Muzeum najczęściej kojarzy się z wystawami oraz ludźmi, którzy siedzą pozamykani w pokojach, czasami przeglądają karty katalogowe lub otrzepują eksponaty z kurzu. Jednak pracownicy placówek muzealnych mają dużo więcej zajęć i obowiązków niż mogło by się wydawać. Muzeum Archeologiczne prowadzi wiele mniej znanych, ale bardzo spektakularnych działań.
- Prowadzimy badania archeologiczne na terenie Gdańska od roku 1987, ale już od 1972 roku opiekujemy się całym województwem, ponieważ nasze muzeum sprawuje funkcję konserwatora archeologicznego województwa pomorskiego, więc z urzędu prowadzimy prace archeologiczne w terenach inwestycji. W samym Gdańsku przeprowadziliśmy badania na powierzchni 150 tys. m kw., czyli 15 hektarów do głębokości 5 metrów. Na terenie osiedla gdańskiego osiedla Lastadia odkryliśmy np. pochylnię do remontów statków z XVI wieku i liczne zabytki szkutnicze - opisuje Henryk Paner, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Gdańsku.
Z tego też powodu dziś w zbiorach muzeum jest kilkaset tysięcy zabytków. Tylko w gdańskim magazynie muzeum jest skatalogowanych i opisanych 200 tysięcy eksponatów.
- W naszym przypadku przypływ zabytków idzie w tysiące, bo stale prowadzimy badania archeologiczne. Z jednego stanowiska archeologicznego potrafimy w ciągu jednego, dwóch sezonów wydobyć ponad 27 tysięcy zabytków, np. monet, narzędzi - dodaje Henryk Paner. - Każdy zabytek wymaga założenia karty katalogowej z około 60 rubrykami, gdzie opisujemy m.in. szerokość, wysokość, długość, wagę, barwę, pochodzenie, datowanie itd. Żeby wypełnić kartę, trzeba mieć wiedzę i znaleźć analogie do innych zabytków.
Ogromna praca muzealników często bywa marginalizowana lub niedoceniana.
- W Polsce od dawna pokutuje przeświadczenie, że zabytek to jest ratusz albo nawet najgorzej zachowany kawałek starego muru, zresztą często przebudowywany kilkakrotnie. O całej warstwie kulturowej już tak się nie myśli - żali się dyrektor Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. - Wciąż walczymy o to, żeby zrozumiano, że tego, co jest pod ziemią, praktycznie nie da się nigdzie kupić. My przez lata badań zgromadziliśmy do dzisiaj jedną z trzech, czterech największych w Europie kolekcji zabytków średniowiecznego rzemiosła miejskiego.
Równie imponująco wyglądają działania Muzeum Archeologicznego w afrykańskim Sudanie, gdzie od 1993 roku pracownicy muzeum prowadzą badania. Przez 12 lat prace prowadzone były w regionie IV katarakty nilowej, a obecnie na Pustyni Bajuda (między stolicą Sudanu, Chartumem a kolanem Nilu), na terenie której jeszcze kilka tysięcy lat temu tętniło życie.
- Sudan jest jednym z nielicznych krajów na świecie, który zezwala na wywóz zabytków. To cenny materiał, zwłaszcza, że stanowiska w rejonie IV katarakty po wybudowaniu tamy zostały zatopione i pewnie już nigdy nie ujrzą światła dziennego - mówi dyrektor Muzeum Archeologicznego. - Znajdujemy stanowiska z pierwszej państwowości nubijskiej, która istniała tam w trzecim tysiącleciu przed naszą erą, o bardzo bogatej kulturze. Wtedy na terenie Nubii była kultura podobnie rozwinięta jak egipska. Nasze wykopaliska mają wielkie znaczenie dla wiedzy o przeszłości Sudanu.
- Do muzeów chodzisz:
-
kilka razy w miesiącu
6% -
raz na 1-2 miesiące
14% -
sporadycznie, na wyjątkowo atrakcyjne wystawy
32% -
okazjonalnie, 1-2 razy w roku
26% -
nie chodzę w ogóle
22%
łącznie głosów: 88
- To największy zbiór sztuki naskalnej w Europie i prawdopodobnie na świecie. Chcemy na bazie tej kolekcji stworzyć galerię, która będzie prezentowała sztukę naskalną oraz historię Afryki i początki człowieka - chwali dokonania swojego zespołu badawczego Henryk Paner. - Zaś na Bajudzie odkryliśmy dwa bardzo ciekawe stanowiska związane z pradziejami człowieka - na jednym z nich występują narzędzia, które liczą sobie między 800-900 tysięcy a milion lat. To plasuje te stanowiska w rzędzie stanowisk ważnych dla antropogenezy człowieka. Na innym znaleźliśmy prawie 3 tysiące skamieniałych kości zwierząt. Nie napotkaliśmy tam jeszcze śladów hominidów, ale liczymy się z możliwością ich odkrycia.
Unikatowe zbiory Muzeum Archeologiczne zebrało także na Pomorzu.
- Mamy jedną z najciekawszą kolekcji znaków pielgrzymich, które na pamiątkę pielgrzymki do miejsc świętych kupowali pielgrzymujący - przyznaje Paner. - Były na nich wyobrażenia świętych, wizerunek Chrystusa lub Matki Boskiej z Dzieciątkiem - mamy drugą lub trzecią kolekcję takich znaków na świecie, liczącą około 1000 sztuk, z których jak dotąd opisaliśmy około 400.
Znak pielgrzymi
- Początkowo pielgrzymki były z wyrazem kultu religijnego. Z czasem stały się zawodem. Szukano osób, które za odpowiednią opłatą udadzą się na pielgrzymkę. W ten sposób gromady bogobojnych, rozmodlonych pielgrzymów zamieniły się w hordy rozpasanych, zdeprawowanych najemników - opowiada Henryk Paner.
Równolegle do tych prac prowadzona będzie rekonstrukcja okrętu "Peter von Danzig". Muzeum Archeologiczne opiekuje się również odkrytymi na Placu Dominikańskim ruinami XIII-wiecznego klasztoru Dominikanów. Prace renowacyjne (finansowane przez miasto Gdańsk i samorząd województwa kwotą w sumie miliona złotych rocznie) powinny potrwać jeszcze rok lub dwa i obiekt zostanie udostępniony do zwiedzania.
- Pracujemy też nad kilkoma wystawami dla publiczności na sezon letni. W głównej siedzibie muzeum będą to dwie wystawy pokazujące kulturę średniowiecznego Gdańska, w pawilonie przy sopockim Grodzisku przygotowujemy wystawę główną, która będzie prezentowana dzieje grodu sopockiego w otoczce starszych dziejów Sopotu, czyli od epoki neolitu aż po czasy średniowiecza - kończy Henryk Paner, który aktualnie znowu osobiście koordynuje prace badawcze na Pustyni Bajuda.


















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.