Wiadomości

stat

Festiwal Szekspirowski na miarę możliwości

"Hamlet" Olivera Frljicia rozgrywa się przy stole, gdzie Hamlet (na krześle po prawej) sprzeciwiający się woli mającego charakter mafioza Klaudiusza (z papierosem po lewej) nie ma żadnych szans na przetrwanie.
"Hamlet" Olivera Frljicia rozgrywa się przy stole, gdzie Hamlet (na krześle po prawej) sprzeciwiający się woli mającego charakter mafioza Klaudiusza (z papierosem po lewej) nie ma żadnych szans na przetrwanie. fot. Dawid Linkowski / GTS

W ciągu dziesięciu ostatnich dni twórczość Williama Szekspira w najprzeróżniejszych formach i gatunkach prezentowano w Gdańsku i w Sopocie. 21. Festiwal Szekspirowski stanowił dość udaną mieszankę współczesnych interpretacji, z bardziej klasycznymi spektaklami, często zamkniętymi w nietypowych formach.



Faworyt nie zawiódł

Wprawdzie nie był to najlepszy spektakl tegorocznego przeglądu, ale przez nazwisko reżysera, najbardziej wyczekiwany i budzący największe zainteresowanie publiczności. "Hamlet" w reżyserii Olivera Frljicia z Zagreb Youth Theatre z Chorwacji to interpretacja na wskroś odważna, ale niemająca nic wspólnego z radykalnymi, kontrowersyjnymi spektaklami Fljicia, ze słynną warszawską "Klątwą" na czele. Reżyser posadził wszystkich aktorów przy dużym biesiadnym stole. Przez cały czas publiczność przygląda się im, ich reakcjom i kwestiom, które wypowiadają wchodząc w role poszczególnych bohaterów. Nietrudno się w tym połapać (np. aktorka grająca Gertrudę gra również Ofelię, a Klaudiusz to również ojciec Hamleta). Właśnie Klaudiusz, a nie Hamlet jest tutaj bohaterem kluczowym - obserwuje wszystkich uważnie i kontroluje sytuację od początku do końca. Wszyscy grają na jego warunkach i realizują jego plany.

>>>Przeczytaj o nowym muralu szekspirowskim w przejściu podziemnym<<<

Przeciwstawia mu się tylko Hamlet. W wizji Frljicia to człowiek nie pierwszej młodości. Gra go będący w zbliżonym do pozostałych wieku aktor, trochę od niechcenia, trochę jakby wbrew sobie. Przez większość spektaklu obserwujemy żonglerkę kwestiami oraz grę masek i pozorów przy wspomnianym stole, rozgrywaną niczym leniwą partię pokera. Z klimatu próby stolikowej wyrywa widzów dopiero bardzo mocne, sugestywne zakończenie. Zbuntowany wobec ojczyma Hamlet ginie samotnie, zaś gardło poderżnie mu jego własna matka, która jak wszyscy pozostali funkcjonuje w układzie, którego Hamlet nie rozumie i któremu jako ekstrawagancki autsajder w naturalny sposób zagraża. Ta dobitna puenta, przywodzi na myśl nie tylko stosunki mafijne, ale też patologię władzy, będącą motywem uniwersalnym i doskonale sportretowanym przez Olivera Frljicia.

Najlepszym spektaklem 21. Festiwalu Szekspirowskiego była "Wyspa" z Teatru Pieśń Kozła we Wrocławiu w reżyserii Grzegorza Brala.
Najlepszym spektaklem 21. Festiwalu Szekspirowskiego była "Wyspa" z Teatru Pieśń Kozła we Wrocławiu w reżyserii Grzegorza Brala. fot. Dawid Linkowski / GTS
Teatr Pieśń Kozła na mistrzowskie otwarcie

Rzadko zdarzają się spektakle wybitne, jednak inaugurująca tegoroczny Festiwal Szekspirowski "Wyspa" Teatru Pieśń Kozła, autorskiego teatru Grzegorza Brala, na takie miano zasługuje. Pochodzący z Gdańska reżyser zdecydował się tym razem poprzedzić przedstawienie komentarzem-wprowadzeniem do spektaklu rozgrywającego się w głowie Prospera, oszalałego, osamotnionego, pogrążonego we wspomnieniach z pogranicza jawy i snu bohatera Szekspirowskiej "Burzy". Dzięki temu w wizyjnym, nieoczywistym teatrze Brala odnaleźć się mogą również ci, którzy z jego muzyczno-tanecznymi spektaklami nie mieli wcześniej do czynienia. W spektaklu wykorzystano minimalistyczną, a bardzo efektowną scenografię, składającą się z kilkunastu krzeseł i luster - każde z nich znajdzie niezwykłe zastosowanie. Krzesła staną się integralną częścią wykoślawionego świata wyobrażeń starego Prospera, gdy zawisną na ścianach wokół sceny, zaś lustra pozwolą na dziesiątki poetyckich efektów wizualnych, z grą cieni i światła na czele. Pozwalają one z kolei za pomocą sugestywnych scen wydobyć pragnienia i namiętności Prospera wraz z jego wielkim pragnieniem wolności.

"Wyspa" zawiera wszystkie najlepsze elementy spektakli Brala. Zespołowość, polifoniczne tradycyjne pieśni wykonywane przez 19 aktorów Teatru Pieśń Kozła, w połączeniu z bardzo dobrze wkomponowanymi układami tanecznymi, tworzą piękny kolaż obrazów, skojarzeń i wariacji na temat Szekspirowskiej "Burzy". To teatr fizyczny, bardzo cielesny, a przy tym niezwykle poetycki i zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. Nic dziwnego, że przedstawienie wrocławskiego teatru z międzynarodową obsadą zebrało gorący aplauz "na stojąco" niemal całej, oblegającej widownię Teatru Szekspirowskiego w nadkomplecie publiczności.

Różnorodność nie zawsze w cenie

Drugi ze spektakli skupionych na fizycznej obecności aktorów znalazł się na przeciwległym biegunie. "Titus Andronicus 2.0" przyjechał do Gdańska aż z Hongkongu, z autorskiego teatru Tanga Shu-winga - Tang Shu-wing Theatre Studio. Krwawą sztukę Szekspira wykonuje szóstka aktorów wsparta muzykiem grającym na żywo. Ich spektakl składa się z różnych działań performerskich, czasami też z tańca lub śpiewu, które towarzyszą streszczaniu "Tytusa Andronikusa", opowiedzianego przez chińskich artystów na głosy (jednak bez przypisywania kwestii konkretnym aktorom). Jest tu sporo improwizacji (np. przeskakiwanie przez krzesła czy partnerowanie za pomocą gestów), sporo gimnastyki, a niekiedy też efektowne konstrukcje z krzeseł - głównego rekwizytu przedstawienia. Minimalizm chińskiego spektaklu szybko nuży, bo uporczywe trzymanie się litery tekstu bez próby interpretacji stanowi wyzwanie nawet dla najbardziej życzliwie nastawionych widzów.

Rozpięty między kulturą europejską a hinduskimi rytuałami "Makbet Lustro" przyleciał do Gdańska z Indii.
Rozpięty między kulturą europejską a hinduskimi rytuałami "Makbet Lustro" przyleciał do Gdańska z Indii. fot. Dawid Linkowski / GTS
Także indyjski spektakl "Makbet Lustro" z Kalyani Kalamandalam nie każdemu przypadł do gustu. Tu jednak trójka aktorek faktycznie gra "Makbeta" na trzy głosy (z towarzyszącą muzyką), zaś punktem wyjścia interpretacji sztuki Szekspira są trzy wiedźmy, które swoimi przepowiedniami namieszały w głowie Makbetowi, żądnemu honorów i sławy zapowiedzianych przez spotkane w lesie wiedźmy. Aktorki umiejętnie w na wskroś europejską opowieść wkomponowały elementy własnej kultury i obrzędowości (np. powitanie bóstw przed posiłkiem w domu Makbeta). W uważnym śledzeniu losów "Makbeta" części widzów przeszkadzało ciasne zascenie Teatru Szekspirowskiego, gdzie spektakl był grany (scena GTS czekała na drugi pokaz "Hamleta" Frljicia). Aktorki musiały grać blisko widzów z pierwszego rzędu bez podwyższenia, co przy wielu scenach wykonywanych przez aktorki na siedząco lub parterze, skazało część widzów na domyślanie się, co się aktualnie dzieje na scenie. To jednak spektakl znacznie ciekawszy i bardziej zniuansowany od "Tytusa Andronikusa" z Hongkongu.

>>>Ciemne chmury nad Teatrem Szekspirowskim?<<<

W kategoriach rozczarowania można potraktować bogaty brzmieniowo spektakl z Ukrainy "Hamlet, Dramma Per Musica" w reż. Rostyslava Derzhypilsky`ego z Teatru Muzyczno-Dramatycznego w Iwano-Frankwisku. To przedstawienie w finałowej scenie ukazujące prawdziwe oblicze polityki i niemal każdej rewolucji. Władzę po wymordowanej rodzinie Hamleta przejmuje młody, anonimowy biznesmen znikąd, z laptopem pod pachą. Drażnią nachalne uwspółcześnienia i porozumiewanie się za pomocą telefonów komórkowych czy korzystanie z broni palnej. Spektakl jest jednak przekrzyczany i pełen chaosu. Bohaterowie - nim zaczną uczestniczyć w akcji - niczym marionetki leżą pod lampami i dopiero gdy akcja prowokuje obecność kogoś z królewskiej pary, Poloniusza, Laertesa (przyjaciela Hamleta) czy Ofelii, włączają się do spektaklu. Zwraca uwagę Klaudiusz - słaby, tchórzliwy, karykatura króla i błazen w jednym oraz obecna na scenie dobra kameralna orkiestra. Sam finałowy monolog martwego już de facto Hamleta, nawiązujący do zrywów niepodległościowych (m.in. pomarańczowej rewolucji), chwyta jednak za serce.

Skromnie, ale gustownie

Ze względów finansowych nie można było zaprosić wszystkich twórców, którzy mieli znaleźć się Głównym Nurcie imprezy. Wobec poważnych problemów finansowych i groźby odwołania imprezy, program zakończonego w niedzielę festiwalu można ocenić pozytywnie, choć poza "Wyspą" i wartkiego, jeszcze lepszego niż na premierze "Zakochanego Szekspira" (dołączonego do festiwalu, by pokazać go festiwalowym gościom) zabrakło spektakli brawurowych. Wyraźnie odczuwalny był także brak spektakli konkursowych Nagrody Złotego Yoricka (dla najlepszej polskiej inscenizacji sztuki Szekspira), którego w tym roku nie przyznano z uwagi na zbyt niski poziom inscenizacji zgłoszonych do konkursu.

Krwawy "Rytuał 23 albo obrazy ze śmierci wodza" Piotra Mateusza Wacha uznano za najlepszy spektakl nurtu SzekspirOFF. Artysta wygrał ten konkurs po raz drugi.
Krwawy "Rytuał 23 albo obrazy ze śmierci wodza" Piotra Mateusza Wacha uznano za najlepszy spektakl nurtu SzekspirOFF. Artysta wygrał ten konkurs po raz drugi. fot. Sebastian Góra
SzekspirOFF-owy worek różności

Tegoroczny festiwal w Głównym Nurcie zdominowały tragedie. Swego rodzaju przeciwwagą dla tych propozycji były spektakle drugiego nurtu festiwalu - SzekspirOFFa. To prawdziwy worek na inspirowane twórczością Szekspira różności. Od rzeczywistości wirtualnej, w którą za pomocą okularów VR i słuchawek wprowadzał w sceny szekspirowski "Hand-On Hamlet" belgijskiego CREW, przez pieśni śpiewane i grane na lutni przez jednego z trzech polskich specjalistów od wykonywania pieśni z czasów Szekspira Mateusza Ławniczaka czy taneczne, efektowne solo "7/7" tancerki Baczó Tünde z rumuńskiego Csiky Gergely Hungarian State Theatre in Timișoara, po różnej jakości dyplomy i spektakle studentów aktorstwa oraz wariacje na temat bohaterek sztuk Szekspira, rozmawiających o swoim losie i tłumaczących swoje postępowanie podczas wspólnego przygotowywania posiłku ("Feast. Women's Appetite for Shakespeare" brytyjskiej Parrabboli i begin begin).

Konkursowe Grand Prix zgarnął po raz drugi Piotr Mateusz Wach (dwa lata temu wygrał konkurs SzekspirOFFA spektaklem "Ryszard. Ciało z gniewu"). Wach, kontynuując pracę nad wielkimi szekspirowskimi bohaterami, skonstruował bardzo cielesny portret Juliusza Cezara w spektaklu "Rytuał 23 albo obrazy ze śmierci wodza".

Słowem podsumowania

Właśnie nurt SzekspirOFF (oprócz spektakli "Wyspa" i "Hamlet" Frljicia) należał do najjaśniejszych punktów skromniejszego niż w ostatnich latach, ale bardzo popularnego wśród publiczności festiwalu. Wiele spektakli offowych przyciągało liczną publikę, wypełniającą widownie do ostatniego miejsca. To zresztą rzecz charakterystyczna dla całej imprezy - na palcach jednej ręki można wskazać produkcje, które nie miały kompletów lub nadkompletów.

Duże zainteresowanie imprezą, ciekawe akcje w przestrzeni miasta i kreowanie rzeczywistości w okolicy teatru (stworzenie muralu w przejściu podziemnym pod ul. Okopową i Podwale Przedmiejskie) przekonują o wartości 21. Festiwalu Szekspirowskiego, który bez hojniejszego wsparcia UM Gdańsk i Urzędu Marszałkowskiego oraz zaplecza sponsorskiego straci swoją rangę i stanie się marginalną imprezą o zasięgu środowiskowym. Warto o Festiwal zadbać, bo to jedna z kulturalnych wizytówek naszego regionu.

Nagrody nurtu SzekspirOFF:

Nagrody jury SzekspirOFFA:
Grand Prix (6,5 tys. zł) - Piotr Mateusz Wach za "Rytuał 23 albo obrazy ze śmierci wodza", za twórczą inspirację dziełem Williama Szekspira, konsekwentne przekraczanie granic teatralnych gatunków i artystyczną uczciwość;

Wyróżnienie zespołowe (1,5 tys zł) - dla twórców i wykonawców spektaklu "Szekspir czy buty" z PWST im. L. Solskiego w Krakowie, za bezpretensjonalną grę z utworami Williama Szekspira;

Wyróżnienie (1 tys. zł) - Mateusz Ławniczak za szlachetne przybliżenie muzyki czasów elżbietańskich w "Pieśniach szekspirowskich";

Wyróżnienia aktorskie (po 500 zł)
- za osobowości sceniczne dla Agaty Woźnickiej za rolę w spektaklu "HAMLETMASZYNA. Reenactment" oraz dla Bartosza Budnego z Poznańskiej Fundacji Artystycznej za rolę w spektaklu "Hamlet";

Nagroda Publiczności (700 zł) - Teatr PAPAHEMA za "Poskromienie złośnicy";
Wyróżnienie publiczności (300 zł) - dla Csiky Gergely Hungarian State Theatre in Timisoara w Rumunii za spektakl "7/7 The Dance of Life in Seven Steps";

Nagrody jury gazety festiwalowej "Shakespeare Daily" (po 500 zł każda):
- Piotr Mateusz Wach za spektakl "Rytuał 23 albo obrazy ze śmierci wodza";
- Teatr PAPAHEMA za przedstawienie "Poskromienie złośnicy".

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (25)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

24

sierpnia

Jazz Jam Session Sopot, Smak Morza

24

sierpnia

Monika Graczyk - malarstwo Gdańsk, Glaza Expo Design

25

sierpnia

60. Międzynarodowy Festiwal... Gdańsk, Katedra Oliwska

Rozrywka

Za nami coraz lepszy Jarmark św. Dominika
Za nami coraz lepszy Jarmark św. Dominika

Kulinaria

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: koncerty, festiwale i zabawa w plenerze
Planuj tydzień: pomysły na koniec wakacji