kalendarz

luty»
PnWtSrCzPtSoNd
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829 

wiadomości kulturalne

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Marek Weiss: Nowy sezon, nowe wyzwania

Nadchodzący sezon Państwowej Opery Bałtyckiej otwiera "Makbet" Giuseppe Verdiego, pokazywany w ramach festiwalu Solidarity of Arts. O tym, jak wyglądać będzie najbliższa premiera i cały sezon artystyczny 2010/2011, z dyrektorem Opery Bałtyckiej, Markiem Weissem, rozmawia Łukasz Rudziński.



Dyrektor Opery Bałtyckiej, Marek Weiss, zrealizuje w tym sezonie "Makbeta", "Skrzypce Rotszylda" oraz "Salome".

mat. prasowe

Dyrektor Opery Bałtyckiej, Marek Weiss, zrealizuje w tym sezonie "Makbeta", "Skrzypce Rotszylda" oraz "Salome".

W czerwcu wystawił Pan "Makbeta" Verdiego w wersji koncertowej. Teraz drugie podejście do tej opery.

Marek Weiss: Partytura jest ta sama, ale wtedy artyści śpiewali z nut, to jest inny rodzaj koncentracji. Gdy się śpiewa koncertowo, to ważna jest barwa głosu, czystość dźwięku, ogólna harmonia, a na spektaklu muszą na pierwszy plan wyjść prawdziwe emocje. Pokazaliśmy "Makbeta" w wersji koncertowej również dlatego, bo moim zdaniem widza trzeba przygotować muzycznie. Gdy utwór słyszy się pierwszy raz, a jednocześnie ogląda, co się dzieje na scenie, to trudno jest się połapać we wszystkich niuansach czy powiązaniach. Wierzę, że do opery przychodzi ktoś, kto przynajmniej raz puścił płytę albo był na koncercie, co znosi tę barierę pierwszego czytania. Do "Makbeta", pokazanego na koncercie, dodajemy teraz naszą świadomość społeczną, polityczną i metafizyczną oraz to, co przeżywamy obecnie w naszym kraju. Dlatego przyjęliśmy zaproszenie na Solidarity of Arts.

Jak wyglądać będzie sceniczna wersja opery?

Chcieliśmy zagrać spektakl w stoczni, ale różnica 200 osób więcej w stoczni kosztem jakości muzycznej, nagłośnienia, akustyki, to było zbyt wiele. Zrezygnowaliśmy. W spektaklu odnosimy się jednak do tradycji "Solidarności" i do Sierpnia '80. To nie znaczy, że nasz "Makbet" zamiast w Szkocji przed laty dzieje się w Gdańsku w sierpniu 1980 i ktoś jest Jaruzelskim, ktoś Wałęsą, a ktoś Kaczyńskim. Nie używamy takiego klucza, raczej robimy wszystko, żeby uniknąć bezpośrednich odniesień. Ale mit Szekspirowski opowiada o szaleństwie władz, o chorobie, jaką ono za sobą niesie, o zbrodni, którą można popełniać z jej podszeptu. To nie jest zamknięta interpretacja, która przenosi mit w konkretną epokę i określony czas. Widzimy za to pewne metafory, jak krzyż stoczniowy, pod którym rozgrywa się akcja.
W "Makbecie" w reż. Marka Weissa tytułową partię wykona Vittorio Vitelli.

mat. prasowe

W "Makbecie" w reż. Marka Weissa tytułową partię wykona Vittorio Vitelli.


Będzie taka scena, gdy Makduf, któremu wymordowano rodzinę, śpiewa swoją arię nad prochami bliskich i cały chór bierze w tym udział. Wszyscy są skupieni na prochach, cmentarzach, przodkach, czczeniu zmarłych. Aż powracający z emigracji Malkolm nieco cynicznie mówi "przestańcie płakać nad grobami - myślcie o ojczyźnie, ona jest tu i teraz. To domy, które zbudujecie, autostrady, które zbudujecie. Lament nad trupami nic nie zmieni". Spektakl ma pobudzać naszą wrażliwość - przecież wszyscy bierzemy w tym udział. Jeśli to nam się uda, to nic więcej nie trzeba.

Oprócz dwóch jesiennych koncertów - "Akademickiego" oraz "Requiem" Mozarta - na afiszu znajduje się informacja, że wiosną czekają nas ostatnie pokazy "Rigoletta", "Men's Dance" oraz "Gwałtu na Lukrecji".

Musimy grać bieżący repertuar, premiery i trzymać dekoracje, a mamy ich tyle, że się nie mieszczą. To problem każdego teatru. Jednym z obowiązków dyrektora jest smutna konieczność zdjęcia jakiegoś tytułu. Z "Men's Dance" nie rezygnujemy do końca - być może część Wojciecha Misiury, "Tamashi", połączy się z tym spektaklem, który przygotuje nam w marcu i stworzymy wieczór Wojciecha Misiury. Będzie można zaprosić Jacka Przybyłowicza i połączyć to z jego spektaklem. Chcemy też "Święto wiosny" Izadory Weiss połączyć z "Czterema porami roku" z "4&4". "Gwałt na Lukrecji" jest ważną pozycją naszego teatru, ale to spektakl związany z główną wykonawczynią - Janią Vuletić - zgodziła się przyjechać i zagrać go trzy razy - jej roli nie może grać ktoś inny. Poza tym frekwencja na tym spektaklu jest bardzo nikła. "Rigoletto" to spektakl, który swoje zadanie już spełnił. Jest starym spektaklem, a stare spektakle muszą umierać, bo zwyczajnie śmierdzą - wszystko jest nie tak, ludzie robią coś mechanicznie, nie ma prawdziwych emocji, a na widowni siedzi człowiek, który widzi to po raz pierwszy.

W marcu czeka nas dwuczęściowy "Igor Strawiński" w wykonaniu Wojciecha Misiury i Izadory Weiss oraz "La Traviata" Giuseppe Verdiego.
Joanna Woś, Violetta w "La Traviacie".

mat. prasowe

Joanna Woś, Violetta w "La Traviacie".


Na pierwszy rzut połączenie twórczości Wojciecha Misiury i Izadory Weiss w jednym spektaklu może zaskakiwać, ale dla formuły teatru tańca to dobrze. W "Igorze Strawińskim" pokażemy razem prekursora - od którego praktycznie teatr tańca w Gdańsku się zaczął - i osobę, która to wieńczy, jest ostatnia w kolejce gdańskich twórców, zajmujących się teatrem tańca. Oboje proponują utwory Strawińskiego - połączenie "Historii żołnierza" ze "Świętem wiosny". Moim zdaniem Bałtycki Teatr Tańca dojrzał do tego, aby się tego zadania podjąć. Wykorzystamy nagranie Gustavo Dudamela, który prowadzi orkiestrę arcyciekawie, z południowoamerykańską werwą. Historia, którą chcemy opowiedzieć, jest związana z Ameryką Południową. A "Święto wiosny" to już prawdziwy Mont Everest.

"La Traviatę" przygotowuje ekipa włoska - traktujemy ją jako coś lżejszego od tego, co ostatnio robimy - to utwór wychodzący naprzeciw upodobaniom melodramatycznym i ukłon w stronę tej części publiczności, która może nie przepada za naszymi cięższymi spektaklami. Reżyseruje ją Rosetta Cucchi, orkiestrę poprowadzi ceniony w świecie maestro Jan Latham-Kenig. Na pewno wystąpi Joanna Woś, najwybitniejsza polska Violetta.

Na tym propozycje Opery się jednak nie kończą.

W kwietniu będzie premiera łączona "Dymitr Szostakowicz" - ja wyreżyseruję kameralną operę, której jeszcze nikt na świecie nie robił, pt. "Skrzypce Rotszylda", na podstawie opowiadania Antona Czechowa, napisaną przez ucznia Szostakowicza Fleischmanna, którą Szostakowicz opracował i dokończył. Janusz Wiśniewski zrealizuje "Nos" Szostakowicza. W drugiej połowie maja zrobimy baletową premierę dla dzieci do muzyki Rossiniego, którą stworzy włoski choreograf, ale jego nazwiska jeszcze nie zdradzę. Na koniec czerwca zaś wyreżyseruję "Salome" Ryszarda Straussa. To już nasze trzecie podejście do tej opery i wierzę, że do trzech razy sztuka. To będzie dziwna "Salome", którą prawdopodobnie zaprezentujemy na Festiwalu w Szeged, na który po raz trzeci otrzymaliśmy zaproszenie.

Możemy liczyć na jakieś niespodzianki?

Tak, ale dopiero jesienią 2011 roku. Chcemy zrobić festiwal teatru tańca i zaprosić kilka uznanych zespołów teatru tańca - wtedy przyjechałby również Jiří Kylián z nową premierą, chciałbym, aby pojawiła się Ewa Wycichowska czy Jacek Łumiński. To ważne, by ludziom teatr tańca nie kojarzył się tylko i wyłącznie z amatorskimi występami jakiejś pary, która z trudem zbiera pieniądze na jeden rekwizyt. Dwie osoby na dywaniku, które chcą wykrzyczeć swój ból, to nie jest jeszcze teatr tańca. Oczywiście dzięki grupom offowym ma on wspaniałe zaplecze, ale teatr tańca, jak każdy teatr, wymaga pewnych środków, przestrzeni i zbudowania świata, który, niestety, kosztuje. Nie da się zrobić teatru w trzy dni, nawet z najbardziej uzdolnionymi ludźmi.

Zmiany w Operze Bałtyckiej:
Obowiązki zastępcy dyrektora Weissa od 1 października przejmie Danuta Grochowska.

- Jerzy Snakowski musi się dalej rozwijać w tym kierunku, do którego jest stworzony, czyli do popularyzacji opery. Będzie prowadził dalej cykl "Opera? Si!", którego ma być dwa razy więcej niż do tej pory. Nie chciał być dłużej urzędnikiem i na własną prośbę zmienia charakter pracy w Operze. Od 1 października moim zastępcą będzie Danuta Grochowska, która była kiedyś moją asystentką w Operze Narodowej, przez wiele lat była asystentką Mariusza Trelińskiego, a ostatnio pracowała z Krzysztofem Warlikowskim jako koordynatorka pracy artystycznej w Nowym Teatrze w Warszawie. Powołaliśmy także specjalistkę ds. promocji Opery - Olimpię Schneider - tłumaczy Marek Weiss.

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 61)

zgłoś do moderacji opinię 2000419 2010-09-02 13:38

"Na pierwszy rzut połączenie twórczości Wojciecha Misiury i Izadory Weiss w jednym spektaklu może zaskakiwać, ale dla formuły teatru tańca to dobrze. "
...
...
...
Co w Tym dobrego...?

popieram opinię 17/nie zgadzam się 7

zgłoś do moderacji opinię 2001301 2010-09-02 18:31 dawno nie widzieliśmy Misiury . Cieszymy się

popieram opinię 9/nie zgadzam się 9
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2001539 2010-09-02 20:51 tradycja (1)

Tradycyjnie już Pan Dyrektor zatrudnia kogoś znajomego lub z rodziny na wysokie stanowisko w operze.. nie dziwi mnie fakt ze byla wiele lat jego asystentką ... pewnie już tam została zatrudniona po znajomości...albo ona naszego Pana Marka promowała ... kpina

zenon

popieram opinię 21/nie zgadzam się 6

zgłoś do moderacji opinię 2004320 2010-09-03 21:01

Trudno, żeby dyrektor dużej instytucji (a małej nawet też) brał sobie na zastępce kogoś obcego z konkursu. Bezsensowny zarzut!

dyrektor

popieram opinię 3/nie zgadzam się 6
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2001747 2010-09-02 21:45 Dyrektorzy z importu (7)

Piękny jest tekst i słowa Pana Dyrektora, ale na tym tylko się kończy. Ten Prywatny folwark Panów Dyrektorów Weissa i Florencja to ekipa wzajemnie wspierających się kolegów skutecznie dbających o własne rodzinne interesy i swoich kolegów i koleżanek. "Piękne" opowieści, a rzeczywistość, to dwa bieguny. Artyści - soliści występujący w tym teatrze są przeciętni,bo to jest wygodne i bezpieczne. Kreowanie słabiutkich przedstawień na duże wydarzenia jest kpiną.
W naszej ojczyźnie wiadomo rodzina jest najważniejsza! I taka jeszcze drobnostka dotycząca wybitnych artystów pomorskich. Ich w waszym rodzinnym teatrze nie ma, a szkoda. Gdańsk od wielu lat jest pustynią kultury wysokiej i dzięki tym Panom nadal pozostanie. Panie Weiss! Bajeczki opowiadać można dzieciom i z ogromną elokwencją też. Brawo

marek

popieram opinię 21/nie zgadzam się 8
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2002429 2010-09-03 09:39 (4)

Każdy ma prawo do wlasnych ocen. Ja też mam pewne zastrzeżenia do obecnego kierownictwa opery, ale
1. Nie mogę się zgodzić na utyskiwania na poziom muzyczny opery. Jak na obecne możliwości przedstawienia są prowadzone wzorowo. (Piszę "jak na obecne możliwości" bo marzy mi się np. jakaś scena zbiorowa z chórem 200-osobowym, żeby to brzmialo potężnie! Niestety opery na to nie stać. Jednak trzeba przyznać, że maestro dma, by orkiestra nie zagłuszała śpiewaków, a dawniej z tym bywało różnie.)
2. Ciekawy jest dobór repretuaru (aczkolwiek brakuje mi muzyki polskiej - mam tu garść propozycji od Hagit Szymanowskiego do Casanowy Różyckiego). W każdym razie dyrekcja dba by były i evergreeny - jak choćby zapowiadana "Trawiata" i opery rzadziej wystawiane, ale przecież piękne - jak "Makbet".
3. Z pewnym sceptycyzmem obserwuję poczynania baletu (aczkolwiek np. I akt "Dziadka do orzechów" podobał mi się. Niestety choreografowi nie starczyło już pomysłów na akt II, a walc kwiatów może trafić do encyklopedii jako itlustracja hasla "impotencja twórcza".) Nie jestem przeciwnikiem nowoczesności, ale uważam, że - nawet tańcząc najdziwniejsze układy - artyści powinni mieć przygotowanie klasyczne. Tu tego brakuje i czasami to widać.
4. Generalnie jestem przeciwny "współczesnej interpretacji" dawnych dzieł. Opera to także widowisko, w którym kostiumy z epoki, dopracowane dekoracje itp. tworza nastrój. resztą nie tylko o nastrój chodzi. Jeśli jak mowi pan dyrektor - Malkolm nawołuje do budowy autostrad - to taki "Makbet" jest przestępstwem przeciw prawu autorskiemu.
Podsumowując - niektóre rzeczy w dzialalności dyrektora Weissa podobają mi się, inne nie. Natomiast podoba mi się, że opowiada "Bajeczki". Poprzedni dyrektor, pan Perucki zrobił wiele wspaniałych przedstawień, ale holdował maksymie "siedź w kącie - znajda cię" i co? I nie znaleźli...
A nasza operę oceniam na całkiem przyzwoitą czwórkę.

Michał Wodziński

popieram opinię 2/nie zgadzam się 5
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2002855 2010-09-03 11:32 panie Michale (2)

pięknie Pan napisał, ale pomylić Operę z Filharmonią to wpadka nie do wybaczenia ;)

popieram opinię 5/nie zgadzam się 1
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2002873 2010-09-03 11:39 (1)

pan pomylił nazwiska a nie instytucje...

k

popieram opinię 0/nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 2003306 2010-09-03 13:44 te dwa nazwiska…

…te konkretne dwa nazwiska są wyjątkowo mocno związane z instytucjami, którymi rządzą, bądź rządziły. myślę, że to błąd mniej więcej taki, jak nazywanie budynku przy alei Zwycięstwa 15 filharmonią. słyszę tę pomyłkę od lat ;)

popieram opinię 4/nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 2004664 2010-09-04 00:08 Lepszy Casanova w garści?

Szanowny Panie,
Co to są "dopracowane dekoracje"? , dlaczego potomków Verdiego nie pozwie Pan z tytułu naruszenia praw autorskich Shakespeare'a?, na czym polega wg Pana współczesna interpretacja dawnych dzieł? Czy "wspólczesny" kostium to juz współczesna interpretacja? Czy da się wogóle interpretować cokolwiek "niewspółcześnie"? Czy też teatr operowy ma byc na poziomie rekonstrukcji bitwy pod Grunwaldem?

Kajetan Wacław Piękuszycki

popieram opinię 1/nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 2004670 2010-09-04 00:14 Artystów pomorskich nie ma bo pomarli?

Bogumił Skręt

popieram opinię 0/nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 2179084 2010-11-19 23:55 i artyści z importu

pani Rosetta Cucchi jest pianistką z Pesaro, skąd ten awans na reżysera?????? Jan Latham-Koenig może i wspaniały ale wyleciał z hukiem z pewnego ważnego teatru w Italii za ignorancje i bufonadę.... ma tam już zakaz wstępu, a gdzie dyryguje i czym na świecie można zobaczyć na portalu operabase http://www.operabase.com/listart.cgi?lang=pl&name=jan+latham+koenig&loose=E&acts=+Kalendarz+ Vittorio Vitelli - niepierwszy garnitur śpiewaków włoskich no ale gdzieś musi być gwiazdą, jak widać od kilku lat jest kochany w Polsce za ciężkie pieniądze...... najpierw w Poznaniu, teraz w Gdańsku, zaraz pewnie sprowadzi tu też swoja żonę, sopran....
jeśli chodzi o Danutę - to chyba jest raczej dobrym fachowcem..... bawi się przeciez także w bycie agentem... podtrzymuję BRAWO moich przedmówców

Katarzyna

popieram opinię 0/nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 2001932 2010-09-02 22:59 Szkoda, że pan Jerzy odchodzi

kula

popieram opinię 21/nie zgadzam się 7
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2001963 2010-09-02 23:11 (3)

A moje pytanie brzmi. Kiedy nastąpi zmiana kierownictwa w operze ??

meloman

popieram opinię 26/nie zgadzam się 9
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2004680 2010-09-04 00:25 (2)

Częściowa juz nastąpiła

popieram opinię 0/nie zgadzam się 1
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2005727 2010-09-04 19:23 (1)

Chodziło mi bardziej o Pana Dyrektora i Panią Dyrektor.Tak czystym przypadkim o tym samym nazwisku.I Pana od batuty, kótry czasami przeklina na spektaklach.

meloman

popieram opinię 7/nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 2006562 2010-09-05 12:22

I dobrze!!! Przeklina kutry (ortografia drogi melomanie!) bo bezprawnie wypływają na wody Bałtyku aby łowić dorsza!

Leszcz

popieram opinię 1/nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 2002382 2010-09-03 09:18 do melomana

Trzeba zapytać Marszałka :)

qwer

popieram opinię 14/nie zgadzam się 8
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2004492 2010-09-03 22:32 POB wznawia działalność (10)

czyli Państwowa Opera Beztalencia znowu otwiera podwoje i zaprasza na, delikatnie mówiąc, mierne przedstawienia rodzinnego tandemu Isadora-Marek Weiss. "ja wyreżyseruję kameralną operę, której jeszcze nikt na świecie nie robił" - czyli znów 90% repertuaru w rękach nieutalentowanego Pana Dyrektora i jeszcze jego mistrzyni tańca - żony. Czekają nas kolejne zboczone "opery" i "balety", aż strach pomysleć - jaka będzie Salome? Znowu będą nam mydlić oczy o ascetycznch i pełnych wdzięku środkach wyrazu, tłumacząc liche scenografie, kostiumy z lumpeksu i zatrudnianie dennych śpiewaków. Lubię nowoczesność na scenie, ale mam dość niewyżytych wizji pana Marka, doszukiwania się erotyzmów w najpiękniejszych dziełach i bezmózgiego psucia przez uwspółcześnianie na siłę - ot choćby - w Czarodziejskim Flecie. Dość robienia z publicznej instytucji swojego prywatnego teatrzyku. Dość wygibasów Isadory okrzykiwanych zapewne przez ich klakierów jako wybitne układy choreograficzne. Gdzie jest prawdziwa sztuka, gdzie prawdziwa Opera przez duże O? Tylko w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu? Dlaczego muszę jeździć na drugi koniec Polski w poszukiwaniu prawdziwych artystycznych emocji? Do naszej Opery chodziłem kiedyś regularnie co kilka tygodni. Teraz jestem zniechęcony każdą premierą, zapowiedzią i recenzją. Staram się unikać tego miejsca mniej więcej od początku 2008r. czyli rozpoczęcia dyktatury Weissów. Wywalić na zbity pysk!

m

popieram opinię 25/nie zgadzam się 6
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2004522 2010-09-03 22:43 (2)

Szanowny "m",

Bardzo proszę o wyjaśnienie co masz na myśli pisząc "uwspółcześnianie"? Nie rozumiem krytycznego tonu w jakim wypowiadasz to słowo. Wyjaśnij mi proszę, nic z tego nie rozumiem. Uwspółcześnianie... Hmmm. Ciekawe!

Dyapanazy

popieram opinię 2/nie zgadzam się 3
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2005977 2010-09-04 22:01 (1)

uwspółcześnianie, w mojej wypowiedzi o zabarwieniu krytycznym - ma znaczyć tyle co nieudolne przerabianie dzieł o charakterze klasycznym na współczesne, bez ładu i składu, co mistrzowsko opanował pan W.

przemilczę fakt, iż kłania się tu odrobina znajomości polskiego i czytania ze zrozumieniem

m

popieram opinię 1/nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 2006112 2010-09-04 23:35

"m",
Dzięki za wyjaśnienie! obiecuje, że będę pracował nad swoim ojczystym językiem, nadrobię tez zaległości w czytaniu ze zrozumieniem.
Jeszcze jedna prośba - co miałeś na mysli pisząc o dziełach o "charakterze klasycznym"? Tzn, że w operze wystawiane są dzieła współczesne odnoszące się swoją teamtyką lub formalnie podobne do sztuk antycznych?

Nibek

popieram opinię 0/nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 2004607 2010-09-03 23:39 Popieram

Wywalić - lub wywieźć na taczkach - totalna ignoracja dla trójmieskiej publiczności ale to chyba urząd marszałkowski na to patrzy przychylnie i nawet daje nagrody dla zarządców "Prywatnej Opery Bałtyckiej" - ŻAŁOSNE

mieszkanka Gdańska

popieram opinię 6/nie zgadzam się 3
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2004674 2010-09-04 00:20 (5)

Wow! A gdzie jeździsz na ten drugi koniec Polski? Do Częstochowy?

T

popieram opinię 1/nie zgadzam się 2
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2005980 2010-09-04 22:02 (4)

na superwidowiska operowe do Wrocławia

następny 'obyty' meloman

m

popieram opinię 0/nie zgadzam się 1
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2006104 2010-09-04 23:28 (3)

m, niezły z Ciebie "meloman" skoro jarają Cię wroclawskie superwidowiska. GRATULUJĘ!!!

popieram opinię 0/nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 2006569 2010-09-05 12:24 hehe

popieram opinię 0/nie zgadzam się 0
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2006954 2010-09-05 16:17 (1)

traktuje je jako odskocznie od przerazajaco dennych spektakli POB

poza tym odwiedzam wiele innych teatrow, nie tylko operowych. Pewnie w swoim ciekawym i dluzszym od mojego zyciu nie odwiedziles tyle teatrow co ja w przeciagu ostatnich 6 lat

m

popieram opinię 1/nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 2007120 2010-09-05 17:43 hoho

A na czym polegają te odiedziny Szanownego Pana? Inspekcja sanitarna?

paprykarz

popieram opinię 0/nie zgadzam się 1
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2004721 2010-09-04 03:00 Pani Dyrektor (2)

Pani Danuta Grochowska to jedna z najwybitniejszych w Polsce specjalistek od spraw teatru dramatycznego i opery.Wspolpracowala z najwybitniejszymi reżyserami,dyrygentami i agencjami na swiecie i w Polsce.Jest znakomitym nowoczesnym managerem.Zajmowala sie wczesnej min,Opera Narodowa ,Teatrem Krzysztofa Warlikowskiego,Konkursem Moniuszkowskim etc. Szkoliła sie rowniez w Columbia Artist Mannagement w Nowym Jorku .Takich specjalistów wysokiej klasy nam tu potrzeba w Gdansku.

Pawel Starski

popieram opinię 13/nie zgadzam się 21

zgłoś do moderacji opinię 2005986 2010-09-04 22:04

pod warunkiem, że się wykopie Weissa

już on jej nie da zabłysnąć, bo nie daj Bóg okaże się lepsza od jego wszechstronnie wybitnej Isadory

m

popieram opinię 8/nie zgadzam się 3

zgłoś do moderacji opinię 2145863 2010-11-06 10:09 phi, chyba weiss sam to napisales... a to dobre:)

popieram opinię 0/nie zgadzam się 1
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2005146 2010-09-04 11:57 (5)

Wczoraj do rak trafil mi sie nowy program Opery Baltyckiej. Wszytko nowoczesne, niby to modne, a dla mnie demode. Nie chodze do Opery juz wogle , nie uwazam jej za dobry teatr napewno. Pani Mistrzyni tanca wrecz nienawidzi baletu klasycznego a ja go uwielbiam , jej propozycje sa nie dla mnie, zwyklego zjadacza chleba, bo kocham balet w takiej postaci jakim byl przed objeciem dyrektorowania obecnej wladzy. Chcialam sie wybrac na Oniegina ale niestety wole wydac wiecej kasy i zobaczyc to w normalnym wydaniu. Ja rozumiem ze za moda trzeba nadazac ale nie slepo. W programie pisze sie ze: " Wojciech Misiuro byl prekursorem radykalnego zerwania z powszechnie panujaca dyktatura estetyki baletu klasycznego i tworca, kroty pozwolil odnalezc sie tancerzom w rzecywistosci teatralnej, gdzie prawda emocji jest wazniejsza do wycwiczonego kanonu figur."Isadora Weiss mimo gruntownego wyksztalcenia klasycznego, bedac w zdecydowanej opozycji do tradycyjnego baletu, przeszla metarmofoze jako stazystka mistrza mistrzow czyli Jiriego Kyliana i stworzyla swoj odrebny jezyk choreograficzny, ktory pozwolil w teatrze tanca przywrocic to, co w nim zostalo ostatnio zaniedbane a jest przeciez najwazniejsze - czyli taniec wlasnie"Pan Misiuro gdyby byl wybitnym tancerzem to nie zniknalby tak szybko jak sie pojawil, a dzis na sile stara sie go znow wyciagac na scene i wmawiac ludziom ze byl prekursorem tanca. Niestety ten pan nie jest ani Matsem Ekiem ani Nacho Duato, ktorych swiat takze okrzyknal reformatorami ale oni w przeciwienstwie do Pana Misiuro jaki i szanownej Pani Mistrzyni nie bluzgaja na balet klasyczny.Poza tym za dobrych czasow Opery dzialal zespol taneczny dla dzieci, dzis nic z tego nie pzostalo, ani edukacji ani przyjemnosci z bycia w Operze. I Gdansk chce byc stolica kulturalna Europy? Eh, szkoda ze Opera Baltycka przestala byc atrakcyjna.

meloman

popieram opinię 18/nie zgadzam się 4

zgłoś do moderacji opinię 2005447 2010-09-04 14:52 o kurcze...

popieram opinię 0/nie zgadzam się 0
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2006057 2010-09-04 22:47 (3)

akurat jeśli chodzi o Misiuro to faktycznie był on jedną z pierwszych osób w naszym kraju które zaczęły tworzyć teatr tańca. nie można mu odmówić zasług i wcale nie pojawił się na chwilę i zniknął, proszę prześledzić historię tańca współczesnego w Polsce, a szczególnie historię trójmiejskiego tańca. Misiuro nigdy nie bluzgał na taniec klasyczny, po prostu uważał że to zamknięta i skostniała estetyka. tylko ci którzy nie boją się zmian idą do przodu:D

autor

popieram opinię 1/nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 2006099 2010-09-04 23:20

Misiuro jest po prostu świetny! Artysta z jajami. Nie rozumiem tych dyskusji o skostniałym, bądź nie balecie. Facet robi swój własny teatr i ma do tego prawo. Czy przy okazji koncertu np. Tomasza Stańko ktoś podejmuje dyskusje na temat skostniałości Mozarta czy Czajkowskiego?? Ludzie, co wy wygadujecie???? Brak mi słów... To poziom radia M..ja, PROWINCJA moi mili!!! Wybaczcie, ale zaraz dostanę szału! Sązicie, ze teatr operowy powinien byc skansenem, rupieciarnią, badziewiem, operetka w najgorszym wydaniu????

Świętopełek

popieram opinię 0/nie zgadzam się 4
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 2006317 2010-09-05 10:00 Ooo ! (1)

Słyszałeś o Konradzie Drzewieckim (1926-2007), twórcy Polskiego Teatru Tańca ?

Taniec współczesny w Gdańsku najlepszy był w drugiej połowie lat 60 i w latach 70-tych. To, co zaproponował p. Misiuro, to było POZOWANIE, a nie taniec.

To, że coś się lubi, nie znaczy, że jest się dobrym w tej dziedzinie !

P.S.
Żeby biegać, trzeba najpierw chodzić.

Rrr

popieram opinię 3/nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 2006331 2010-09-05 10:12

Dlaczego uwziął sie Pan na Misiurę? Wydaje mi się, że to atak dla samego ataku... Conrad Drzewiecki niestety juz nie żyje... Zyje i tworzy natomiast Misiro, i tworzy wspaniały tatr tańca. basta!

popieram opinię 2/nie zgadzam się 3