kalendarz

wrzesień»
PnWtSrCzPtSoNd
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930 

wiadomości kulturalne

dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Haendel według Mozarta na finał Mozartiany

Przez 4 dni raczono nas Mozartem w stu smakach, a na finał zaserwowano Haendla, z Mozartem gdzieś w dalekim tle.

fot. Anna Szczodrowska/ trojmiasto.pl

Przez 4 dni raczono nas Mozartem w stu smakach, a na finał zaserwowano Haendla, z Mozartem gdzieś w dalekim tle.

Tegoroczna Mozartiana upłynęła pod znakiem eksperymentów - był więc Mozart na jazzowo, Mozart po góralsku, Mozart po japońsku, na deser zaś zaserwowano Haendla po Mozartowsku. To był wyśmienity pomysł.



W wypełnionej po brzegi Archikatedrze Oliwskiej zabrzmiał w sobotni wieczór Haendlowski "Mesjasz" - arcydzieło barokowej muzyki oratoryjnej, które tym razem wykonano w wersji chyba najmniej znanej - "poprawione" przez Mozarta. Praktyka "uwspółcześniania" dzieł epok minionych była w jego czasach popularna i nie widziano w tym nic zdrożnego.

Dziś takie przeróbki traktujemy jako ciekawostki historyczne, zachowując do nich zdrowy dystans. No bo jak tu nie zachować dystansu, gdy dźwiękowy traktat teologiczny zmienia się w torcik bezowy? Majestatyczna sinfonia stała się gawotem, wstrząsające "Alleluja" okazało się leciutkie jak puch, zaś przeinstrumentowana grupa dęta nadała niektórym fragmentom koloryt rodem z "Czarodziejskiego fletu".

Tropienie tych aranżacyjnych smaczków (bo to instrumentacji głównie dotyczyła ingerencja Mozarta w barokową partyturę) było zabawą samą w sobie, pozostaje jednak pytanie czy przedstawiciel tzw. "szerokiej publiczności" (której przyciągnięcie było wszak jednym z celów Mozartiany, dodajmy: zrealizowanym chyba w 200 procentach, za co wielkie brawa!) nie mógł się jednak poczuć trochę zdezorientowany.

Oto przez 4 dni raczono nas Mozartem w stu smakach, gdy jednak przychodzi do wielkiego finału w wielkim kościele - słychać Haendla, z Mozartem gdzieś w dalekim tle. A skoro tak, to może ten Mozart dobry był tylko w muzyce ogródkowej (tak pięknie brzmiał wśród klombów), a nic poważnego napisać nie umiał? Rok Haendlowski oczywiście ma swoje prawa (przy okazji kolejne wielkie brawa dla organizatorów za pozyskanie cennych sponsorów), nie jestem jednak pewna czy ta decyzja repertuarowa była całkowicie trafna.

Co nie znaczy, że koncert był nieudany - bardzo dobrze zaprezentowała się grająca na instrumentach dawnych portugalska orkiestra Divino Sospiro. Soliści mieli swoje lepsze i gorsze chwile - stosunkowo najlepiej zaśpiewał swą partię tenor - Lothar Odinius, sopranistka Cornelia Horak prawdziwie przekonująca stała się dopiero w drugiej części oratorium, Bogna Bartosz (alt) śpiewała precyzyjnie, acz barwą głosu nie porywała, natomiast Roland Wood, obdarzony głębokim, pięknym basem, miał pewne problemy z koloraturami.

Jak zwykle znakomicie wypadł gospodarz imprezy - Polski Chór Kameralny Schola Cantorum Gedanensis i dyrygujący całością jego szef - Jan Łukaszewski.

Z Mozartem w Parku Oliwskim, zapewne podanym wyśmienicie, spotkamy się znów za rok.
autor

więcej na ten temat:

dodaj zdjęcie dodaj swoją opinię

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 3)

zgłoś do moderacji opinię 1364309 2009-08-23 13:12 Byłoby fanie!

Gdyby nie brak piwa!

Jack Russell

popieram opinię 1/nie zgadzam się 6

zgłoś do moderacji opinię 1364404 2009-08-23 15:17

temat kultury jak zwykle nie robi
a szkoda ...

Tasak

popieram opinię 1/nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 1364607 2009-08-23 19:35 Mozartiana 2009

Koncert "Mozart w kraju kwitnącej wiśni" był wspaniały, a gra mistrzyń na koto oraz ich urok długo zapamiętam. Fontanna tańcząca do muzyki zachwycała widokiem i nastrojem wywołanym muzyką Mozarta. Szkoda, że nie mogłam uczestniczyć we wszystkich koncertach. Czekam na następną.

jola

popieram opinię 6/nie zgadzam się 1

dodaj swoją opinię