fot. iras072
Zasypane śniegiem nie tylko Trójmiasto, ale i cała Europa. To przez śnieg nie dotarł do nas Matt Dusk, który miał wystąpić w Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance.
Śnieg zdominował życie Trójmiasta. Także kulturalne.
Gdańscy dominikanie mają słabość (szczęście) do goszczenia u siebie dobrej muzyki. Tym razem koncert podszyty śniegiem, bo bożonarodzeniowy. Już tradycyjny, bo drugi. Było czego i kogo posłuchać. Po Łukomskim miał być Schönberg. Ale uznano, że ten kompozytor za mało rozgrzeje słuchaczy, więc go w ostatniej chwili usunięto z programu. Na szczęście ostał się Haendel. Wykonawcy - daj święty Mikołaju jak najwięcej takich: wokaliści - Anna Mikołajczyk (kocham ją!), Urszula Kryger, Aleksander Kunach, Wojciech Gierlach, saksofonista Paweł Gusnar, do tego Polski Chór Kameralny i Sinfonia Baltica w Słupsku. Dyrygował Jan Łukaszewski.
Tak jak nie może powstać kładka pomiędzy Filharmonią, a resztą świata, bo nigdy jej tam nie było, tak chyba z tego samego powodu obrońcy tradycji nie wpuścili do kościoła ani kilodżula energii. Kocham tradycję, ale żal mi zmarzluchów, którzy w rytm muzyki zgrzytali zębami. Czy budowniczowie gdańskich katedr i bazylik, a dziś ich właściciele, zakładali, że mróz umacnia w wierze? I czym wytłumaczyć powszechny brak toalet w gromadzących w sobie sporo starszych osób kościołach? Ale taka widać gdańsko-katolicka tradycja, więc cicho sza!
Ponieważ Gdańska Galeria Fotografii składa się w większości z okien, więc i ona została zdominowana przez śnieg. Ale pomiędzy oknami - wystawa "Album dla Gdańska". Zebrane na niej zdjęcia pokazują, że miasto to nie budynki, ale jego mieszkańcy: czekający na tramwaj, robiący zakupy, umierający, mający szczęście, że są zdrowi itd. Ale foty to tylko część projektu - wystawa jest pretekstem dla warsztatów dla dzieciaków, a dla dorosłych - spotkań z gdańszczanami, którzy chcą opowiadać o swoich pasjach. W styczniu o własnych artystycznych fascynacjach opowiedzą m.in. Barbara Szczepuła, Mirosław Baka, Maciej Kosycarz. W Galerii grzeją.
Bez większego rozgłosu miał się pojawić w Gdańsku Matt Dusk - Kanadyjczyk rywalizujący z Michelem Bublé o koronę króla swingu. Dusk, pewnie jak zwykle w nienagannie skrojonym garniturze, miał śpiewać charytatywnie na rzecz Fundacji Innowacji Społecznej w Filharmonii. Długo przygotowywałem się do tej wyprawy. Wszak, by się dostać na Ołowiankę należy wyjechać niemal z miasta i już za rogatkami skręcić ostro w lewo. A później jeszcze kawałek po takiej sobie dzielnicy.
Łaskawy śnieg tym razem zasypał dziury, towarzyszące w drodze do tej instytucji. Tramwajów i autobusów jadących w tamtym kierunku nie uświadczysz. Za to dzięki mrozowi pojawiła się Droga Alternatywna imienia Przeciwników Dostania się Na Drugą Stronę Motławy - po rzece skutej lodem. Ale dla Duska to ja bym mógł nawet wpław. Jednak nie było to konieczne. Podstępny angielski lub niemiecki śnieg pokrzyżował plany moje, Duska i pewnie jeszcze kilku setek ludzi. Pretendent do tronu swinga do Gdańska nie dotarł. Oto druga, po Schönbergu, artystyczna ofiara mrozu.
Stojąc w licznych korkach (tym razem winny śnieg polski), zahipnotyzowany czerwonymi światłami stopu przede mną i miarowo szumiącą wycieraczką, słucham płyty "Muzyka z Trójmiasta". Zmienne nastroje i stylistyki, od Rudiego Schuberta po Illusion, co rusz pobudzają do życia i czujności na drodze.
Niestety! Zanika sztuka rękodzieła śniegowego. Na miejskich podwórkach nie uświadczysz klasycznego bałwana. Za to padający w poprzek śnieg sam ulepił bałwany - poprzyklejał się do wciąż licznych plakatów kandydatów, tworząc z nich armię powyborczych bałwanów. Przyprawił im śmieszne gęby, fryzury, wąsy i brody. I tak oto miejskie śmieciuchy stały się miejskimi bałwanami.











Jerzy Snakowski 









Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.