany odpływ, a teraz znów wzrosło zainteresowanie kontaktem z żywym teatrem, teatr wzbudza dyskusję i chyba te czasy nie są najgorsze dla teatru.
Mówimy cały czas o teatrze współczesnym, wyjaśnijmy kiedy spektakl jest współczesny?
Kryterium, które my przyjęliśmy - to sztuki, które powstały w ciągu ostatnich dwóch lat, ale definicja jest bardzo prosta: chodzi o rzeczy, które dotykają naszych problemów, naszej sytuacji duchowej wobec rzeczywistości.
Jakie są najważniejsze wyzwania stojące przed teatrem współczesnym?
Kontakt z widzem. Żeby teatr niekoniecznie komentował doraźnie np. politykę, czy inne zjawiska z którymi mamy do czynienia na co dzień, ale żeby jakoś odpowiadał na potrzeby duchowe współczesnego widza.
Jak Pan widzi następny Festiwal R@port?
Nie chciałbym na ten temat zbyt wiele mówić. Mamy taką zasadę, że gdy zamykamy festiwal to wtedy się zastanawiamy: jak powinna wyglądać następna edycja. Trzeba wyciągnąć wnioski... Po pierwszej edycji festiwalu, obserwując to, co się dzieje w teatrach całej Polski - bardzo wyraźnie doszliśmy do wniosku, że dramaturgia poszła w innym kierunku, niż to było rok, dwa lata temu. Program tegorocznego festiwalu jest w dużej mierze odpowiedzią na to, co zobaczyliśmy. To głębsze spojrzenie, niekoniecznie doraźne, publicystyce - które dominowało w zeszłym roku, tylko spojrzenie dotyczące potrzeb duchowych, wartości, czasem wręcz metafizyczne.
A festiwal za 50 lat, jak go Pan sobie wyobraża?
Miejmy nadzieję, że będzie jeszcze istniał... (śmiech)
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.