Koniec prac na planie "Czarnego czwartku", pierwszego filmu poświęconego tragicznym wydarzeniom grudnia '70 w Gdyni. Na planie przez miesiąc pojawiło się ponad 1 tys. statystów, kilkudziesięciu aktorów trójmiejskich scen i gwiazdy filmowe. Na ulicach miasta można było zobaczyć ciężki sprzęt bojowy i historyczne już modele samochodów. Efekt prac będzie można ocenić w kinach na początku grudnia.
Ostatni klaps padnie 31 marca, przed północą na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni. Za nami, oprócz zdjęć w jednej z gdyńskich hal, gdzie zbudowano wnętrza domu rodziny Brunona Drywy (jednej z ofiar strzelaniny na stacji SKM Stocznia), gabinet Jana Mariańskiego i sale posiedzeń egzekutywy KW PZPR w Gdańsku, duże, zbiorowe sceny realizowane przy przystanku kolejki SKM Gdynia Stocznia i w centrum Gdyni. Ekipa filmowa zmagała się z pogodą - zima w przeciwieństwie do roku 1970 była wyjątkowo śnieżna- i zmęczeniem. Prace trwały 32 dni czyli ekspresowo, a zdjęcia kręcone były nie tylko w ciągu dnia, ale bardzo często także nocą. Do tego jak mówili filmowcy dochodziły emocje.
- Jestem trochę takim dziadem filmowym, przez 9 lat robiłem dokumenty w najbardziej gorących miejscach świata czyli na wojnach, widziałem straszne rzeczy. Ale to, do czego my tutaj doszliśmy, inscenizując prawdę o Grudniu'70, zrobiło na mnie największe wrażenie- opowiada nie kryjąc wielkiego wzruszenia, autor zdjęć Jacek Petrycki. - W 1970 roku Szpital nie był w stanie pomieścić rannych, kostnica zabitych. Wiedziałem, że to była tragedia, ale dopiero podczas realizacji zdjęć zrozumiałem, co tutaj się stało.
Na planie filmowym pojawiały się także osoby, które uczestniczyły w wydarzeniach grudnia'70. Wśród nich m.in. żona Brunona Drywy, Stefania Drywa, która była pierwowzorem głównej bohaterki filmu. Jednak - jak opowiadają członkowie ekipy filmowej- jednym z najmocniejszych momentów była wizyta na planie Wiesława Kasprzyckiego. 30 lat temu, wówczas jako 17-letni uczeń szedł obecną Al. Marszałka Piłsudskiego. Został zatrzymany przez milicję, a następnie brutalnie pobity w piwnicach ówczesnego prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Gdyni. Przez wile lat unikał choćby przechodzenia w okolicach miejsca tego zajścia. Złamał się dopiero podczas zdjęć kręconych przez filmowców.
Jak wpłynęło to na twórców "Czarnego czwartku" ? O tym będzie można przekonać się już w grudniu. Od kwietnia do października trwać będą prace przy postprodukcji, w tym montaż i tworzenie muzyki, którą pisze Michał Lorenc. Premiera filmu odbędzie się w listopadzie 2010 r. w Gdyni, w pierwszy weekend grudnia film wejdzie do kin. Patronat nad filmem objął portal Trojmiasto.pl.





















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.