Wiadomości

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł

Jezioro łabędzie, balet z przerwami na oklaski

Zobacz fragmenty pierwszego aktu baletu "Jezioro łabędzie" w wykonaniu Moscow City Ballet.


Moscow City Ballet to jeden z zespołów sławiących na całym świecie dobre imię rosyjskiego baletu. Czy jednak co roku prezentowane gościnnie na Święta Bożego Narodzenia w Teatrze Muzycznym spektakle tak bardzo różnią się od pokazów np. tańca irlandzkiego, goszczących w Trójmieście w innych porach roku?



Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Trójmiasta w mocnym składzie, z Talgatem Kozhabayevem (w powietrzu) w roli głównej.
Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Trójmiasta w mocnym składzie, z Talgatem Kozhabayevem (w powietrzu) w roli głównej. fot.. Monika Goldszmidt / trojmiasto.pl
Pierwszy z czterech tegorocznych pokazów "Jeziora łabędziego" w Teatrze Muzycznym w Gdyni najlepiej zatańczył Khant Nadyrbek w partii Bennego, przyjaciela Księcia Zygfryda.
Pierwszy z czterech tegorocznych pokazów "Jeziora łabędziego" w Teatrze Muzycznym w Gdyni najlepiej zatańczył Khant Nadyrbek w partii Bennego, przyjaciela Księcia Zygfryda. fot, Monika Goldszmidt
Przedświąteczne pokazy baletu rosyjskiego spod znaku Moscow City Ballet w ostatnich latach stały się stałym elementem tanecznego krajobrazu Trójmiasta. Co więcej, niezmiennie cieszą się one ogromnym powodzeniem, a bilety na spektakle rosyjskiego baletu rozchodzą się na długo przed przyjazdem tancerzy z grupy stworzonej przez Viktora Smirnova-Golovanova. Skąd bierze się fenomen klasycznego baletu, którego od pewnego czasu próżno szukać w Trójmieście poza gdańską Szkołą Baletową?

Rosyjscy tancerze z Moscow City Ballet od lat przywożą do Polski dwa najsłynniejsze tytuły - "Jezioro łabędzie" i "Dziadka do orzechów" (oba do muzyki Piotra Czajkowskiego), chociaż w repertuarze mają niemal wszystkie baletowe "standardy", włącznie ze "Śpiącą królewną", "Romeo i Julią" i "Kopciuszkiem".

"Jezioro łabędzie" to nie tylko najsłynniejszy, ale w moim odczuciu też najpiękniejszy balet Czajkowskiego. Znajdziemy w nim nie tylko wzruszającą opowieść o miłości (co w balecie nie jest specjalnie oryginalne), ale też cudowne sceny zbiorowe, w tym porównywalny popularnością chyba tylko do słynnej operowej "Arii Torreadora" z "Carmen", Taniec Łabędzi i piękny, charakterystyczny "Pas de quatre", wykonywany, jak nazwa wskazuje, przez cztery łabędzice. Wspaniałych momentów w "Jeziorze łabędzim" jest całe mnóstwo stąd niesłabnąca popularność tego baletu na całym świecie.

Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Gdyni w naprawdę silnym składzie, w którym tańczył już w tym roku w wielu zakątkach świata, od Wielkiej Brytanii po Tajwan. W pierwszym gdyńskim pokazie trudno jednak było zachwycić się formą tancerzy, którzy, z nielicznymi wyjątkami, wypadli ledwie poprawnie.

Zawiódł najbardziej doświadczony, a w pierwszym gdyńskim występie niepewny zwłaszcza w skokach - Talgat Kozhabayev, tańczący partię Księcia Zygfryda. Dobra technicznie (szczególnie w piruetach i fouetté) była najważniejsza w tym balecie Lilia Oryekhova, czyli Odetta (biały łabędź) i Odylia (czarny łabędź), jednak tancerce zdarzało się wyraźnie spóźnić krok w stosunku do muzyki. Pod tym względem najsłabiej wypadła "dworska" część pierwszego aktu. Całość ratował najlepiej dysponowany Khant Nadyrbek (Benno).

Po niezbyt udanym początku przyszedł moment najlepszy - corps de ballet złożone z kilkunastu zwiewnych białych łabędzi wyglądało niezwykle efektownie, tak samo jak figury choreograficzne do "Walca łabędzi". W scenach "nad jeziorem" rosyjscy tancerze prezentowali się znacznie lepiej niż w czasie dworskich popisów. Można było wtedy ulec ułudzie, że oglądamy piękny, zjawiskowy balet.

Chociaż tancerze nie dali zapomnieć, że oprócz pięknego klasycznego tańca ich występ ma znamiona zwykłego show. Wstrzymywanie muzyki by spokojnie, niekiedy kilkakrotnie ukłonić się po każdym niemal tańcu, nie przypadło gdyńskiej publiczności do gustu. Dlatego często kłaniający się tancerze mogli liczyć przeważnie na dość chłodne oklaski. Stąd również stonowany aplauz po spektaklu i wymuszona przez rosyjskich tancerzy niepełna owacja na stojąco.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że "Jezioro łabędzie" Moscow City Ballet zamiast ukazania piękna klasycznego baletu eksponuje przede wszystkim efektowne popisy tancerzy i brawurowe, dopracowane technicznie figury baletowe. Gubi się gdzieś w tym duch teatru, a zaczyna niemal sportowy popis. Choć, z drugiej strony, widząc tancerki na puentach albo czysto wykonane 32 fouetté naprawdę żal, że klasyczny balet pojawia się w Trójmieście - dosłownie - tylko od święta.
Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 17)

Dodaj opinię

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Kalendarz kulturalny

kalendarz

Najczęściej czytane

Najczęściej czytane