Podziemne pisma powielane na kserze, magazyny punkowe kopiowane ręcznie i rozprowadzane w trzecim obiegu. Wydaje się, że taka metoda tworzenia i dystrybucji dawno odeszła w niepamięć. Jednak w Europie Zachodniej takie periodyki wciąż cieszą się ogromną popularnością. W ramach warsztatów "Remiksuj kulturę, podziel się twórczością!" można przekonać się, jak łatwo zrobić je samemu.
W ramach części warsztatów "Remiksuj kulturę, podziel się twórczością!", które przez cały październik i listopad odbywają się we wrzeszczańskiej synagodze
- Na początku chcieliśmy zrobić warsztaty z robienia gazet, ale na szczęście wymknęło się nam to spod kontroli - tłumaczy Maciek Salamon, artysta, twórca teledysków czy magazynu Krecha.
- Zaczęliśmy traktować te warsztaty szerzej - dodaje Honorata Martin, artystka, która razem z nim prowadzi zajęcia. - Skupiamy się na działaniu niekomercyjnym, niezależnym, przy niskich kosztach. Zbieramy różne materiały, stare i nowe, a potem robimy z nich coś nowego, dokonujemy tytułowego remiksu. Potem je rozprzestrzeniamy.
Efekty można zobaczyć w pracowni przy ul. Partyzantów, ale także w postaci śladów w różnych częściach miasta. W bibliotece uniwersyteckiej znalazły się ziny lub zakładki do książek, małe drukowane broszury zostawiono przy kasach na dworcach lub w formie przypinek można je nosić przypięte do kurtek. Nieodłącznym elementem DIY są także szablony, które można umieszczać w różnych miejscach w mieście. Ale kolejne powstają lub mogą powstać - wystarczy w tym celu przyjść na zajęcia.
- Interesują nas wszelkie odmiany partyzantki miejskiej: szablony, przypinki, ziny, wlepki, znaki w przestrzeni miejskiej - tłumaczy Salamon. - Fajnie byłoby gdyby mogły się one pojawiać w różnych miejscach. W Polsce rzadko tworzy się ziny, a w takich europejskich miastach jak Amsterdam, Londyn czy Berlin są niezwykle popularne. Ludzie zostawiają pliki gazet lub przeróżnych gadżetów w klubach i kawiarniach.
W naszym kraju ziny kojarzą się z podziemnymi działaniami i trzecim obiegiem działającym w okresie cenzury. Taka forma wypowiedzi była kontrapunktem dla oficjalnych kanałów dystrybucji informacji jak telewizja i radio. Jednak współczesna dystrybucja ręcznie zrobionych magazynów w liczbie kilkudziesięciu sztuk wciąż ma w sobie charakter undegroundowego działania, prowadzonego poza oficjalnym obiegiem.
Ze stosów gazet, taśm, agrafek lub kartonów powstają krótkie historyjki obrazkowe, kolorowe przypinki, zakładki do książek, szablony czy wlepki. Wszystkie wyłaniają się wraz z kreatywnością kolejnych uczestników.
Dlaczego ludzie przychodzą na warsztaty?
- Nie mamy specjalnych oczekiwań, chcemy oderwać się od codziennej rutyny, która nie ma nic wspólnego z wolnym tworzeniem - opowiadają dziewczyny, które od kilku dni uczestniczą w warsztatach. - To się doskonale sprawdza - przychodzą nam do głowy fajne pomysły, kolejne pojawiają się, kiedy idę ulicą. Dzięki temu inaczej patrzymy na wiele rzeczy i wykorzystujemy to twórczo.
A to najważniejsze. W końcu cały cykl działań "Remiksuj kulturę, podziel się twórczością!" pokazuje jak łatwo można tworzyć nowe rzeczy, wykorzystując to, co już istnieje. Zajęcia trwają do końca listopada - można więc na nie przychodzić i tworzyć kolejne projekty, a potem rozprzestrzeniać je po mieście. Nie trzeba uczestniczyć od początku we wszystkich zajęciach, czasem coś ciekawego może powstać nawet w 15 minut.



















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.