Wiadomości

stat

Co się działo w 2016 roku? Podsumowanie teatralne

"Notre Dame de Paris" Teatru Muzycznego to obok innej dużej produkcji tego teatru - "Piotrusia Pana" najlepszy spektakl 2016 roku.

Jeśli teatr ma być odbiciem życia, to nastał czas stabilizacji, pozbawiony spektakularnych fajerwerków, za to na określonym, całkiem niezłym poziomie. Podsumowując to, co działo się w mijającym roku, trzeba stwierdzić, że trójmiejskie teatry mają się naprawdę dobrze, na co wskazuje niezmiennie wysoka frekwencja na widowni i większa liczba pozytywnych zaskoczeń niż nieoczekiwanych rozczarowań. Nawet jeśli rok nie obfitował w produkcje wybitne, miłośnicy teatru nie mogą narzekać.



Najlepszy, najlepsza

O ile 2015 rok przyniósł ciekawe premiery dramatyczne, o tyle rok 2016 zdecydowanie należał do musicali. Zarówno kwietniowy "Piotruś Pań" zrealizowany w Gdyni po raz pierwszy w Trójmieście w technologii 3D, jak i efektowna, niezwykle precyzyjna, zrealizowana we wrześniu pop-opera "Notre Dame de Paris" przegoniły trójmiejską konkurencję o kilka długości. Spektakl duetu Janusz Józefowicz - Janusz Stokłosa udowadnia, że dzieci w teatrze mogą stanowić sporą siłę i śmiało można oprzeć na nich profesjonalną produkcję, jeśli ma się na to dobry pomysł. Przy okazji kolejny raz okazało się, że tak duży musical familijny jak "Piotruś Pan", trafić może w gusta zarówno młodszej, jak i nieco starszej widowni. Nawet jeśli okulary 3D rozdawane przed wejściem nie każdemu przypadają do gustu.

Siłą "Piotrusia Pana", obok ponadczasowej historii, i efektów 3D są młodzi wykonawcy, których na scenie podczas każdego spektaklu zobaczyć można w liczbie kilkunastu.
Siłą "Piotrusia Pana", obok ponadczasowej historii, i efektów 3D są młodzi wykonawcy, których na scenie podczas każdego spektaklu zobaczyć można w liczbie kilkunastu. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Z kolei "Notre Dame de Paris" to perfekcyjnie opowiedziana historia miłosna, w której nieoczekiwanie największe wrażenie robią niesamowici tancerze i akrobaci, w wielu momentach "kradnący show" głównym bohaterom musicalu. Spektakl o Quasimodo, Esmeraldzie i spółce nie ma spektakularnych nowinek technicznych i na tle rozmachu ostatnich produkcji Muzycznego pod tym względem wypada wręcz skromnie, co jest jego dodatkowym atutem - broni się również bardzo konsekwentnie przedstawioną historią, pełną dodatkowych smaczków, jak doskonała scena z trzema dzwonami. Francuska superprodukcja zrealizowana została w Muzycznym z niezwykłą precyzją, dzięki czemu powstała w Gdyni jedna z najlepszych wersji tej ponadczasowej opowieści o namiętności do pięknej Esmeraldy.

Za plecami tych dwóch spektakli... też musical i również zrealizowany przez artystów Teatru Muzycznego, tyle że w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. "Kiss me, Kate" w reżyserii Bernarda Szyca, która w nowym miejscu i zmienionej obsadzie ponownie nabrała mocy. Nie jest to wprawdzie przedsięwzięcie aż tak udane, jak ubiegłoroczne "Wesołe kumoszki z Windsoru", jednak forma rzadko w Gdańsku granego musicalu, w zgrabnie odświeżonym przez Bernarda Szyca spektaklu Macieja Krowina, jest kolejnym pozytywnym akcentem mijającego sezonu.

Teatr Boto jest najmłodszym trójmiejskim teatrem. Działa od marca.
Teatr Boto jest najmłodszym trójmiejskim teatrem. Działa od marca. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Nowy w towarzystwie

Infrastruktura teatralna w Trójmieście ma się już całkiem dobrze, choć do pełni szczęścia brakuje remontów kilku czołowych trójmiejskich scen. W przypadku Teatru Wybrzeże jest to tylko kwestia (nieodległego już) czasu, w przypadku Opery Bałtyckiej bliżej nieokreślona przyszłość. Tym cieplej powitać należy przedsięwzięcie niezwykłe, bo prywatne, stworzone dzięki środkom własnym Tomasza Webera, Adama Nalepy i Sylwii Góry-Weber oraz przychylności władz Sopotu. Teatr Boto otworzono w marcu tego roku i praktycznie od razu stał się nową przestrzenią sztuki, poszerzającą sopocką ofertę kulturalną.

Oprócz organizacji imprez muzycznych i produkcji spektakli Fundacji Teatru BOTO (w tym roku powstały tu "Tango 3001" w reż. Giovanny'ego Castellanosa, "Bez tytułu" w reż. Adama Nalepy, "Ćwiczenia stylistyczne" w reż. Małgorzaty Brajner, Piotra Jankowskiego i Marcina Nenko oraz - rzutem na taśmę - "Alicja pod Ziemią" w reż. Michała Derlatki), dwupoziomowy lokal przy ul. Monte Cassino 54B zobacz na mapie Sopotu stał się punktem programu takich imprez jak Festiwal "Dwa Teatry" czy Literacki Sopot. Tam też przeniosło się życie wędrującego dotąd po mieście Festiwalu Sopot Non-Fiction. Dynamika wydarzeń, które odbywają się w Boto, i rozmach, z jakim działa ten malutki przecież teatr, budzą duże uznanie. Warto tam zaglądać.

W 2016 roku w teatrach masowo pojawiały się dzieci, które... nierzadko radziły sobie na scenie tak dobrze, jak dorośli aktorzy. Na pierwszym planie Piotr Burdzel, a po prawej Victoria Makowska w spektaklu Teatru Wybrzeże "Mapa i terytorium" w reż. Eweliny Marciniak.
W 2016 roku w teatrach masowo pojawiały się dzieci, które... nierzadko radziły sobie na scenie tak dobrze, jak dorośli aktorzy. Na pierwszym planie Piotr Burdzel, a po prawej Victoria Makowska w spektaklu Teatru Wybrzeże "Mapa i terytorium" w reż. Eweliny Marciniak. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl
Dzieciaki w natarciu

Próby wprowadzenia dzieci na scenę nie są pomysłem nowym. W "Małym Księciu. Końcówce" Teatru Muzycznego w Gdyni (2015 rok) grał Artur Blanik, który już wcześniej teatralne szlify zdobywał w spektaklu "Statek Szaleńców" Teatru Wybrzeże (zamiennie z Arturem Blanikiem w spektaklu Nikołaja Kolady grał też Mateusz Radoch). Od trzech sezonów występy dzieciaków u boku dorosłych proponuje w swoich produkcjach Teatr Komedii Valldal: "Mała Syrenka" (2014), "Księga Dżungli" (2015), "Alicja w Krainie Cz." (2016) oraz Sopocki Teatr Muzyczny Baabus Musicalis ("Ryba w Koronie", 2016). Również Stowarzyszenie Teatralne Ingenium od lat produkuje musicale dziecięce z udziałem dorosłych - "Okruchy życia" (2010), "Trudne pytania" (2012), "Blask - The Musical" (2014). Jednak w tym roku nastąpił prawdziwy wysyp dziecięcych aktorów w trójmiejskich spektaklach.

We wspomnianym już "Piotrusiu Panu" głównymi bohaterami przedstawienia są dzieci. Z pełnowymiarowymi rolami Piotrusia Pana i Wendy mierzą się odpowiednio Piotr Zamudio-ZeidlerMateusz Dobry oraz Julia TotoszkoZuzanna Polańska, a wspiera ich na scenie również młodociane rodzeństwo Wendy - Jaś i Miś, córka dorosłej Wendy - Jane, córka indiańskiego wodza - Tygrysica z Lilią w Zębach oraz kilkuosobowa grupa Zagubionych chłopców - w sumie podczas każdego "Piotrusia Pana" podziwiamy kilkunastu nieletnich aktorów na scenie. Nie mniej efektownie prezentują się dzieciaki w przedstawieniu "Mapa i terytorium" Teatru Wybrzeże, w którym Piotr Zamudio, Mateusz Radoch, Piotr Burdzel, Patryk MakowskiVictoria Makowska nieoczekiwanie są najlepszymi aktorami całego spektaklu, a sylwetki ich bohaterów są ciekawiej zarysowane niż bohaterów dorosłych. Warto śledzić trójmiejskie młode talenty, bo za kilka lat może być o nich naprawdę głośno.

Mała Gigantka i duża Idolka: rozśpiewane aktorki z Gdyni

Każdy spektakl grany na Scenie Letniej Teatru Wybrzeże w Pruszczu Gdańskim ogląda przeszło 800 widzów.
Każdy spektakl grany na Scenie Letniej Teatru Wybrzeże w Pruszczu Gdańskim ogląda przeszło 800 widzów. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl
Fenomen Trójmiasta, czyli "letnie" granie

Nigdzie w Polsce nie ma tak zapracowanych latem artystów teatralnych. Scenę Letnią w Orłowie (od kilku lat dzieloną przez Teatr Miejski z Centrum Kultury w Gdyni) zna chyba każdy miłośnik teatru w Polsce - od 21 sezonów jest to ozdoba i symbol wakacji w Gdyni. Teatr Miejski przygotował na niej zgrabną "Komedię omyłek", a CK Gdynia - przeciętnego "Psiunia" i przekorne "Rybki. Historię pewnej miłości".

Od ośmiu sezonów z powodzeniem w Pruszczu Gdańskim swoje spektakle prezentuje Teatr Wybrzeże na Scenie Letniej w Parku Kulturowym Faktoria (w tym roku powstały tam nieudane "Par Paranoje" i klasycznie komediowi "Uwiedzeni"). W Gdańsku śmiało można było odwiedzić Gdański Teatr Szekspirowski, który przez całe wakacje prezentuje swoje produkcje teatralne (lub gościnne podczas Festiwalu Szekspirowskiego). W Gdańsku od 20 lat rozgrywa się w lipcu najważniejsza impreza teatralna roku dla kilkunastu tysięcy mieszkańców Trójmiasta - Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA, który z powodzeniem wrócił na teren Starego Przedmieścia i Dolnego Miasta.

Festiwal Feta wrócił na teren Starego Przedmieścia i Dolnego Miasta, co dodało kolorytu imprezie odwiedzanej przez tysiące mieszkańców Trójmiasta.
Festiwal Feta wrócił na teren Starego Przedmieścia i Dolnego Miasta, co dodało kolorytu imprezie odwiedzanej przez tysiące mieszkańców Trójmiasta. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
W wakacje ożywa też Teatr Atelier prowadzony przez André Hübnera-Ochodlo. Teatr w przestrzeni Klubu Atelier gra tylko w lipcu i sierpniu (premierą teatralną 2016 roku była gęsta psychologicznie "Proca"). Nie oznacza to, że grający na tej samej scenie przez pozostałe 10 miesięcy Teatr na Plaży ma wolne. Oddając miejsce Teatrowi Atelier, ekipa prowadzona przez Michała Grubmana przenosi się na pobliską plażę, gdzie już po raz trzeci zorganizowano muzyczno-teatralno-taneczną Kulturalną Plażę. Z kolei w Gdyni zobaczyć mogliśmy w różnych nieteatralnych punktach miasta Letni Festiwal Teatralny "Pociąg do miasta", prezentujący spektakle Teatru Gdynia Główna i zaprzyjaźnionych z nim artystów. Teatr Gdynia Główna był też współproducentem bardzo ciekawego przedsięwzięcia rozgrywanego przed i w wagonach kolejowych "Ucieczka - Flucht".

W przyszłym roku teatru w wakacje będzie jeszcze więcej. "Notre Dame de Paris" grany będzie w Muzycznym także na przełomie lipca i sierpnia, zaś Opera Bałtycka w Gdańsku planuje zwieńczyć sezon włoski premierą opery Giuseppe Verdiego "Nabucco"Operze Leśnej. Wiele wskazuje na to, że pomysł ten uda się zrealizować. Gdy dodamy do tego planowaną kolejną koprodukcję Teatru Szekspirowskiego z Teatrem Wybrzeżem - spektakl "Zakochany Szekspir" w reż. Pawła Aignera, to lato 2017 zapowiada się co najmniej tak samo ciekawie jak tegoroczne.

Najlepszym artystycznym akcentem 2016 roku w Operze Bałtyckiej była "Cyganeria" w reż. Karen Stone. Jednak wydarzenia artystyczne przyćmiły problemy wewnątrz instytucji, strajk, spór starego i nowego dyrektora ze związkami zawodowymi i chęć odwołania tego drugiego po dwóch miesiącach urzędowania.
Najlepszym artystycznym akcentem 2016 roku w Operze Bałtyckiej była "Cyganeria" w reż. Karen Stone. Jednak wydarzenia artystyczne przyćmiły problemy wewnątrz instytucji, strajk, spór starego i nowego dyrektora ze związkami zawodowymi i chęć odwołania tego drugiego po dwóch miesiącach urzędowania. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka
Rozczarowanie roku: konflikt w Operze Bałtyckiej

Ten konflikt nie powinien rozgrywać się poprzez media i publiczne przepychanki. Taką jednak formę wybrali pracownicy Opery wystosowując list otwarty, który uruchomił serię polemik i kolejnych odpowiedzi ze strony urażonych reakcją ówczesnego dyrektora, Marka Weissa, pod koniec 2015 roku i na początku 2016 roku. W lutym nieoczekiwanie konkurs na dyrektora Opery wygrał Warcisław Kunc - co jednak nie poprawiło sytuacji w tej instytucji. W marcu doszło do strajku głodowego przed Urzędem Marszałkowskim, a ponieważ pieniądze przez niefrasobliwą politykę finansową dyrektora Weissa skończyły się bardzo szybko, w maju opera nie grała spektakli.

Zmiana sternika nie rozwiązała konfliktu. Przeciwnie. Nowy dyrektor odziedziczył po poprzedniku przeszło milionowy dług, który spłacił jednak Urząd Marszałkowski. Próby zmiany regulaminu pracy i regulaminu wynagrodzeń przez dyrektora Kunca doprowadziły do otwartej konfrontacji z wszystkimi czterema związkami zawodowymi Opery oraz przegłosowania miażdżącą większością głosów wotum nieufności wobec nowego dyrektora, wobec czego w liście otwartym pracownicy domagali się odwołania pracującego od dwóch miesięcy dyrektora.

Zrzeszeni w związkach zawodowych pracownicy Opery przeprowadzili wewnętrzne referendum w sprawie możliwości przeprowadzenia strajku i przegłosowali taką możliwość niemal jednomyślnie. Sytuację uspokoiła interwencja marszałka województwa pomorskiego i wprowadzenie mediatorów z Urzędu Marszałkowskiego do rozmów między dyrektorem a pracownikami. Niestety, wiele wskazuje na to, że "zawieszenie broni" jest chwilowe, a ciąg dalszy nastąpi. Najważniejsze jednak, by w tej trudnej sytuacji nie wylać dziecka z kąpielą, czyli nie zagrozić funkcjonowaniu samej Opery, która (może poza dyskusyjną Galą Otwarcia) od strony artystycznej wypada póki co naprawdę obiecująco. Umieszczone na stałe w repertuarze "Słynne Chóry Oper Włoskich" oraz przede wszystkim bardzo udana "Cyganeria" rozbudzają apetyt. Szkoda byłoby koncentrować uwagę wokół sporu, który jak najszybciej powinien zakończyć się mądrym, przemyślanym kompromisem.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (23)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

30

czerwca

Jan Ciągliński - Polski Imp... Sopot, Państwowa Galeria Sztuki

07

lipca

Bownik. Bez tytułu Gdańsk, Gdańska Galeria Miejska 2

01

lipca

Autochrom - triumf koloru Gdańsk, Pałac Opatów

Rozrywka

Rusza Open'er. Co warto wiedzieć?
Rusza Open'er. Co warto wiedzieć?
Deszczowe Cudawianki w Gdyni
Deszczowe Cudawianki w Gdyni

Kulinaria

Nad morzem w Brzeźnie. Dokąd na rybkę i nie tylko?
Nad morzem w Brzeźnie. Dokąd na rybkę?
Slow Fest, czyli przegląd trójmiejskiej gastronomii
Slow Fest, czyli przegląd gastronomii

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: muzyczny początek lata
Planuj tydzień: muzyczny początek lata