kalendarz

maj»
PnWtSrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 

Najczęściej czytane

wiadomości kulturalne

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

4. Gdańską Jesień Pianistyczną czas zacząć

26 listopada zagra Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej (na zdjęciu),  pod dyrekcją Vladimira Kiradijewa, a wystąpi Beata Bilińska.

fot. trojmiasto.pl

26 listopada zagra Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej (na zdjęciu), pod dyrekcją Vladimira Kiradijewa, a wystąpi Beata Bilińska.

Rusza 4. Gdańska Jesień Pianistyczna - wydarzenie artystyczne, które, mimo krótkiej historii, jest już bardzo ważną pozycją w trójmiejskim kalendarzu kulturalnym. Program tegorocznej edycji może nie powala na kolana, ale z pewnością jest bardzo ciekawy.



Interesująco zapowiada się już inauguracja jesieni (20 listopada), podczas której wykonany zostanie koncert potrójny na skrzypce, wiolonczelę i fortepian op.56 C-dur Ludwika van Beethovena. Biorąc pod uwagę charakter imprezy, wśród wykonawców należałoby w pierwszej kolejności wymienić Justynę Danczowską, realizującą partię fortepianu. Artystka związana jest z Akademią Muzyczną w Krakowie, a ma za sobą studia na uczelniach muzycznych w Bazylei, u Krystiana Zimermana, oraz w Zurychu, w klasie Konstantina Scherbakova.

Justyna Danczowska jest niewątpliwie pianistką znakomitą, nie sposób jednak ukryć, że póki co osiągnięcia towarzyszących jej muzyków są nieco większe. Partię skrzypiec wykona bowiem Kaja Danczowska - chyba jednak druga dama (bo tytuł pierwszej niepodważalnie należy do Wandy Wiłkomirskiej) polskiej wiolinistyki, artystka o ogromnych dokonaniach, a prywatnie - matka Justyny. Na wiolonczeli z kolei zagra Bartosz Koziak, wybitny i niezwykle utytułowany instrumentalista, którego nie trzeba, mimo młodego wieku, nikomu chyba specjalnie przedstawiać. Orkiestrę Symfoniczną PFB poprowadzi zaś Kai Bumann.

W następnych dniach 21 i 22 listopada zaplanowano recitale, które uznać można za konfrontację dwóch pokoleń i ich spojrzenia na muzykę. Pierwszego dnia wystąpi Kirył Keduk - niezwykle utalentowany, młody pianista białoruskiego pochodzenia, który od 14 roku życia mieszka i uczy się w Gdańsku, aktualnie na Akademii Muzycznej w klasie prof. Waldemara Wojtala, lecz także w Akademii Pianistycznej "Incontri col Maestro" w Imoli, u wybitnego pianisty i pedagoga Borisa Petrushansky'ego, a w wolnym czasie kolekcjonuje nagrody na konkursach pianistycznych. Drugiego dnia usłyszymy zaś Eugene Indjicia - postaci niezwykle zasłużonej dla świata pianistyki i artysty wyjątkowo często goszczącego w Trójmieście.

O ile częste wizyty wirtuoza fortepianu nie kłócą się z zaproszeniem go na lokalny festiwal poświęcony jego instrumentowi, o tyle zadziwiająca jest obecność w programie Gdańskiej Jesieni Pianistycznej projektu "Tarantella" kontrabasisty Larsa Danielssona (24 listopada). Doskonale zdaję sobie sprawę, że chodzi tu raczej o osobę Leszka Możdżera, którego występy obecne są na festiwalu niezmiennie od pierwszej jego odsłony i każdorazowo gwarantują komplet publiczności. Argument frekwencyjny jest argumentem zrozumiałym i do przyjęcia, ale do momentu, jeśli podpisać go można pod ideę imprezy pianistycznej.

Niedomiar dźwięków fortepianu będzie można uzupełnić podczas koncertu 25 listopada - rosyjski duet Irina Siliwanowa i Maxim Puryżynskij, a już następnego dnia kolejne z najciekawszych wydarzeń tegorocznej edycji Gdańskiej Jesieni Pianistycznej - 26 listopada zagra Orkiestra PFB pod dyrekcją Vladimira Kiradijewa, a wystąpi Beata Bilińska. To ciekawa propozycja, biografia artystki każe stawiać ją w czołówce polskich pianistów - kształciła się u najlepszych. Jest laureatką wielu międzynarodowych konkursów i koncertowała na całym świecie, między innymi w legendarnej Carnegie Hall, a jej nowojorski recital był bardzo przychylnie przyjęty przez recenzentów. W czwartek, wykona III Koncert fortepianowy op.30 d-moll Sergiusza Rachmaninowa.

Ostatni koncert, 27 listopada, będzie tak naprawdę jednym ze skromniejszych występów na tym festiwalu, a na pewno brak mu będzie właściwych koncertom finałowym fajerwerków. Ale w zasadzie po co komu fajerwerki? Co może być piękniejszym zakończeniem imprezy pianistycznej, jeśli nie Impromptu Franciszka Schuberta, nokturny Fryderyka Chopina, lub sonata Ferenca Liszta? Oby tylko rosyjski wirtuoz Wiaczesław Zubkow oczarował publiczność na tyle, żeby po wyjściu z Filharmonii tęsknili już do kolejnej edycji Gdańskiej Jesieni Pianistycznej, czego Państwu i sobie życzę.

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 3)

zgłoś do moderacji opinię 5035918 2009-11-19 19:25 MUZYKA

ciekawe, czy Pani Beata Bilińska ma jakiś związek z jednym, z polskich
EL-muzyków Markiem Bilińskim www.bilinski.pl

el

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 5035919 2009-11-19 23:44 to

niezla impreza

gosc domowy

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 5035920 2009-11-20 19:10 dla dZielnicowych gosci

jest filharmonia a nie dla rodziny i znajomych

niedzielny gosc

popieram opinię 2 / nie zgadzam się 1

dodaj swoją opinię