kalendarz

luty»
PnWtSrCzPtSoNd
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829 

wiadomości kulturalne

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Dwór Artusa prawie jak ZOO

W Dworze Artusa można było podziwiać m.in. papugi wypożyczone na te okazję z oliwskiego ZOO

fot. Ł.Unterschuetz/trojmiasto.pl

W Dworze Artusa można było podziwiać m.in. papugi wypożyczone na te okazję z oliwskiego ZOO

Za co zwierzętom można było w średniowieczu wytoczyć proces sądowy? Ile tygrysów zginęło w starożytnym Rzymie? Jaką ilość baraniny zjadały na obiad lwy florenckie? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań można było poznać podczas czwartkowej sesji popularno-naukowej w Dworze Artusa.



W sesji zatytułowanej "Dwór Artusa w Gdańsku pierwszym miejskim ogrodem zoologicznym na ziemiach polskich" wzięli udział m.in. prof. Andrzej Januszajtis oraz dyrektor ZOO w Gdańsku Oliwie, Michał Targowski.

- W XVI wieku Dwór Artusa był modnym europejskim salonem, gdzie słychać było śpiew egzotycznych ptaków - wyjaśnia prof. Januszajtis. - Można tu było też podziwiać wiele niezwykłych okazów, przywożonych przez handlarzy z odległych krajów .

Z kolei Michał Targowski opowiadał o tym, jaką rolę w życiu człowieka pełniły przez wieki zwierzęta. Przywoływał m.in. czasy średniowiecza, kiedy to nasi bracia mniejsi traktowani byli na równi z człowiekiem. - Powszechnie wierzono, że zwierzęta również obdarzone są duszą i tak samo jak ludzie dostępują zbawienia - mówił Targowski. - Zwierzaka można też było postawić przed sądem, np. za morderstwo lub uszkodzenie czyjegoś mienia.

Dyrektor oliwskiego ogrodu zoologicznego przedstawił też krótką historię tejże placówki. Można było dowiedzieć się, że w latach 40. na miejscu obecnego ZOO funkcjonował lazaret, a jeszcze wcześniej - sanatorium. Publiczność miała też okazję obejrzeć archiwalne zdjęcia przedstawiające pierwszych mieszkańców gdańskiego ogrodu zoologicznego, w tym przywiezionego przez marynarzy potężnego węża boa.

Czwartkową sesję popularno-naukową uświetniła Krystyna Łubieńska, która z właściwym sobie urokiem wyrecytowała kilka wierszy o tematyce związanej ze zwierzętami. Nie wiadomo, czy spodobały się one przywiezionym specjalnie na tę okazję papugom, ale swój podziw (lub dezaprobatę) wyrażały w wyjątkowo donośny sposób.

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 1)

zgłoś do moderacji opinię 1781418 2010-05-06 22:29

ten ktoś na zdjęciu z tym palcem zbliżającym się do papugi która już się czai żeby ten palec owy capnąć jest niezłe - szkoda że nie ma z tego cyklu 3 zdjęć "palec zbliżający się w slow motion do papugi", "papuga gryzie palec", "palec ucieka w tempie przyśpieszonym"

popieram opinię 1/nie zgadzam się 0