kalendarz

maj»
PnWtSrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 

Najczęściej czytane

wiadomości kulturalne

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Jezioro łabędzie, balet z przerwami na oklaski

Zobacz fragmenty pierwszego aktu baletu "Jezioro łabędzie" w wykonaniu Moscow City Ballet.


Moscow City Ballet to jeden z zespołów sławiących na całym świecie dobre imię rosyjskiego baletu. Czy jednak co roku prezentowane gościnnie na Święta Bożego Narodzenia w Teatrze Muzycznym spektakle tak bardzo różnią się od pokazów np. tańca irlandzkiego, goszczących w Trójmieście w innych porach roku?



Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Trójmiasta w mocnym składzie, z Talgatem Kozhabayevem (w powietrzu) w roli głównej.

fot.. Monika Goldszmidt / trojmiasto.pl

Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Trójmiasta w mocnym składzie, z Talgatem Kozhabayevem (w powietrzu) w roli głównej.

Pierwszy z czterech tegorocznych pokazów "Jeziora łabędziego" w Teatrze Muzycznym w Gdyni najlepiej zatańczył Khant Nadyrbek w partii Bennego, przyjaciela Księcia Zygfryda.

fot, Monika Goldszmidt

Pierwszy z czterech tegorocznych pokazów "Jeziora łabędziego" w Teatrze Muzycznym w Gdyni najlepiej zatańczył Khant Nadyrbek w partii Bennego, przyjaciela Księcia Zygfryda.

Przedświąteczne pokazy baletu rosyjskiego spod znaku Moscow City Ballet w ostatnich latach stały się stałym elementem tanecznego krajobrazu Trójmiasta. Co więcej, niezmiennie cieszą się one ogromnym powodzeniem, a bilety na spektakle rosyjskiego baletu rozchodzą się na długo przed przyjazdem tancerzy z grupy stworzonej przez Viktora Smirnova-Golovanova. Skąd bierze się fenomen klasycznego baletu, którego od pewnego czasu próżno szukać w Trójmieście poza gdańską Szkołą Baletową?

Rosyjscy tancerze z Moscow City Ballet od lat przywożą do Polski dwa najsłynniejsze tytuły - "Jezioro łabędzie" i "Dziadka do orzechów" (oba do muzyki Piotra Czajkowskiego), chociaż w repertuarze mają niemal wszystkie baletowe "standardy", włącznie ze "Śpiącą królewną", "Romeo i Julią" i "Kopciuszkiem".

"Jezioro łabędzie" to nie tylko najsłynniejszy, ale w moim odczuciu też najpiękniejszy balet Czajkowskiego. Znajdziemy w nim nie tylko wzruszającą opowieść o miłości (co w balecie nie jest specjalnie oryginalne), ale też cudowne sceny zbiorowe, w tym porównywalny popularnością chyba tylko do słynnej operowej "Arii Torreadora" z "Carmen", Taniec Łabędzi i piękny, charakterystyczny "Pas de quatre", wykonywany, jak nazwa wskazuje, przez cztery łabędzice. Wspaniałych momentów w "Jeziorze łabędzim" jest całe mnóstwo stąd niesłabnąca popularność tego baletu na całym świecie.

Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Gdyni w naprawdę silnym składzie, w którym tańczył już w tym roku w wielu zakątkach świata, od Wielkiej Brytanii po Tajwan. W pierwszym gdyńskim pokazie trudno jednak było zachwycić się formą tancerzy, którzy, z nielicznymi wyjątkami, wypadli ledwie poprawnie.

Zawiódł najbardziej doświadczony, a w pierwszym gdyńskim występie niepewny zwłaszcza w skokach - Talgat Kozhabayev, tańczący partię Księcia Zygfryda. Dobra technicznie (szczególnie w piruetach i fouetté) była najważniejsza w tym balecie Lilia Oryekhova, czyli Odetta (biały łabędź) i Odylia (czarny łabędź), jednak tancerce zdarzało się wyraźnie spóźnić krok w stosunku do muzyki. Pod tym względem najsłabiej wypadła "dworska" część pierwszego aktu. Całość ratował najlepiej dysponowany Khant Nadyrbek (Benno).

Po niezbyt udanym początku przyszedł moment najlepszy - corps de ballet złożone z kilkunastu zwiewnych białych łabędzi wyglądało niezwykle efektownie, tak samo jak figury choreograficzne do "Walca łabędzi". W scenach "nad jeziorem" rosyjscy tancerze prezentowali się znacznie lepiej niż w czasie dworskich popisów. Można było wtedy ulec ułudzie, że oglądamy piękny, zjawiskowy balet.

Chociaż tancerze nie dali zapomnieć, że oprócz pięknego klasycznego tańca ich występ ma znamiona zwykłego show. Wstrzymywanie muzyki by spokojnie, niekiedy kilkakrotnie ukłonić się po każdym niemal tańcu, nie przypadło gdyńskiej publiczności do gustu. Dlatego często kłaniający się tancerze mogli liczyć przeważnie na dość chłodne oklaski. Stąd również stonowany aplauz po spektaklu i wymuszona przez rosyjskich tancerzy niepełna owacja na stojąco.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że "Jezioro łabędzie" Moscow City Ballet zamiast ukazania piękna klasycznego baletu eksponuje przede wszystkim efektowne popisy tancerzy i brawurowe, dopracowane technicznie figury baletowe. Gubi się gdzieś w tym duch teatru, a zaczyna niemal sportowy popis. Choć, z drugiej strony, widząc tancerki na puentach albo czysto wykonane 32 fouetté naprawdę żal, że klasyczny balet pojawia się w Trójmieście - dosłownie - tylko od święta.

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 17)

zgłoś do moderacji opinię 4081867 2011-12-20 01:02 Tańcowali ładnie w naszej kochanej Gdyni ale balet mongolski jest wg mnie lepszy

popieram opinię 5 / nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 4081868 2011-12-20 01:22 tego baletu (poza filmikiem)

w tym roku nie widziałam, ale w pełni zgadzam się z najważniejszą myślą tekstu - nie ma w Trójmieście klasycznego baletu.

Wszyscy wiemy, kto go z Gdańska wyrugował. A przecież są w zespole POB tancerki i tancerze, które potrafią tańczyć klasycznie. Oddajcie nam balet!!! Niech dziwotwór Izadory sobie spokojnie egzystuje, ale pozwólcie raz na jakiś czas zobaczyć prawdziwy, klasyczny balet.

bardzo proszę

popieram opinię 41 / nie zgadzam się 0
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4081869 2011-12-20 08:01 Byłam i obejrzałam ale bez przesady!!! (1)

Myślałam że będą lepsi, widać było że czasami są nie synchronizowaniu, 3 tencerzy robiło wpadki, nie wspominając już o tym że przedstawienie zaczęło się z 40min opóźnieniem.
Z tańcem mam do czynienia od dziecka więc wiem czego oczekiwać po takich spektaklach.

Podsumowując, to nie byłam zachwycona i w niektórych momentach się zastanawiałam po co widownia klaszcze.
Zdecydowanie przepłaciłam za to co otrzymałam!!!

Asia

popieram opinię 17 / nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 4081870 2011-12-20 10:35 bo komus sie wydaje ze powinien klaskac

a drugi jak małpa też niedorozwój małpuje , czwarty i piąty sami nie wiedzą czy pownni już czy nie wiec klasną nie zaszkodzi, a jak 7 klaszcze już to i ósmy powinien , no a jak jakieś Panisko też zaczęło nooo to wszyscy muszą bo wypada sie znać!

znafca

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 4081871 2011-12-20 11:39 na bilecie napisano - "wejście na godzinę przed rozpoczęciem imprezy"

byłem o 16-ej i do 16:25 wejścia na salę były zamknięte. Bodaj o 16:35 poinformowano, że "ze względów technicznych spektakl rozpocznie się z półgodzinnym opóźnieniem". A cóż to za techniczne względy? Nie było orkiestry. Może kiedyś nie będzie tancerzy, bo wyświetlą po prostu film? Ale to powinno być zaznaczone na bilecie albo w info. Wentylacja beznadziejna, przed salą ukrop, na sali zaduch. Fotele zbyt male - mam 180 i trudno było się usadowić z nogami.

gdyn

popieram opinię 7 / nie zgadzam się 4

zgłoś do moderacji opinię 4081872 2011-12-20 12:00

Ogólnie popisy nie były najwyższych lotów, choć odtwórczyni roli Odetty zachwycała tańcem. Bardzo dobre popisy również wykonawców ról Benniego i Błazna.

Ale co mnie szczególnie rozczarowało, to fakt że praktycznie nie było w tej sztuce finału!
Tylko dzięki przeczytaniu libretta wiem jak sztuka miała się skończyć.... niestety zupełnie nie widziałem tego na scenie. Odetta padła (pewnie zemdlała, biedaczka), zrobiło się zamieszanie na scenie z dziko tańczącymi Łabędziami... i w sumie tyle. Przedstawienie nic mi nie powiedziało o losie Księcia czy Czarnoksiężnika, a że Odetta umarła też nie bardzo miałem podstawy myśleć.

Haplo

popieram opinię 4 / nie zgadzam się 1
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4081873 2011-12-20 12:16 nie czytałem libretta i szkoda (2)

nie każdy ma czas i możliwości. Czy nie lepiej byłoby, gdyby przez głośnik lektor po polsku komentował sceny? Skoro nie było orkiestry, to mogłyby być komentarze...

gdyn

popieram opinię 1 / nie zgadzam się 10
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4081874 2011-12-20 12:27 albo zamiast komentarzy fonicznych (1)

mogłyby być wyświetlane słowne .A tak klapa - nie wiadomo o co chodzi...

gdyn

popieram opinię 4 / nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 4081879 2011-12-20 13:43 co do cholery,

dlaczego Wam nie podobają się moje pomysły? Co za kraj - żaden dobry pomysł sie nie przebije...

gdyn

popieram opinię 3 / nie zgadzam się 4
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4081875 2011-12-20 12:30 100 lat temu to pewnie bilet kosztował tyle, że robotnik (1)

musiałby pracować kilka-kilkanaście dni i to po 10 godzin i w warunkach urągających, jednak wówczas była orkiestra. Teraz bez orkiestry płacenie dniówki to chyba trochę za dużo.

orto

popieram opinię 5 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4081878 2011-12-20 13:26 ciekawe, czy w Niemczech

Niemiec dałby dniówkę za balet bez orkiestry? mam na myśli balet pozaagencyjny.

gdyn

popieram opinię 1 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4081876 2011-12-20 12:53

Od kiedy dziennikarz interesuje sie baletem? Nie lepiej obejrzec balet w wykonaniu TWON ?
I nie od dzis wiadomo ze ten zespol jest zespolem komercyjnym, wyczyszczonym z ducha teatru baletowego. Wiecej w tym popisu a nie estetyki. Na takie popisy skusi sie tylko ten kto nie zna prawdziwego baletu.

meloman

popieram opinię 4 / nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 4081877 2011-12-20 13:08 kulturalny człowiek powinien co pewien czas wypić kielona

oraz bywać w teatrze. Takie są wymogi świata kultury, aby nie uznano go za odludka i dziwaka. Mnie nie interesuje ani wódka, ani balet, ale co by ludzie powiedzieli, gdybym sobie nie chlapnął lub nie był ani razu na balecie?

gdyn

popieram opinię 5 / nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 4081880 2011-12-20 19:36 Dlaczego co roku to samo??

Może ktoś ponegocjowałby z baletem, aby ten coroczny repertuar zmienić, tym bardziej, że mają co pokazać. Ileż razy można oglądać "Jezioro.." i "Dziadka..." - nawet jeśli się jest miłośnikiem tego baletu.
Napaliłam się w tym roku jak szczerbaty na suchary na Romeo i Julię - ale poczułam prztyczka w nos, jak zobaczyłam, że ma być tylko w Warszawie....

Maszan

popieram opinię 2 / nie zgadzam się 0

dodaj swoją opinię