Wiadomości

stat

Ernst van Tiel: "Koncert w filharmonii to nie pogrzeb, może być wesoły"

- Kiedy przyjeżdżałem do Gdańska, wiedziałem, że orkiestra Filharmonii Bałtyckiej ma duży potencjał i nie zawiodłem się - mówi Ernst van Tiel, dyrektor artystyczny Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej.
- Kiedy przyjeżdżałem do Gdańska, wiedziałem, że orkiestra Filharmonii Bałtyckiej ma duży potencjał i nie zawiodłem się - mówi Ernst van Tiel, dyrektor artystyczny Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. mat. prasowe

O tym, jak brzmi orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej i w czym jest lepsza od Filharmonii Wiedeńskiej, co można zorganizować w Gdańsku, kiedy ma się pieniądze i możliwości oraz co łączy opalanie się na słońcu z koncertem muzyki poważnej, opowiada Ernst van Tiel, dyrektor artystyczny Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej.



Lżejszy, skierowany do szerszego odbiorcy repertuar filharmonii to:

świetny pomysł i ożywienie tego miejsca

64%

profancja, filharmonia to ostatni bastion melomanów

17%

ryzyko, ale warte podjęcia

19%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 145
Ewa Palińska: Jak współpracuje się panu z gdańskimi filharmonikami?

Ernst van Tiel: Dużo się uczę od tej orkiestry. Każda próba jest dla mnie lekcją. Uczę się każdego muzyka, jego indywidualnego stylu gry. Oni natomiast uczą się ode mnie, w jaki sposób z tych wszystkich indywidualności stworzyć jedną spójną całość. Kiedy przyjeżdżałem do Gdańska, wiedziałem, że orkiestra Filharmonii Bałtyckiej ma duży potencjał i nie zawiodłem się. Muzycy są uzdolnieni i choć do pracy podchodzimy bardzo poważnie, wspólne granie dostarcza nam wiele przyjemności.

Czy jest coś, co wyróżnia tę orkiestrę spośród innych, z którymi miał pan okazję współpracować?

Z pewnością unikalne brzmienie. Muzycy w większości są Polakami, więc reprezentują tę samą szkołę gry. Jeżeli weźmiemy dla przykładu orkiestrę Filharmonii Wiedeńskiej, 30 proc. stanowią muzycy zagraniczni, w Filharmonii Amsterdamskiej nawet 70 proc. Francuskie orkiestry nawet grają na innych instrumentach - mają własną odmianę klarnetu czy fagotu (basson). Dlatego u gdańskich filharmoników, poza wysokim poziomem, cenię sobie ten indywidualny charakter brzmienia.

Obejmując stanowisko dyrektora artystycznego Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej zapowiedział pan, że zrobi wszystko, żeby dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców...

Wszystko, ale w granicach rozsądku. Nie sprzedajemy chleba, tak jak nie sprzedajemy muzyki pop. Jesteśmy orkiestrą filharmoniczną i do zaoferowania mamy swoją własną muzykę. Żeby zachęcić tych, którzy nie bywają w filharmonii regularnie, musimy trafić w ich upodobania muzyczne. Stąd pomysł, żeby zwiększyć ilość koncertów z muzyką filmową czy musicalową. W programie znajdą się również ciekawe pozycje dla melomanów. Oczywiście nie oczekuję, że młodzi ludzie, którzy przyjdą posłuchać muzyki filmowej, równie chętnie będą uczestniczyli w koncertach muzyki poważnej. Zależy mi jednak, żeby w naszej ofercie każdy znalazł dla siebie coś interesującego.

Gdyby miał pan nieograniczone możliwości organizacyjne i finansowe, co by pan zorganizował dla gdańskiej publiczności?

Kilka razy do roku organizowałbym trwający przez cały weekend festiwal plenerowy, prezentujący bogactwo różnych kultur oraz dziedzin sztuki. Jednego wieczoru nasza orkiestra występowałaby wspólnie z jakąś wielką gwiazdą muzyki pop, następnego dawałaby koncert muzyki poważnej. Odbywałyby się również wernisaże, pokazy taneczne i szereg rozmaitych imprez towarzyszących. Koncerty plenerowe mają tę przewagę nad organizowanymi w gmachu filharmonii, że mogą na nie przyjść całe rodziny i rozłożone na kocach delektować się muzyką na naprawdę wysokim poziomie. Jest to również okazja do przekonania dzieci do tego, że koncert muzyki poważnej nie musi mieć nastroju pogrzebowego, że może dawać dużo radości.

Czy jest jeszcze coś, o czym pan marzy, a co byłoby możliwe do zrealizowania?

Chciałbym na zakończenie każdego sezonu zorganizować wielkie wydarzenie artystyczne na miarę BBC Proms. Rozpoczęcie sezonu byłoby wytworne i miałoby charakter oficjalny, natomiast zakończenie byłoby wielkim muzycznym szaleństwem. Nie wiem, czy w tym roku uda mi się zorganizować tak wielką imprezę, jakbym chciał, natomiast dołożę wszelkich starań, żeby w przyszłym roku Gdańsk miał swój własny odpowiednik BBC Proms.

Co chciałby pan przekazać gdańskiej publiczności?

Przede wszystkim to, że koncerty muzyki poważnej nie muszą być nudne, że mogą dostarczać wiele radości. Najważniejsze to dać się porwać muzyce. Bez względu na to, co wiemy o teorii i historii muzyki, musimy zapomnieć o wszystkim. Musimy być maksymalnie zrelaksowani i otwarci na to, co się wydarzy. Kiedy idziemy na plażę, wiemy jak działa słońce, jaki wpływ na nasze samopoczucie ma wysoka temperatura, jak bombardują nas promienie słoneczne. A jednak leżymy na kocu i pozwalamy słońcu robić swoje. Podobnie z muzyką. Kiedy dyryguję, staram się zapomnieć o wszystkim i poddaję się magii płynących dźwięków. Słuchaczom polecam to samo. Koncerty odbywające się w gmachu filharmonii mają sztywną otoczkę - ludzie przychodzą elegancko ubrani, czują się zobowiązani do stosowania zasad filharmonicznego savoir-vivre. A jednak zależy mi na tym, żeby mimo wszystko byli zrelaksowani i wyluzowani, bo tylko wtedy będą w stanie najpełniej odbierać muzykę i czerpać radość z uczestniczenia w koncercie.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 37)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

17

czerwca

Zuzanna Szarek i Hanna Śliw... Gdańsk, Gdańska Galeria Fotografii

01

czerwca

Zwiedzanie Gdańskiego Teatr... Gdańsk, Gdański Teatr Szekspirowski

29

maja

Zwiedzanie Gdańskiego Teatr... Gdańsk, Gdański Teatr Szekspirowski

Rozrywka

Kulinaria

Jemy na mieście: Gęś i Spółka - prosta kuchnia bez szaleństw
Jemy na mieście: Gęś i Spółka

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: gorący koniec maja
Planuj tydzień: gorący koniec maja