Dawno nie było w Pałacu Opatów wystawy tak optymistycznej, a jednocześnie przejmującej i doskonałej wizualnie. Z pozornie błahych scenek z życia codziennego - spaceru po lesie, gry w bilard czy wypoczynku nad jeziorem - Andrzej Umiastowski tworzy osobiste manifesty, tchnące czystą radością życia. Nie da się oglądać tych obrazów bez uśmiechu na twarzy.
Kilkadziesiąt prac Andrzeja Umiastowskiego zajmuje trzy duże sale Pałacu Opatów. To prawdziwa wyprawa w krainę niezwykłych, żywych kolorów: od razu rzuca się w oczy, że trawa na obrazach gdańskiego malarza jest jakby zieleńsza, powietrze w zimowym lesie czystsze, a jesienne liście nasycone wszystkimi odcieniami czerwieni. Mieszkający na wsi Umiastowski przenosi do swojej twórczości to, co w jego otoczeniu najlepsze - spokój i piękno natury.
Ale oczywiście wielką niesprawiedliwością byłoby zaszufladkowanie go li tylko jako piewcy uroków życia z dala od brudnych i głośnych miast. Dla tego artysty ważny jest przede wszystkim człowiek - i to właśnie on jest w obrazach Umiastowskiego na pierwszym planie.
Próżno tu szukać idealnie smukłych kobiet czy mężczyzn o spojrzeniu George'a Clooney'a. Płótna Umiastowskiego zamieszkują osobniki dość przeciętne, o niczym nie wyróżniających się rysach twarzy. Mają jednak jedną wspólną cechę: zawsze noszą rozmiar większy niż standardowe L. Właśnie to zamiłowanie do mocno zaokrąglonych postaci nadaje obrazom Umiastowskiego charakterystyczny, "swojski" klimat. Żadnych ideałów, żadnego odchudzania na siłę. A poza tym, czyż nie jest prawdą, że osoby puszyste wydają się na ogół sympatyczniejsze? Do tego prostego, pięknego świata w każdym razie pasują idealnie, tworząc z nim harmonijną i spójną całość.
Warto też zwrócić uwagę na sposób, w jaki artysta tworzy kobiecą sylwetkę. Panie obdarzone nader bujnymi kształtami, nawet, jeśli zdarza im się wystąpić nago, mają na nogach szpilki. Męski fetysz czy coś więcej? Cóż, z pewnością ten obuwniczy akcent dodaje im seksapilu. Choć i bez niego mają go sporo - wystarczy spojrzeć na obraz "Wieczór panieński". W tych kobietach drzemie jakaś magiczna siła.
Trzeba jednak przyznać, że ten skrzący się dowcipem, prawie idealny świat Umiastowskiego nie zawsze był tak ciepły i przyjazny. Można się o tym przekonać w jednej z sal Pałacu Opatów, gdzie prezentowane są wcześniejsze prace gdańskiego artysty. Obrazy z lat 80. to zupełnie inna bajka - tak jakby weszło się nagle z rozświetlonej letnim słońcem łąki do mrocznego, zimnego bunkra. Różnica jest kolosalna: ciemne barwy, wykrzywione w ponurych grymasach twarze, brak jakichkolwiek jasnych elementów. Dobrze jednak, że większa część ekspozycji to prace z ostatnich lat. Mroku i artystycznych niepokojów mamy już nadmiar w innych trójmiejskich galeriach.
Wystawę malarstwa Andrzeja Umiastowskiego można oglądać w Pałacu Opatów



















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.