Wiadomości

stat

Komiksowo, bajkowo i autochromowo - o wystawach w trójmiejskich muzeach

Kapryśna aura tegorocznego lata sprzyja spędzaniu czasu pod dachami wszelakich instytucji: kin, teatrów, muzeów, oper, filharmonii oraz galerii (niekoniecznie tych handlowych). Wakacje to sezon ogórkowy dla wielu placówek kulturalnych, ale jak się okazuje - nie dla muzeów. Na jaką wystawę warto wybrać się w Trójmieście? Poniżej nasze subiektywne zestawienie.



Wystawa z widokiem na morze w Gdyni

Odwiedzając Gdynię, warto zajrzeć do tamtejszego Muzeum Miasta Gdyni, gdzie z kolei fani designu, a także wszyscy ci, którym rzeczy użytkowe są bliskie, znajdą coś dla siebie, czyli wystawę Roundabout Baltic - wzornictwo z widokiem na morze. Podtytuł wystawy dookreśla jej charakter: "Wizualna opowieść o relacjach projektowania z naturą. Dania, Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Niemcy, Polska, Szwecja." Na ekspozycji prezentuje się wzornictwo z ośmiu krajów, które łączy Morze Bałtyckie.

Jak twierdzą sami organizatorzy - wystawa ta nie jest ani przeglądem, ani próbą naukowego ujęcia. To "wystawa opowieść", ułożona w sposób bardziej poetycki niż naukowy, osobisty i bardzo subiektywny. Ekspozycja podzielona została na kilka kategorii - wspólnych mianowników, które dają klucz do odczytania tak różnorodności, jak i podobieństw zaprojektowanych rzeczy. Opisy (czy raczej podpisy) przedmiotów w języku angielskim umieszczono na przezroczystych krążkach-podkładkach na podłodze, tak, aby nie rozpraszały zwiedzających.

Wśród eksponatów znalazły się piękne przedmioty codziennego użytku: dywany, wazy, stoliki, krzesła czy lampy. To, co je łączy to materiał, z jakiego zostały wykonane. W pamięci pozostaje szczególnie stół jesionowy Forest (Audrone Drungilaite) z Litwy, fotel-krzesło Deform z pianki i dzianiny (Milena Krais) z Niemiec, a także lampy Luminaire (Justyna Popławska) Polska/Dania - wyglądające jak muszle.




Komiksowa lekcja historii w Grodzisku

Kanikuła to może nie najlepszy czas na naukę, jednak warto zrobić wyjątek i wybrać się na lekcję historii do sopockiego Grodziska (oddziału Muzeum Archeologicznego w Gdańsku). Tam, zwłaszcza na miłośników komiksu, czeka ogromna gratka - wystawa "Historia Polski według komiksu". Ekspozycja została przygotowana jednak w taki sposób, by każdy - nawet laik, tak w dziedzinie komiksu, jak i historii - mógł ją swobodnie odczytać.

Całość zaprezentowana została na kilkunastu planszach ułożonych chronologicznie (od prehistorii do współczesności) oraz tematycznie. Co ważne, jest to nade wszystko lekka i dowcipna lekcja historii w pigułce, z przymrużeniem oka, choć jednocześnie zupełnie serio. Dowiemy się z niej wielu ciekawostek w formie anegdot, np. tego, że Hubal był potomkiem Zawiszy Czarnego, że znalezisko mamuta włochatego w Polsce odkryto w Krakowie w latach 60, że pierwsza syrenka posiadała męski tułów, a Władysław Łokietek mierzył 150 cm wzrostu, że czas oczekiwania na mieszkania wynosił 45 lat w niektórych województwach i dlaczego hejnał krakowski jest urywany... oraz wiele, wiele innych.

Nieco rozczarowuje bardzo prosta, skromna wręcz forma podania - całość zamyka się w jednej, małej salce, w której ustawiono stojaki z planszami. Brakuje na pewno samych komiksów, które można by przejrzeć. Jednak można znaleźć usprawiedliwienie dla takiej formy - plansza ekspozycji odpowiada planszy komiksu. Pozostaje jednak niedosyt.


3 x Park Oliwski: animacje, lalki, fotografia

Z kolei w Gdańsku, w jednym miejscu - w Parku Oliwskim, w dwóch oddziałach Muzeum Narodowego obejrzeć można aż trzy interesujące wystawy, korespondujące tematycznie ze sobą. Dwie z nich mają charakter familijny i dedykowane są całym rodzinom z dziećmi: "Dobranocka. Historia animacji" (Oddział Etnografii - Spichlerz Opacki) oraz "Od marionetek do robotów. Historia teatrów lalkowych w Gdańsku" (Oddział Sztuki Nowoczesnej - Pałac Opatów).

Od latarni magicznej do Katedry

Pierwsza wystawa zasługuje na uwagę głównie ze względu na swą wielowymiarowość. Zobaczymy na niej eksponaty zarówno w tradycyjnych muzealnych gablotach (w jednej z nich np. latarnię magiczną z 1866 roku, w innych figurki postaci z seriali animowanych tj. "Miś Uszatek""Mały pingwin Pik Pok"), a także projekty, scenopisy, małe ekrany z migawkami z bajek, tablice informacyjne (z historii animacji np. dotyczące filmu rysunkowego i lalkowego, oraz największych studiów filmowych łódzkiego Se-ma-fora i Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej), jak i multimedialne rozwiązania. W kąciku muzycznym posłuchamy muzyki z czołówek popularnych dobranocek, tj. "Zaczarowany ołówek" czy "Wilk i zając". Z kolei w dwóch ciemnych salkach obejrzymy bajki - albo w formie minikina na dużym ekranie, albo jako projekcję slajdów.

Zaś na specjalnie przygotowanych urządzeniach obrotowych (niby-fenakistiskopach, zabawkach optycznych, o których na wystawie też jest mowa) umieszczono obrazki, które kręcąc, wprawia się w ruch i stwarza animację. Na ekspozycji znajdziemy również inne ciekawostki: magiczną książeczkę - flipbook - samemu można nią poruszać, a także zobaczymy migawki z pierwszego na świecie filmu animowanego pt. "Apel zapałek" z 1899 roku.

Udana jest ponadto estetyka wystawy, utrzymana w pastelowej tonacji oraz jej rozkład - seria "Czy wiesz, że..." umieszczona została na bocznej ścianie, prezentując ciekawostki w krótkiej formie na kolorowych krążkach, nie odwracając uwagi od sedna sprawy. Sporo miejsca poświęcono ponadto Waltowi Disneyowi. Dowiemy się np., że słynna Myszka Miki pojawiła się na ekranie w 1928 roku.

Ukazano równocześnie historię polskiej animacji (nie tylko dziecięcej) w pigułce: mowa jest o pierwszej polskiej produkcji tego typu, autorstwa Zenona Wasilewskiego, pt. "Za króla Krakusa" z 1947 roku, przedwojennej awangardzie: StarewiczuThemersonach, a także stworzono kącik dla dorosłych, gdzie prezentowana jest "Katedra" Tomasza Bagińskiego, oraz twórczość Zbigniewa Rybczyńskiego (jego Oscarowe "Tango"), Juliana Antoniszczaka "Antonisza" (pracującego w technice non-camera) oraz Piotra Dumały (technika animowania na płytach gipsowych).

Zobacz także: "Dobranocka" ciągle żywa. Tym razem na wystawie


Od łątek do lalek - od Łątek do Miniatury

Druga ze wspomnianych wystaw, "Od marionetek do robotów. Historia teatrów lalkowych w Gdańsku", powstała z pobudek rocznicowych - w tym roku Gdańsk świętuje bowiem 70-lecie teatru lalkowego. Wystawa pokrótce przedstawia losy gdańskiego Teatru Miniatura, jednego z najstarszych dziś teatrów lalkowych w Polsce. Przez te lata tworzyło tu wielu wybitnych i znanych artystów, m.in. Ali Bunsch, Alina i Jerzy Afanasjewowie, Piotr Tomaszuk czy Tadeusz Słobodzianek, i powstało mnóstwo spektakli, w których grały różnego rodzaju lalki: pacynki, jawajki, kukły i kukiełki, marionetki, lalki cieniowe, figurki, maski.

Część z nich - autentycznych świadków historii teatru polskiego - możemy zobaczyć (a nawet poczuć ich zapach) na tej wystawie, w kilku ciemnych, niemal teatralnych, okotarowanych na czarno salkach. Taka forma ekspozycji jest może zasadna, jednakże niestety archaiczna i nieco nużąca - panujący półmrok, wszechobecna czerń i duszna atmosfera (związana z zapachem archiwaliów, teatralnym kurzem i zamknięciem pomieszczeń kotarami) powodują, że przenosimy się w inny świat, ale nie mamy ochoty w nim zostać na dłużej.

Na wystawie poza wspaniałymi lalkami obejrzeć można również ich projekty - ciekawe może okazać się zderzenie konceptu z jego finalną realizacją, o czym przekonamy się, porównując szkice scenografów ze zdjęciami ze spektakli. Ponadto znalazły się tu również afisze, plakaty, programy teatralne, w tym afisz z 1947 roku do przedstawienia "O gwiazdce z nieba" Wileńskiego Teatru Łątek, którego występ zainicjował historię gdańskiego teatru lalkowego. Łątka to najstarsza polska nazwa na lalkę teatralną, marionetkę, kukiełkę - termin z XV w. Określenie "lalka" pojawiło się dużo później.

Przegląd kończy nagradzany na festiwalach spektakl "Krzyżacy" z figurkami glinianymi zaprojektowanymi przez Mirka Kaczmarka (nie można jednak pominąć całej warstwy wizualnej tego spektaklu: przestrzeni scenicznej i wideo, itd.).

Szkoda, że nie zaprezentowano fragmentów nagrań wideo z najnowszych spektakli i że nie znalazły się bardziej współczesne środki na pokazanie ich bogactwa, choć oczywiście można założyć, że akurat te widowiska są odbiorcom znane i dostępne - można je wciąż oglądać w Miniaturze.


Triumf koloru - triumf sztuki

Rocznicową wystawą jest także "Autochrom - triumf koloru. W 110. rocznicę wynalazku fotografii kolorowej"Oddziale Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku. Autochrom został opatentowany w 1903 roku przez słynnych braci Lumière. Technika ta polegała na tym, że szklana płytka pokrywana była kolorem, uzyskanym po naniesieniu na warstwę srebra trzech pigmentów: czerwono-pomarańczowego, zielonego i niebiesko-filetowego, połączonych ze sobą... skrobią ziemniaczaną. Wystawa prezentuje dzieła zarówno autorów nieznanych (w większej mierze), jak i cenionych fotografów.

Ekspozycja została rozmieszczona w kilku salach. W dwóch, na równoległych ścianach, znalazły się fotografie, a lista obiektów umieszczona została na osobnych kartach, by nie rozpraszać widza (choć śledzenie zdjęć ze ściągą w ręce może być nieco kłopotliwe). W tych dwóch pomieszczeniach oraz w przedsionku na ścianach pojawiły się cytaty oraz kilka informacji historycznych, a także parę gablot z unikalnymi sprzętami - stereoskopem, diaskopem, latarnią magiczną. W trzeciej salce prezentowany jest materiał wideo, ale największe wrażenie robi ciemna sala, która przywodzi na myśl pracę w ciemni. W tym miejscu zostały ukryte fotografie, o bardzo czułym charakterze, które nie mogą być eksponowane w silnym świetle, gdyż uległyby zniszczeniu. Zdjęcia oglądamy więc podświetlając je sobie po kolei guziczkami, jakbyśmy włączali lampki.

Uderza malarski styl tych fotografii, ich piękno, nasycenie barwą. Jednocześnie odnieść można wrażenie, że w tych pejzażach, portretach, scenkach rodzajowych ukrywa się coś więcej niż w dzisiejszej rodzajowej fotografii - one są po prostu dziełami sztuki.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (15)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

24

sierpnia

Jazz Jam Session Sopot, Smak Morza

24

sierpnia

Monika Graczyk - malarstwo Gdańsk, Glaza Expo Design

25

sierpnia

60. Międzynarodowy Festiwal... Gdańsk, Katedra Oliwska

Rozrywka

Za nami coraz lepszy Jarmark św. Dominika
Za nami coraz lepszy Jarmark św. Dominika

Kulinaria

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: koncerty, festiwale i zabawa w plenerze
Planuj tydzień: pomysły na koniec wakacji