kalendarz

maj»
PnWtSrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 

wiadomości kulturalne

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Miłość jako produkt popkultury

Wystawa "Artystki artystom" miała być przewrotną próbą zdefiniowania współczesnej męskości. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom - dużo więcej, niż o dzisiejszych mężczyznach, dowiemy się tutaj o samych autorkach pokazywanych prac

.

Mężczyzna jako upolowany zwierz? Taka teoria przyświecała Iwonie Demko przy tworzeniu prac z cyklu "Moje trofea"

mat. prasowe

Mężczyzna jako upolowany zwierz? Taka teoria przyświecała Iwonie Demko przy tworzeniu prac z cyklu "Moje trofea"

Kobieta - muza, anonimowa piękność, zwiewna i eteryczna? A może wyzwolona artystka, bez skrępowania sięgająca po mężczyzn, niczym po kolejnego papierosa? Autorki prac zaprezentowanych w ramach wystawy "Artystki artystom" chętnie korzystają ze stereotypów. Nie po to jednak, by je utrwalać, ale podważać.

Widać to na przykładzie świetnego cyklu "Moje trofea" Iwony Demko. Kojarzące się jednoznacznie z pamiątkami myśliwskimi, miękkie, pluszowe głowy mężczyzn oprawione zostały w charakterystyczne ramki z podpisami informującymi o tym, gdzie dana "zdobycz" została upolowana. To postawione z przymrużeniem oka pytanie o to, jak dzisiejsze kobiety traktują płeć przeciwną: wykarmione opisami erotycznych sztuczek rodem z "Cosmopolitan", szukają, tak samo jak mężczyźni, mocnych wrażeń, nie bacząc na konsekwencje.

A konsekwencje zwykle pojawiają się, i to bardzo szybko. Przypominają o tym haftowane obiekty Małgorzaty Markiewicz. Odwzorowane na dużych płótnach, obrusach, poszewkach na kołdrę ludzkie sylwetki są śladami codziennych, mniej lub bardziej intymnych spotkań z innymi ludźmi. Plamy na prześcieradłach układające się w kształty ludzkich ciał to zapis relacji, które w końcu rozmywają się i ulatniają, jak zerwana nitka w coraz rzadszym ściegu.

Nie popadajmy jednak w śmiertelną powagę, miłość bywa przecież także całkiem zabawna, szczególnie, gdy ogląda się ją na srebrnym ekranie. Inspirowane popkulturą historie damsko-męskie Doroty Podlaskiej zawarte w serii małych obrazków, przywodzą na myśl fiszki biblioteczne. Łzawe opowieści ze szczęśliwym happy-endem? Wszyscy wiemy, jak bardzo są kiczowate, ale któż z nas nie obejrzał choć jednego odcinka "Dzikiego księżyca"? W końcu, jak twierdzą niektórzy, życie to nic innego jak przeciętny serial brazylijski.

A skoro już jesteśmy przy filmie, to warto poświęcić parę słów niezwykłemu projektowi Anki Leśniak. W zatytułowanym "Top models" filmie artystka mierzy się z historią sztuki postrzeganą przez pryzmat mężczyzn. Kim były modelki pozujące do słynnych obrazów? Czemu wiemy o nich tak niewiele, podczas gdy życiorys ich twórców znany jest niemal każdemu, kto choć trochę interesuje się sztuką? Praca Anki Leśniak to intrygujące, kobiece spojrzenie na tajemnice wielkich mistrzów.

Na wystawie w Łaźni nie zabrakło też miejsca dla tak modnego ostatnio, nawiązującego do teorii genderowych, podejścia do kwestii kobiecości i męskości. O tym, jak niejednoznaczne i mylące bywa to, co nazywamy kulturową tożsamością płci, opowiadają wielkoformatowe obrazy Lidii Krawczyk i Wojtka Kubiaka, jedynego artysty, którego prace zaprezentowano w ramach projektu "Artystki artystom". Do stereotypów erotycznych odnoszą się również prace Agnieszki Budenko, łączące typowo męską, militarną symboliką z delikatnymi, kobiecymi ornamentami.

Na koniec ciekawostka: charakterystyczny zapach unoszący się w salach, gdzie można oglądać wystawę, to nie wymyślona przez szefową Łaźni próba umilenia publiczności pobytu w galerii, ani dowód na to, że przyszła wiosna i wszystko dookoła kwitnie. To instalacja Justyny Kruszczyk zatytułowana "Moje różowe życie". Autorka, posługując się specyficzną, korzenno-pudrową wonią, ulatniającą się z ukrytych pojemników, zadaje pytanie o naturę związków damsko-męskich. Odpowiedź nie może być jednoznaczna, tak samo zresztą jak użyty przez artystkę zapach: w pierwszej chwili zachwyca, po kilkunastu minutach wywołuje migrenę. Trafna metafora miłości?

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 3)

zgłoś do moderacji opinię 4245625 2010-03-15 18:43 ;/

Pytania i odpowiedzi mogę postawic sobie sam, interpretowac i analizowac, myslec i przezywac tez. Nie chce mi sie jednego - szukac od kiedy do kiedy za ile do której. Jesli juz proponujemy cos czytelnikom portalu to warto rzucic garsc przyziemnych informacji, które pomoga zaplanowac czas. Czy to tylko pisanie dla pisania?

eryk

popieram opinię 3 / nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 4245628 2010-03-16 09:54 Kobiety współczesne

bardzo różnią się od swoich matek i babek. Jeśli spojrzeć przez pryzmat nowoczesności - tego co serwują kolorowe czasopisma, polskie nieudane komedie oraz postępowe seriale, to dzisiejsze kobiety są totalnym zaprzeczeniem tego czym były młode kobiety kiedyś - nasze babki i matki. Czy kiedyś było lepiej? Dla mężczyzn i dzieci - na pewno. Dla kobiet - nie zawsze. Teraz jest tylko dobrze dla kobiet. Dzieci są na dalszym planie, a mężczyźni w wielkim odwrocie.

korzec

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 4245629 2010-03-16 09:56 Co za chłam co za kloaczne pomysły co za natrętny brak stylu

Lepiej to przemilczeć niż opisywać a szczególnie gdy robi się to pod czyjeś dyktando. Czy to już??? trojmiastopeel=wyborczapeel. Zwróćice uwage że piszecie dla Polaków więc zachowajcie pewien poziom.

mania maślarka leworęczna

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

dodaj swoją opinię